Obudził mnie przyjemny dotyk na ramieniu, powodujący miły prąd przebiegający po tej części ciała. Otworzyłam oczy i zobaczyłam leżącego przede mną Jamesa, który delikatnie się do mnie uśmiechał, a opuszkami palców kreślił na moim odkrytym ramieniu jakieś nieznane wzory.
-Dzień dobry śpioszku -pocałował mnie w czoło.
-Dobry -uśmiechnęłam się do niego i przetarłam ręką oczy.
-Wstajemy słodziaku. Dzisiaj ostatni dzień tutaj, wieczorem mamy samolot, więc trzeba dzisiaj dużo zrobić.
-Słodziaku? -zapytałam dziwiąc się jego określeniu na mnie.
-Widzę, że tylko na tym się skupiłaś z mojego monologu -zaśmiał się, a ja razem z nim -Tak, jesteś słodziakiem, a zwłaszcza gdy śpisz i zaraz po przebudzeniu -musnął lekko moje wargi swoimi, ale zaraz się odsunął -No już wstajemy -ponaglił mnie na co jęknęłam.
-Ale mi się nie chce -wtuliłam się mocniej w poduszkę.
-Leniuszku, bo będę zmuszony użyć siły, by wygonić cię z łóżka -uśmiechnął się cwanie.
-Nie zrobisz -wytknęłam na niego język. Momentalnie mężczyzna pojawił się nade mną, zawisł nad moim ciałem.
-Przekonajmy się -wymruczał w moje usta, po czym dosłownie na ułamek sekundy złączył nasze wargi. Chcąc więcej przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam namiętnie, wyczułam jak James uśmiecha się zadowolony z siebie. Gdy się od siebie oderwaliśmy patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, a nasze oddechy były przyspieszone.
-To co wstaniesz? -zapytał przy każdym słowie ocierając swoimi ustami o moje.
-Hmm... Nie, raczej nie -wyszeptałam i czekałam na jego reakcje.
Poczułam jak delikatnie siada na moich udach, a jego dłonie pojawiają się na moich biodrach. Zatacza małe kółeczka opuszkami palców, przez co na moim ciele pojawia się gęsia skórka. Po chwili czuje jak James zaczyna mnie łaskotać po brzuchu, przez co zaczynam się wić pod nim i śmiać na cały głos.
-James przestań już! -krzyknęłam cały czas się śmiejąc.
-A moja księżniczka już wstanie? -zapytał na chwile zaprzestając swoich czynności.
Moja księżniczka...
-Tak -westchnęłam poddając się.
-No to już, raz dwa -uśmiechnął się zwycięsko i zszedł ze mnie.
****
Wyszłam spod prysznica, owinęłam się białym puchatym ręcznikiem, a drugi zawinęłam na włosach. Nagle do łazienki wpadł James z cwaniackim uśmiechem na ustach.
-Eh... W ręczniku już jesteś -udał zawiedzionego.
-Zapamiętać, zawsze zakluczyć drzwi -zaśmiałam się, a on razem ze mną -Dobra, teraz się tłumacz co tu robisz -skrzyżowałam ręce pod piersiami.
-Idziemy na plaże -uniósł do góry rękę, w której trzymał mój czarny strój kąpielowy.
-Ugh, dawaj mi to i wynocha -oznajmiłam z rozbawieniem i podeszłam do niego by odebrać to co moje.
-Chce coś w zamian -schował strój za sobą.
Spojrzałam na niego z uniesionymi brwiami, a on wystawił do mnie dzióbek. Wpiłam się w jego usta, a on zaczął przeciągać pocałunek, a jego ręce już się zabierały za zdejmowanie mojego ręcznika. Trzepnęłam go w dłoń, odsunęłam się od niego i szybko zabrałam strój. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam wyjmować z kosmetyczki różne kremy i inne potrzebne mi rzeczy.
-To ty się tu szykuj, a ja wskakuje pod prysznic.
Odwróciłam się do niego przodem by się sprzeciwić, ale zobaczyłam go odwróconego tyłem wchodzącego pod prysznic. Mimowolnie mój wzrok przeleciał po całym jego ciele. Ciemne włosy w nieładzie, umięśnione plecy, idealne pośladki i nogi, które nie są ani za chude, ani za grube, chociaż ze sporą ilością mięśni. Zauważyłam jeszcze na jego plecach dużą bliznę ciągnącą się z lewej strony pleców, wchodzącą na bok, pod zebrami i nie wiem gdzie się kończy, gdyż nie mogę tego dostrzec. Dlaczego ja tego wcześniej nie zauważyłam? Mężczyzna właśnie zaczął się odwracać do mnie przodem więc szybko przerzuciłam wzrok na lustro. Zauważyłam, że moje policzki są lekko zaróżowione. Dodatkowo czułam się zawstydzona, zaciekawiona oraz podniecona.
Wzięłam krem, którego używam na co dzień i zaczęłam nakładać go na twarz raz na jakiś czas zerkając na Jamesa.
****
Leżałam na jednym z leżaków i opalałam się, James właśnie biegł w moją stronę cały mokry, gdyż dopiero co wyskoczył z wody.
