Rozdział 1

730 60 2
                                        

                          Trzy lata później

Obudziłaś się cała oblana zimnym potem. To dzisiaj miałaś pierwszy raz iść do liceum, po 3 ciężkich latach uczenia się w domu ze swoją "opiekunką". Twoi rodzice nie mieli dla ciebie czasu- byli zbyt zajęci zdradzaniem siebie nawzajem. Widywałaś ich jedynie na Wielkanoc i Boże Narodzenie. Miałaś ich serdecznie dość.

-Szybko, wstawaj!- Krzyknęła Yun, twoja druga mama (a raczej jedyna, która na ten tytuł zasługiwała) -Spóźnisz się do szkoły!

-Już nie śpię- powiedziałaś drżącym głosem.

Bałaś się konfrontacji z nowymi ludźmi. Po wydarzeniach sprzed kilku lat miałaś ochotę zamknąć się w swoim pokoju i już nigdy go nie opuszczać. Ale jeśli chciałaś pójść do dobrej pracy i opuścić ten cały dom wariatów, musiałaś niestety wstać i się ubrać, udając, że wszystko jest w porządku i że wcale nie trzęsiesz się jak galareta.

- Śniadanie masz na stole! Wychodzę do sklepu, James zawiezie cię na miejsce.

-Ok- odparłaś, ciesząc się. Lubiłaś go. Woził cię wszędzie od dziesięciu lat i przez ten czas zdążył już poznać większość twoich sekretów.

Przynajmniej on będzie potrafił ciebie jakoś pocieszyć.

  Założyłaś swój trochę za duży mundurek i wzięłaś się za śniadanie. Nie chciało ci się jeść, więc zjadłaś tylko połowę jajecznicy przygotowanej przez Yun, a resztę wyrzuciłaś przez okno na balkon sąsiadów, którzy mieli psa. Po chwili usłyszałaś radosne szczekanie i szepnęłaś:

- Podziękujesz mi później.

                                 ***

Otworzyłaś drzwi do czarnego BMW Jamesa i powitałaś go z lekkim uśmiechem.

-Cześć James! Jak ci minął dzień?

- Na razie jeszcze się nie zaczął- odpowiedział z uśmiechem trochę innym niż zazwyczaj. Na razie postanowiłaś to zignorować. Jeśli będzie chciał, to sam ci opowie o tym, co się stało.- Widzę, że nie jesteś zbyt szczęśliwa.

-Trochę boję się, co się stanie. Nie chcę mieć z nikim do czynienia.

- Wytrzymasz. Po prostu skup się na nauce i z nikim nie rozmawiaj. To w końcu tylko rok!- Uśmiechnął się jeszcze szerzej.- Już jesteśmy.

-Tak szybko?- Zapytałaś słabo. Zakręciło ci się w głowie. Naprawdę nie chciałaś tam iść.

-Spokojnie. Po wszystkim znowu po ciebie przyjadę i porozmawiamy, okej?

-Dobrze- powiedziałaś, trochę spokojniejsza.- Chciałam cię jeszcze o coś zapytać.

-Śmiało.

-Czy jakby coś ci się przytrafiło, powiedziałbyś mi?

Jego uśmiech na chwilę zniknął z jego twarzy, by powrócić sekundę później.

-No pewnie! Czemu pytasz?

- Nieważne. Do zobaczenia!- Chcąc uniknąć tej rozmowy udałaś się szybko w kierunku wejścia do szkoły. Stanęłaś przed schodami i pomyślałaś:

"Witamy w piekle."

**********************************
Dajcie mi znać o wszystkich błędach, które znajdziecie i powiedzcie co sądzicie  do tej pory o mojej "opowieści". Zdaję sobie sprawę z tego, że to jest moja pierwsza historia i nie musi być perfekcyjna, ale postaram się dać z siebie jak najwięcej! Miłego czytania!❤

Please Don't Die.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz