21 letnia Beatrice Chiara Cenci Waldorf uciekła od swojego życia w arystokratycznym rodzie Cenci.
Los odebrał jej nie tylko rodziców, ale i jedyną rzecz, którą kochała sport.
Jak jej życie odmieni się, gdy na swojej drodze spotka przyst...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
@auroramorosini: jak latać, to tylko moim odrzutowcem, Chiara jest w bezpiecznych rękach ; ))
osoby oznaczone na zdjęciu: @chiaradorf, @softesoro
767k likes
2k comments
@paulpogba: myślałem, że zostaniesz na mecz finałowy ;c
@softesoro: to my już ci do szczęścia nie wystarczymy? @paulpogba
@paulpogba: @softesoro Chiara przynajmniej nie obraża się na mnie, gdy rozmawiam z inną dziewczyną
@auroramorosini: ouch hahah
@chiaradorf: @paulpogba żałuję, ale muszę być wcześniej tam, żeby szybciej wrócić
@antogriezmann: moja Erika z kolei przynosi mi tylko szczęście, uuu hotline bling losers!
@softesoro: @auroramorosini XDDDDD
@lucianovietto: @chiaradorf przywieź mi jakiąś pamiątkę, przypominam ci, że zbieram magnesy!
@brumarquezine: niech ten samolot zabierze ją do Brazylii, stęskniłam się
@gigihadid: może wpadnę do was do Francji na finałowy mecz ; ))
@paulpogba: @gigihadid my z Anto czekamy!
@paulodybala: widać, że uśmiech nie schodzi jej z twarzy.
____________________________
-Słabo to rozegrałaś, powiem ci szczerze - dziewczyny siedziały ze mną w odrzutowcu państwa Morosini. Miałyśmy jeszcze jakieś 30 minut na rozmowę.
-Co mu niby miałam powiedzieć? "Hejka Paulo, wyjeżdżam do Anglii, nie wiem na ile, bo chcę się ukryć przed moją babcią, która swoją drogą pochodzi z arystokratycznego rodu Cenci?" - te słowa ledwo przeszły mi przez gardło.
-No, przynajmniej mogłaś z nim nie zrywać - popatrzyłam na przyjaciółkę. -Widać, że bardzo się kochacie. Ta sytuacja nie musiała przecież wpływać na wasz związek.
-Po pierwsze, to on zerwał ze mną -zaczęłam -a po drugie, to chyba dobrze się stało. Ja nie będę musiała żyć w kłamstwie, a on spokojnie będzie mógł prowadzić swoje życie we Włoszech, beze mnie - założyłam nogę na nogę.
-Myślisz, że on tego właśnie chciał? - Sofia nie chciała dać za wygraną.
-Wiem tylko tyle, że miłość na odległość nie ma sensu, będziemy mieć dwa, zupełne oddzielne światy - wyjrzałam przez małe, samolotowe okienko.
-Pomimo wszystko nadal uważam, że powinnaś mu powiedzieć całą prawdę, zrzucić z siebie ten ciężar.
Może Sofia miała rację? Może powinnam od razu mu wszystko powiedzieć? Wtedy może sprawy potoczyłyby się inaczej i Paulo dalej byłby ze mną.
Jednak nie mogłam gdybać. Nie mogłam wyskoczyć teraz z samolotu i popędzić do hotelu, wykrzykując, że jadę do Anglii, bo chowam się przed Felicią Cenci. To mogłoby tylko pogorszyć sytuację, Paulo mógłby się odsunąć ode mnie jeszcze bardziej. Bo niby, która dziewczyna ukrywa przed swoim chłopakiem swoją prawdziwą tożsamość? Bo to, że się jej wstydziłam nie miało nic do rzeczy, chodziło o zasady.
-Popatrz Chi ile kupiłam ci słodkości na podróż! - do samolotu wskoczyła obładowana siatkami Aurora. -Co to za miny, dziewczyny? - zapytała, rzuciła torebki na fotel, a sama usadowiła się obok.
Aurora zawsze tryskała energią. No chyba, że chodziło o Antoine, wtedy była w stanie kogoś zabić, a potem udawać, że tak naprawdę on nic ją nie obchodzi. Raczej nie była typem dziewczyny, która pasuje do stałych związków.