-Cami, chodź ze mną -położył swoje mokre ręce na moim rozgrzanym brzuchu przez co lekko podskoczyłam, a z moich ust wydobył się pisk. Strąciłam jego ręce, a on się cały czas ze mnie śmiał.
-Nigdzie nie idę -wytknęłam na niego język.
-No kochanie -wymruczał słodziutko przybliżając się do mnie.
-James? -usłyszałam jakiś kobiecy głos.
Mężczyzna odsunął się ode mnie i odwrócił w stronę skąd dochodził głos.
-O boże! James! To naprawdę ty -powiedziała radośnie i rzuciła mi się na szyje obejmując go.
Wstałam z leżaka i zaczęłam się z boku przyglądać zaistniałej sytuacji.
-Jennifer? -zapytał niedowierzając James.
-Haha tak to ja -zaśmiała się i jeszcze mocniej się przytulili, a ja jakbym poczuła... Zazdrość?
-Jak ja cie dawno nie widziałem -usłyszałam radość w jego głosie.
Wreszcie się od siebie odsunęli, a ja delikatnie odetchnęłam.
-Poczekaj zawołam Marka, on pewnie tez chciałby cie zobaczyć -zaświergotała. Zauważyłam jak ciało Jamesa całe się napina.
-Mark? -zapytał niby normalnie, ale ja wyczułam w tym zdenerwowanie.
-Tak, jesteśmy tu razem, wiesz to nasz miesiąc miodowy -uśmiechnęła się uroczo -Mark! -zawołała mężczyznę, a w tym czasie James spojrzał na mnie. Zauważyłam w jego spojrzeniu prośbę, jakby mnie o coś błagał, jakbym miała go stamtąd zabrać...
-Stary! -usłyszałam ochrypły, nieprzyjemny głos -Siema! -przytulili się po męsku.
-No część -odpowiedział ze sztucznym uśmiechem.
-No jak widzisz ja już mam swoją drugą połówkę -przytulił blond włosom kobietę -A ty pewnie cały czas sam -zakpił.
-Właśnie, że nie.
Nie? Chwila czy on ma kogoś a ja jestem jego kochanka, zabawką?
-Właśnie chciałem wam przedstawić moja narzeczoną Camille -odwrócił do mnie głowę i uśmiechnął się, tak ze aż mi kolana zmiękły i musiałam nabrać więcej powietrza do płuc.
Wiec chodziło mu o mnie...
Podeszłam do nich o kilka kroków i od razu James przyciągnął mnie do siebie obejmując.
-Część, miło mi cie poznać, jestem Jennifer -uśmiechnęła się promiennie i wystawiła w moja stronę dłoń, którą ja od razu uścisnęłam przedstawiając się.
-Oh... Jestem Mark -mruknął nie za miło blond włosy mężczyzna -Wydajesz mi się dziwnie znajoma, czy my przypadkiem się kiedyś nie poznaliśmy? -zapytał podejrzliwie, a ja przyjrzałam się mu uważnie.
-Nie, raczej nie -pokręciłam przecząco głową po chwili namysłu.
****
Po kilku godzinach na plaży spędzonych ze znajomymi Jamesa wreszcie wróciliśmy do naszego apartamentu. Nie powiem, że było źle, czy coś, bo bardzo polubiłam Jen i świetnie się dogadywałyśmy, a nawet wymieniłyśmy numerami, ale Mark nie przypadł mi do gustu, na dodatek bardzo mnie denerwował. Cały czas z Jamesem się o coś spierali, wychwalali się tym co osiągnęli w życiu porównują się do siebie i starając się przewyższyć drugiego, miedzy nimi była non stop napięta atmosfera.
Jak znaleźliśmy się w pokoju chciałam trochę wypytać Jamesa o nich, ale nie zdążyłam, gdyż mężczyzna od razu przyparł mnie do ściany zachłannie całując i wdzierając się swoim językiem do środka łącząc go z moim w dzikim tańcu. Jęknęłam mu w usta i przejechałam dłońmi po całej długości jego pleców. Poczułam jak trochę rozluźnia swoje wciąż napięte mięśnie. Już wiedziałam czego potrzebuje. Przez całe te spotkanie był spięty, musi się rozluźnić, wyładować, a chyba najlepszy sposób to seks. Przy wejściu była szafka na buty, na której mnie posadził, a on stanął miedzy moimi nogami. Miałam na sobie ubraną sukienkę więc wystarczyło jak James zdejmie ze mnie moje koronkowe majtki. Mężczyzna obcałowywał moją szyję i szczękę, a ja raz na jakiś czas pojękiwałam z przyjemności.
-James -jęknęłam gdy jego dłoń wylądowała na mojej dolnej bieliźnie.
-Już, chwilka kochanie. Zaraz będziesz w niebie narzeczono - podkreślił ostatnie słowo, a ja wręcz zadrżałam.
CZYTASZ
Niemoralni ✔
RomanceDwudziestosześcioletni miliarder daje niemoralną propozycje mężowi przepięknej kobiety. Czy mężczyzna zgodzi się na spędzenie jednej nocy jego ukochanej z nieznanym mężczyzną?Jak potoczy się ich dalszy los? Czy ich małżeństwo przetrwa tą próbę...
