33.

404 25 4
                                        

Do: Ruby

"Zrobiłem to co chciałaś. Teraz lepiej zostaw Chiarę w spokoju, masz już co chciałaś."

Do: Dele

"To się jeszcze okaże, kochaniutki. Bądź czujny, bo nie tylko na ciebie miałam haka."


03

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

03.09.16 "wiem, że nie wchodzisz na pocztę, ale chcę, żebyś miał to zdjęcie na telefonie podczas pobytu w Barcelonie, nawet jeśli nie będziesz miał o tym zielonego pojęcia. nie ważne czy tego chcesz czy nie, nie ważne przez co będziemy musieli przejść, ja zawsze ale to zawsze będę widziała w tobie chłopaka, który zmienił moje życie..." - ChiChi

PS: troszkę denerwuję mnie ten twój wzrok. No dobra może cię dusiłam, ale tylko troszkę!

__________________

Ta noc była najgorsza. Była jeszcze gorsza niż ta, podczas której rozstałam się z Paulo. Wtedy wiedziałam, że nam obojgu na sobie zależy, a teraz...

Leżałam skulona na swoim łóżku i wsłuchiwałam się w krople deszczu, które co rusz uderzały o parapet. Obok mnie leżała zwinięta w kłębek pościel, która miała zastąpić mi bliskość jakiejkolwiek osoby. Telefon leżał gdzieś rozładowany, tak jakby prosił bym nie zwracała na niego uwagi.

Nie musiał tego robić. Dele wyraził się jasno, nigdy mu na mnie nie zależało, a wszystko było tylko zakładem pomiędzy nim a Wilsherem. Nawet mój instynkt się mylił, jego oczy dawały mi inne sygnały i tliła się we mnie jeszcze jakaś nadzieja. Niestety Jack sprowadził mnie z powrotem na ziemię, Dele wcale się nie zmienił.

I nie wiem, co było gorsze, świadomość tego, czy to, że nie mogłam się z tym pogodzić...

Ostatkiem sił zwlokłam się z łóżka, które przez ostatnią noc był moją jedyną strefą komfortu i powolnym krokiem udałam się do kuchni, by ostatecznie podłączyć telefon do prądu i nalać sobie wody.

Kiedy piłam już kolejny łyk, usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko odłożyłam szklankę, narzuciłam na siebie szlafrok i udałam się w tamtym kierunku.

Nawet nie zdążyłam dobrze otworzyć drzwi, kiedy brunetka rzuciła się na moją szyję:

-O matko Chiara, jak się czujesz?

W jakiś sposób wyswobodziłam się z jej objęcia i zlustrowałam od stóp do głowy, nie wierząc że tak szybko pojawiła się u mnie. Właściwie to nie wiedziałam, dlaczego w ogóle pojawiła się u mnie.

-Co ty tutaj robisz? - spytałam, ale Aurora ruszyła już do salonu, więc pospiesznie podążyłam za nią.

-Jak to co? Nie możesz przechodzić zawodu miłosnego sama - rzuciła swoje rzeczy na kanapę. -Wsiadłam do pierwszego samolotu i jestem, od tego jest rodzina.

Rehabilitation from Aristocracy //Dele Alli&Paulo DybalaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz