Dwudziestosześcioletni miliarder daje niemoralną propozycje mężowi przepięknej kobiety.
Czy mężczyzna zgodzi się na spędzenie jednej nocy jego ukochanej z nieznanym mężczyzną?Jak potoczy się ich dalszy los? Czy ich małżeństwo przetrwa tą próbę...
-Kto przysze... -w drzwiach pojawił się mój tata, a na mój widok zaniemówił -Camilla? -zapytał niedowierzając. Moja mama się ode mnie odsunęła, a ja stanęłam przed moim ojcem. Widziałam, że jest jednocześnie zły i wzruszony. -Tato -mój głos zadrżał -Przepraszam -powiedziałam wydając z siebie urwany szloch. Po moich policzkach nieustannie spływały łzy, a mój tata po prostu zamknął mnie w żelaznym uścisku. Od razu się w niego wtuliłam i napawałam się jego bliskością. Po chwili się od siebie odsunęliśmy. -Nie płacz już królewno - starł z moich policzków łzy. Na moich ustach mimowolnie pojawił się uśmiech, zawsze nazywał mnie tak w dzieciństwie, byłam jego małą królewną. -Wejdźmy do środka -usłyszałam delikatny głos mojej mamy. Gdy weszliśmy do domu od razu poczułam przecudowny zapach jabłecznika mojej mamy. Przymknęłam na chwile oczy, a moje kąciki ust powędrowały do góry. Jestem w domu. Jak podniosłam powieki zauważyłam, że moi rodzice stoją przede mną, obejmują się oraz przyglądają mi się z uśmiechem na ustach. Nagle zza rogu wybiegł duży pies i od razu rzucił się na mnie, a ja się zaśmiałam. -Nela! -ucieszyłam się. Była ona dziesięcioletnim bardzo radosnym i żywiołowym husky. Pamiętam jak ją dostałam w wieku dwunastu lat. Byłyśmy bardzo zżyte i brakowało mi jej po moim wyjeździe. -Nela rozpaczała po twoim wyjeździe -oznajmił tata. -Ja też -uśmiechnęłam się smutno i stanęłam przed rodzicami z psem u boku. -Właśnie upiekłam ciasto, na pewno jesteś głodna, chodź Camilluś. -Idę mamuś - ponownie na mojej twarzy zawitał szczery uśmiech. Czułam się ponownie jak dziecko. Jestem taka szczęśliwa, że ich widzę.
Usiedliśmy wszyscy razem przy stole w kuchni, moja mama położyła na stół jabłecznik, jeszcze kilka innych słodkości, talerzyki oraz kawę dla każdego z nas. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, nic się nie zmieniło. -Tęskniliśmy -powiedziała moja mama przerywając ciszę. -Ja też i to bardzo. Przepraszam was, popełniłam błąd, żałuje tego -przygryzłam wargę. -Każdy popełnia błędy, nawet królewny, ale najważniejsze jest by potrafić je naprawić. Chociaż my także nie byliśmy bez winy -mój tata się skrzywił -Mogliśmy go zaakceptować... -przerwałam mu. -Rozwodzimy się -spojrzeli na mnie z zaskoczeniem -Okłamywał mnie, ukrywał przede mną wiele rzeczy, nie ufam mu już i tak naprawdę nie wiem czy go znam. -Nigdy go nie lubiłem -mój tata zacisnął szczękę. -Ty żadnego jej chłopaka nie lubiłeś -zaśmiała się cicho moja mama, a ja potwierdziłam -Kochanie, w sumie nie przeszkadzała nam tak ta wasza różnica wieku, ale... Wydaje mi się, że wykorzystał twoją amnezje, żeby się zbliżyć do ciebie. -Zrobił to. -On nie jest ciebie wart -moja mama mnie przytuliła. -Wiem -pociągnęłam nosem. -Ej, ej, ej... Ale już nie płaczemy, wszystko się ułoży. Możesz teraz zamieszkać z nami, jeśli tylko chcesz. -Chce -uśmiechnęłam się delikatnie -Kocham was. -My ciebie też -powiedzieli wspólnie.
**** Po długiej rozmowie z rodzicami chciałam pójść odpocząć, a jako, że mój pokój pozostał w niewzruszonym stanie postanowiła pójść tam. Po drodze zatrzymałam się przy komodzie, na której dostrzegłam zdjęcia. Na jednym z nich byłam z moim tatą jeszcze jako niemowlę, a na drugim z moją mamą jako mała, szczęśliwa dziewczynka. Uśmiechnęłam się na ich widok i przetarłam delikatnie kciukiem po ich długości. -Mamy o wiele więcej zdjęć -podskoczyłam na głos mojej mamy, przez co ona zachichotała -Po całym domu są rozłożone zdjęcia i jeszcze na dodatek mamy w albumach, jak będziesz chciała to mogę ci pokazać -mówiła tym swoim łagodnym głosem co zawsze, który działał kojąco na moje poszarpane serce. -Jasne, ale później teraz jestem zmęczona. -No domyślam się, idź odpocząć kochanie -pocałowała mnie w czoło.
**** Mój pokój był średnich rozmiarów, ściany były białe, na podłodze szare panele. W całej sypialni było pełno moich zdjęć z przyjaciółmi czy z rodziną oraz różnych cytatów. Na przeciwko drzwi stało białe biurko, a przy nim tego samego koloru krzesło. Z jednej strony było lustro, a po drugiej duże łóżko z białą zasłoną. Obok drzwi, czyli na przeciwko od łóżka stała ogromna szafa na ubrania,a na ścianie obok regał z moimi ulubionymi książkami.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Przed położeniem się do łóżka zadzwoniłam jeszcze do jednego z prawników, który był także przyjacielem moich rodziców i poprosiła go o przygotowanie papierów rozwodowych. Po tym przebrałam się w krótkie, dresowe spodenki oraz luźną bluzkę na krótki rękawek i rzuciłam się na łóżko. Okryłam się kołdrą, a Nela położyła się tuż obok mnie dzięki czemu mogłam się w nią wtulić.
JAMESPOV. Jak tylko zauważyłem wiadomość od Camilli od razu spakowałem się i wróciłem do stanów. Próbowałem się do niej dodzwonić, ale miała wyłączony telefon. Bałem się, że mogło jej się coś stać, więc na początku poszedłem do Michaela, ale okazało się, że się spóźniłem, gdyż kilka godzin temu była tu i zażądała rozwodu. Zostawiłem załamanego Mike samego, a ja dalej udałem się na jej poszukiwania. Dowiedziałem się gdzie mieszka jej przyjaciółka więc jak najszybciej pojechałem do niej. Jak tylko blondynka otworzyła mi drzwi spytałem ją o najważniejszą rzecz. -Jest tu Cami? -James? -zapytała z niedowierzaniem. -Tak, tak. Ale czy jest u ciebie Camilla? -Nie, kilka godzin temu wyszła. -Kurwa! -przekląłem i schowałem twarz w dłonie. -Po co jej szukasz? -Martwię się o nią -powiedziałem załamany. -Nie musisz, jest cała i zdrowa. -Chce ją zobaczyć. -To jest raczej nie możliwe teraz, bo wyjechała i jeśli wszystko pójdzie dobrze nie wróci szybko. -Gdzie? -zapytałem od razu, ale ona się nie odezwała -Riley powiedz mi do cholery, nie mogę jej po raz drugi stracić. Ja ją kocham, nie wytrzymam bez niej. Muszę... Muszę z nią porozmawiać -zacząłem plątać się we własnych słowach. -Ugh... Pojechała do rodziców. -Nadal mieszkają w Tennessee? -Tak, ale dowiadujesz się tego tylko dlatego, że zawsze wam kibicowałam i widzę, że naprawdę ją kochasz. -Kocham ją najmocniej na święci -powiedziałem z uśmiechem -Dzięki Riley!- zacząłem biec w stronę wyjścia napędzany nową nadzieją. -Powodzenia! -krzyknęła za mną.
**** Wreszcie stałem przed drzwiami do jej rodzinnego domu. Byłem bardzo zestresowany, bałem się, że mnie odrzuci, że każe mi spieprzać. Ale muszę spróbować. Podniosłem drżącą dłoń do dzwonka i nacisnąłem przycisk, przez co usłyszałem charakterystyczny dźwięk. Usłyszałem szczekanie psa, a już po chwili otworzyła mi drzwi mama Camilli. Ta kobieta prawie nic się nie zmieniła, wiele razy byłem w tym domu i bardzo dobrze ją pamiętam. Uśmiechnąłem się do niej. -Dzień dobry -przywitałem ją miło. -Dzień dobry -przyglądała mi się z lekko zmarszczonymi brwiami. -Pewnie mnie pani już nie pamięta, ale ja przyszedłem do... -nagle mi przerwała. -James? -zapytała z niedowierzaniem. -Tak to ja -uśmiechnąłem się do niej. Znajomym pies zaczął mnie obwąchiwać i merdać ogonem na mój widok. -Chodź tu dziecko -uściskała mnie -Och przepraszam, już nie dziecko -zaśmiała się, a ja razem z nią. Zawsze miałem bardzo dobry kontakt z tą kobietą, nie to co z ojcem Cami. -Wchodź do środka -zaprosiła mnie gestem ręki, a ja od razu wykonałem jej polecenie. Schyliłem się do psa i pogłaskałem ją po łebku. -Cześć Nela -uśmiechnąłem się do niej. -Ale ty wyprzystojniałeś chłopaku -pochwaliła mnie, a ja się wyprostowałem i do niej uśmiechnąłem -Camilla jest... -nie dane było jej dokończyć, gdyż wspomniana dziewczyna pojawiła się na schodach. -James? -zbiegła ze schodów i stanęła przede mną. Moje serce na jej widok automatycznie przyspieszyło, marzyłem o tym by ją przytulić, pocałować. Chciałbym zatrzymać ją w swoich ramionach na zawsze. Przyjrzałem się jej wyglądowi, włosy roztrzepane, jej oczy lekko podkrążone i czerwone zapewne od płaczu. Na sobie miała za dużą koszulkę i krótkie spodenki. Mimo wszystko jak dla mnie wyglądała przepięknie. Uśmiechnąłem się na jej widok, a ona lekko się zawstydziła pewnie zauważając, że się jej przyglądam. Kątem oka zauważyłem jak jej mama przechodzi po kryjomu do kuchni.