-Daję twojemu kapitanowi notę 9 na 10. Nawet wzięłam już dla ciebie numer - puściła mi oczko, a ja tylko wywróciłam oczami.
-To chyba sama będziesz musiała z niego skorzystać, bo jak widzisz Chiara cierpi po utracie Dybali.
-Wiem, że bardzo go kochasz, ale powiedz tak szczerze liczyłaś na związek na odległość - spytała, a ja w końcu odkleiłam się od okna. - Nie wiemy ile potrwa ta cała przygoda z wyspami brytyjskimi. Czy jakby miał to być rok to chciałaś widzieć się z Paulo tylko przez kamerkę i wysyłać słodziutkie esemeski?
Może Aurora miała rację, może nie powinnam się tak zamartwiać. Jeśli Paulo naprawdę mnie kocha to zaczeka i wtedy mu wszystko wyjaśnię. Jeśli jednak postanowi ruszyć naprzód to powinnam dać mu wolną rękę.
Co wcale nie zmieniało faktu, że już tak cholernie za nim tęsknię.
-Nie słuchaj rad osoby, która o stałych związkach wie tyle, co o PKB na Sri Lance - Sofia prychnęła.
-Lepiej posłuchaj dziewczyny, która boi się przyznać do swoich uczuć przed Pogbą - Aurora przeprowadziła kontratak.
-Dobra, przestańcie, obie jesteście takie same! Obiecajcie mi proszę, że pod moją nieobecność będziecie się nawzajem wspierać - popatrzyłam na nie błagalnym wzrokiem. -Będę za wami tak strasznie tęsknić!
Teraz nastał idealny moment na grupowy uścisk, którego potrzebowałam jak nigdy dotąd. Moje życie miłosne, ale nie zmieniało to faktu, że miałam najlepsze przyjaciółki pod słońcem.
* * *
Wyjrzałam przez okno po raz kolejny. Chyba w jakiś dziwny spokój widok chmur niejako mnie uspokajał.
Nie byłam typowym marzycielem, nie znałam tego terminu. Życie od najmłodszych lat dało mi w kość i nie miałam nawet czasu zastanowić się nad moimi planami, zrobić listy życzeń do zrealizowania.
Kiedy pilot ogłosił, że podchodzimy do lądowania, a moim oczom ukazał się Londyn, poczułam dziwne ukłucie w sercu. A może było to przeczucie i Paulo miał rację, tęskniłam za Anglią.
A może ten przypadek, zbieg różnych wydarzeń miał poprzedzić coś wielkiego? Moje nowe przygody, nowych znajomych, czas spędzony z Ericiem, wspólne kibicowanie i oglądanie piłki nożnej, to wszystko było teraz na wyciągnięcie ręki. Może to ten czas, w którym stworzę swoją listę życzeń.
-Na jakiś czas zatrzymasz się u mnie, no wiesz dopóki czegoś nie wykombinujemy - w oka mgnieniu znalazłam się w samochodzie Dier'a. -Jutro pojedziemy do Dele.
No właśnie! Zapomniałam o jednym z powodów, dla których się tu znalazłam. Miałam powrócić do przeszłości, do mojej kontuzji i pomóc innemu zawodowemu sportowcu.
-Przypomnij mi jeszcze raz, jak on się nazywa?
-Dele Alli -odpowiedział, a mnie momentalnie olśniło. -Ma 20 lat i jest wschodzącą gwiazdą w naszej drużynie, wielkim talentem - chyba skądś to znam.- Jutro rano powiem ci więcje, teraz widzę, że jesteś zmęczona.
Nie mogłam się nie zgodzić. Od razu, gdy przekroczyliśmy próg mieszkania Anglika, ruszyłam do swojego tymczasowego pokoju. Ostatkiem sił zdjęłam ubrania, założyłam piżamę i poszłam umyć zęby.
Wychodząc z łazienki, rzuciłam ciche dobranoc i jak rażona piorunem padłam na łóżko.
Chiara, teraz to się dopiero zacznie.
o matko w końcu jest w Anglii! w następnym rozdziale pojawi się Alli, ale nie jestem przekonana, czy takiego spotkania spodziewała się panna Waldorf hahah