#7

10.7K 412 17
                                        

Gdy się obudziłam byłam przytulona do klatki piersiowej Jamesa, który obejmował mnie w tali. Na dodatek oboje byliśmy nadzy, może nie powinno mi to przeszkadzać po tym co się wydarzyło, ale to jednak obcy facet, którego nie mam zamiaru nigdy więcej spotkać. Może jest przystojny, umięśniony, pociągający i wiele wiele innych, ale ja mam męża, którego kocham.
Spojrzałam na jego spokojną twarz, jego oddech był miarowy, na ustach widoczny był mały uśmiech, a jego policzki były lekko zaróżowione. W tym momencie wyglądał bardzo słodko i niewinnie. Przez chwile mu się przyglądałam i czułam taką dziwną więź, jakbym znała go wcześniej... Na dodatek jakby był mi bardzo bliską osobą i wiedziałabym o nim wręcz wszystko, a przecież znam go od wczorajszego wieczoru. Czułam się jakby był mi bliższy niż mój własny mąż... Nie! Tak nie może być! Musze stąd jak najszybciej iść, nie mogę z nim spędzić ani chwili dłużej.
Jak najszybciej wstałam z łóżka odkrywając się kocem leżącym obok mnie. W pośpiechu zaczęłam zbierać moje ubrania i zakładać je na siebie. Wszystkie czynności wykonywałam jak najciszej by nie zbudzić mężczyzny. Spojrzałam na niego ostatni raz i wyszłam z pomieszczenia. Teraz tylko pytanie, w która stronę iść do wyjścia... Ugh! Czemu ten apartament musi być taki wielki.

****
Po kilkunastu minutach błądzenia po mieszkaniu udało mi się znaleźć wyjście, a teraz zmierzałam ulicami Nowego Jorku w stronę mojego domu. Na szczęście zostało mi zaledwie kilkanaście minut drogi.

Weszłam zmachana do budynku, gdyż moje tempo było dość szybkie. Po znalezieniu się w moim mieszkaniu od razu zdjęłam z siebie wszystkie ubrania, pozostając jedynie w bieliźnie i powędrowałam do łazienki. Do końca się rozebrałam i weszłam pod gorący prysznic, gdzie pozwoliłam sobie na chwile rozluźnienia.

Po czterdziestopięciominutowej kąpieli wyszłam z toalety owinięta jedynie w ręcznik. Udałam się do sypialni, gdzie zastałam Mike, który jeszcze sobie smacznie spał. Z szafy wyjęłam świeżą bieliznę, jakieś luźne dresy i jedną z koszulek mojego męża. Jako, że nie chciało mi się już iść do łazienki to postanowiłam się przebrać w pokoju. Jak założyłam na siebie  bieliznę i lekko się schyliłam, by sięgnąć po dresy, usłyszałam za sobą jakiś pomruk. Gwałtownie się odwróciłam i jak się okazało Michael już nie spał, za to przyglądał się moim ruchom.
-Z takimi widokami to ja mogę się budzić codziennie -powiedział z poranną chrypką uśmiechając się przy tym cwaniacko.
-Możesz sobie pomarzyć -mruknęłam pod nosem i przewróciłam oczami.
-Ej co jest kochanie? -zapytał widocznie zauważając mój nie za dobry humor.
-Nic, po prostu jestem zmęczona -skłamałam, machając przy tym zbywając dłonią.

Na prawdę mój kiepski humor spowodowany był wydarzeniami z wczorajszego wieczoru i dziwnymi odczuciami co do Jamesa.
Jak najszybciej ubrałam się we wcześniej przygotowane ubrania i związałam włosy w kucyk.
Poszłam do kuchni, a za mną podążał mój mąż, który obserwował każdy mój ruch. Wyjęłam z szafki płatki, które po chwili zalałam zimnym mlekiem. Usiadłam przy małym stoliku w kuchni i zaczęłam jeść.
-Jak było u tego milionera? -zapytał Mike, na co od razu cala się spięłam i omal nie wyplułam wszystkiego co miałam w ustach. Lecz na szczęście udało mi się powstrzymać. Przełknęłam pokarm, uspokoiłam trochę emocje i wzięłam głęboki wdech.
-Nie wiem co mam ci powiedzieć -wzruszyłam ramionami niby obojętnie.
-No na przykład co robiliście?
-Później o tym porozmawiamy, jestem zmęczona -na potwierdzenie moich słów ziewnęłam.
-No dobrze -westchnął
-Ale chciałem ci powiedzieć, że kasa już jest na naszym kącie i jutro się przeprowadzamy! -oznajmił z entuzjazmem, a ja wytrzeszczyłam na niego oczy w zaskoczeniu.
-Co? Jak? Gdzie?
-No przecież nie będziemy tu mieszkać -prychnął.
-Jutro zobaczysz jak wygląda nasze nowe mieszkanie- uśmiechnął się szeroko.
-Dlaczego nie mogliśmy go wybrać razem? Czemu mnie nie zapytałeś o zdanie? -zapytałam z widocznym zdenerwowaniem.
-Myślałem, że się ucieszysz. To miała być niespodzianka- starał się załagodzić sytuacje.
-Bardzo się ucieszyłam -oznajmiłam sarkastycznie i po prostu wyszłam z kuchni.
Poszłam do sypialni wzięłam telefon i słuchawki, po czym położyłam się do łóżka od razu włączając moją ulubioną playlistę. Kilka minut później poczułam jak materac obok mnie się ugina a ja zostaje objęta silnymi ramionami w pasie. Wydaje mi się, że osoba obok coś do mnie mówiła, ale muzyka grająca w moich uszach była na tyle głośna, że nic nie słyszałam. Nagle jedna ze słuchawek została mi zabrana, a ja się odwróciłam w stronę Mike i spojrzałam na niego groźnie.
-Oddaj- wyciągnęłam w jego stronę dłoń.
-Ale kotku ja chce z tobą porozmawiać. Przecież wiesz, że nie lubię jak jesteś na mnie zła -zrobił minę szczeniaczka, a ja jedynie przewróciłam oczami.
-Nie teraz -warknęłam -Zostaw mnie, chce odpocząć.
-Ale misiu...
-Nie -przerwałam mu groźnie.
Mężczyzna oddał mi moją własność i ze spuszczoną głową wyszedł z pokoju, a ja jedynie bezsilnie pokręciłam głową. Nie raz zachowuje się jak dziecko, albo kundel, którego życie zależy od jego pani, czyli ode mnie.

****
Niespodzianka! Rozdział miał się pojawić dopiero w poniedziałek, ale jako, że trochę się rozchorowałam i miałam dużo czasu napisałam kilka rozdziałów więc postanowiłam być taka dobra i dać wam już dzisiaj rozdział 😁 Mam nadzieje, że się cieszycie 😘

Jeżeli rozdział ci się spodobał został proszę gwiazdkę i komentarz 😍

Trzymajcie się misiaczki 💋
~Patuś 💕

Niemoralni ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz