Tamtego dnia wstałam z okropnym bólem gardła. Bolała mnie też głowa.
Zajebiście! Na tym spotkaniu z Liam'em było chłodno i się przeziebilam.
Po śniadaniu wzięłam jakieś leki.
Koło 9 napisał Liam(misiu).
Misiu: wstałas? dzień dobry :D
Ja: wstałam, ale źle się czuję. z góry przepraszam za brak humoru
Misiu: co Ci jest? *jestem zmartwiony*
Ja: mam gorączkę *umieram*
Misiu: to przeze mnie... niepotrzebnie ciągalem Cię po tym parku...
Ja: przestań! było świetnie!
Misiu: będę u Ciebie za 20 minut :)
Ja: nie, zarazisz sie!
*10 minut później*
Misiu: za późno, otwieraj drzwi :)
Pokręciłam głową. Podeszłam do drzwi, które otworzyłam.
Wyglądał... idealnie! jeansy, biała bluzka, czarna kurtka...
młody bóg!
za to ja... rozczochrane włosy, podkrążone oczy i głos jak alkoholik po przejściach...
-Hej- powiedział tym swoim seksownym głosem.
Nogi się pode mną uginały. Co ten człowiek ze mną robi?!
-Hej... Misiu- zachichotałam.
Uśmiechnął się szeroko. Wpuściłam go do domu.
-Czuj się jak u siebie- powiedziałam.
Uśmiechnął się tylko i usiadł na kanapie.
-coś do picia, jedzenia?- podeszłam do niego.
Zlustrowal mnie wzrokiem. Dopiero teraz zauważyłam, że mam na sobie tylko bluzke i majtki.
Zjechał na moje uda i uśmiechnął się zadziornie. Zboczuch!
Zarumieniłam się i szybko naciągnęłam bluzke na uda.
Zaśmiał się pod nosem.
-nic nie będziesz robiła... siadaj- zamruczał.
Ten głos odbił się echem w mojej głowie. Posłusznie usiadłam obok niego, a on przykrył mnie kocem...
×××××
odwiedziny Liam'a ;) kochani, wolicie jak pisze z perspektywy Nath czy Liam'a? kolejna część pisana 'przez Liam'a' czy 'Nath'? ;)
