Chciałabym ten rozdział zadedykować mojej kochanej SaranghaeParkJimin , która ma dzisiaj urodzinki. Wszystkiego najlepszego!
Dziękuję również za 1k wyświetleń. Nie wiecie nawet, ile to dla mnie znaczy. Miłego czytania! ❤
***
NAMJOON
Biedna dziewczyna... Była tutaj dopiero od dwóch tygodni, a już zyskała tytuł największego dziwaka w całej szkole. A teraz jeszcze ta afera... To było nieludzkie. Co by się z nią stało, gdybym nie przyszedł w porę? Nie chciałem nawet o tym myśleć.
Byłem już w połowie drogi do domu, kiedy zadzwonił telefon.
-Halo? Hyung?
-Yugyeom? O co chodzi?
-Zapomniałeś? Jesteśmy w klubie. Wszyscy już tu są! Przyjeżdżaj, bo przegapisz całą imprezę!
-Przepraszam, tyle się działo... Będę za pół godziny!
-Pospiesz się!- Krzyknął w tle Jackson.
Rozłączyłem się i zacząłem biec. Ostatnio zacząłem trenować, więc nie powinienem się zbytnio zmęczyć...
10 minut później
TO NIE BYŁ DOBRY POMYSŁ. JUŻ NIGDY WIĘCEJ NIE POBIEGNĘ NIGDZIE Z WŁASNEJ WOLI. NIGDY. WIĘCEJ.
Upadłem w progu moich drzwi, zdyszany. Na szczęście rodziców jeszcze nie było. Heh, ciekawe co by sobie pomyśleli.
Doczołgałem się do szafy i wyciągnąłem pierwszą lepszą czarną koszulkę i spodnie. Nie brałem prysznica, bo kto miałby na to czas. Przecież nikt nie poczuje, prawda?
Zawiązałem buty i założyłem swoją ulubioną skórzaną kurtkę. Udałem się z powrotem do pokoju w poszukiwaniu słuchawek, ale po jakichś pięciu minutach przypomniało mi się, że zepsułem je jakiś tydzień temu.
Oj Namjoon, ty głuptasie.
Szybko wyszedłem z mieszkania i złapałem taksówkę. Teraz pozostało tylko czekać.
***
-Gdzie on jest? Już dawno minęło pół godziny...- powiedział Jin.- Ile można się szykować?
-Oj uwierz mi, długo- odpowiedział mu Jackson, posyłając znaczące spojrzenie BamBamowi.
-Co? Jestem trochę nie w temacie- zaśmiał się cudzoziemiec, odklejając się na chwilę od swojej nowej "dziewczyny". Jak on znajduje je tak szybko? Przecież jeszcze wczoraj był z inną...
-Nic -westchnął blondyn. - O, zobaczcie, kto raczył się w końcu pojawić!
- Tęskniliście?- Zapytałem, wchodząc do środka.
-Nie. A teraz chodźmy do środka!- Pogonił nas JB.
Nasza paczka składała się z czternastu osób: mnie, Jacksona, J-Hope'a, JB, Juniora, Sugi, Jina, BamBama, V, Marka, Yugyeoma, Youngjae'a, Jimina i Jungkooka, któremu mama nie pozwalała jeszcze chodzić do klubów. Reszta naszych rodziców miała to gdzieś- albo pracowali, albo byli zajęci czymś innym. Dobrze dla nas.
Co piątek spotykaliśmy się w takim gronie. Zazwyczaj chodziliśmy na różne imprezy- tak było najłatwiej.
Wiem co myślicie. Czternastu facetów i ani jednej dziewczyny? Ale nie, nie jesteśmy gejami.
CZYTASZ
Please Don't Die.
Fiksi PenggemarJeszcze trzy lata temu twoje życie było całkiem normalne... Jednak po tamtej nocy już nic nigdy nie będzie takie samo.
