#8

9.9K 425 43
                                        

*Trzy tygodnie później*
Z Michaelem zamieszkaliśmy w nowym mieszkaniu, którego niestety nie znam ceny, ale wiem, że nie była ona mała. Aktualnie obydwoje szukamy jakiejś dobrej pracy, ale póki co nigdzie jej nie dostaliśmy.

Właśnie wracam z kolejnej rozmowy o prace, której niestety nie dostałam. Weszłam do mieszkania, a tam zastałam mojego męża siedzącego nad jakimiś papierami z nieciekawą miną. Od razu do niego podeszłam i objęłam.
-Co się dzieje Mike?
-Nic, nic Cami -ucałował moją dłoń -Nie musisz się martwić, lepiej powiedz jak było na rozmowie?
-Ugh beznadziejnie, nie wiem czemu, ale byłam z góry odrzucona.
-Na pewno coś znajdziesz -uśmiechnął się do mnie i pociągnął mnie na swoje kolana.
-Teraz mi powiedz co się dzieje -zażądałam stanowczo.
-Jesteś taka uparta -westchnął, na co ja delikatnie zachichotałam.
-No już mów -uśmiechnęłam się do niego.
-Mamy male problemy... Finansowe -podrapał się po karku.
-Co? Ale jak to możliwe? -nie dowierzałam.
-Nie wiem, te wszystkie opłaty nas pochłonęły.
-Przecież mówiłeś, że nam starczy, że... -zaczęłam panikować
-Kochanie, spokojnie -przytulił mnie do siebie, ale ja go odepchnęłam i pośpiesznie wstałam z jego kolan.
-Nie, nie nie! Ja nie chce po raz kolejny tego przeżywać, nie chce upaść na same dno! Nie chce mieszkać w jakiejś zapchlonej norze, gdzie będę się bała wyjść nawet do sklepu!
-Camilla, nie wrócimy tam już nigdy, obiecuje -mówił spokojnie.
-Ale jak my sobie teraz poradzimy? Przecież żadne z nas nie ma pracy -złapałam się nerwowo za głowę, a on podał mi jakąś małą karteczkę.
Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to trzy słowa napisane pogrubioną czcionką James Joseph Black.
-Nie, ja się nie zgadzam- zaczęłam chaotycznie kręcić głową.
Przecież ja miałam już nigdy w życiu go nie zobaczyć.
-Kochanie to jedyne wyjście -oznajmił łagodnym głosem, a we mnie aż się zagotowało.
-Ale ja się nie zgadzam! -wykrzyknęłam.
-Nie denerwuj się, Cami. To będzie ostatni raz.
-Ostatnio też tak mówiłeś -prychnęłam i poszłam do sypialni, zamykając za sobą drzwi na klucz. Nie chcę go na razie widzieć... Nie chce nikogo widzieć, chce być po prostu sama.

****
-Cami, otwórz już te drzwi -przebudził mnie łagodny głos mojego męża.
Podniosłam się do pozycji siedzącej i przeciągnęłam się, ziewając przy tym.
-Kochanie... Proszę.
Wstałam z łóżka, przejrzałam się szybko w lustrze i  pozbyłam się rozmazanego tuszu spod oczu. Podeszłam do drzwi, wzięłam głęboki wdech i otworzyłam drewnianą powłokę wypuszczając przy tym do środka Michaela. Mężczyzna od razu mocno mnie do siebie przytulił.
-Kochanie, nie gniewaj się na mnie- szepnął mi do ucha.
-Już nie jestem zła.
-To może na zgodę, jak to mamy w zwyczaju, porobimy coś ciekawego?- poruszył znacząco brwiami i przeniósł swoje dłonie na moje pośladki, ale ja je od razu strąciłam z mojego ciała.
- Nie mam ochoty -uśmiechnęłam się niemrawo i odsunęłam od niego.
-No dobrze, w takim razie może obejrzymy jakiś film ? -zapytał z wielkim uśmiechem, ale w jego oczach widziałam zawiedzenie.
-Tak jasne -pocałowałam go w policzek.

****
Leżałam na kanapie wtulona w Michaela oglądając wraz z nim "Snajpera".
-Camilla wiesz tak sobie myślałem o... -nagle się zaciął -Eh nieważne- westchnął.
-Mów, przecież wiesz, że mi możesz o wszystkim powiedzieć -uśmiechnęłam się do niego promienie i zatrzymałam film by móc z nim porozmawiać.
-Ale obiecaj, że nie będziesz zła.
-No dobrze, obiecuje. Mów szybko, bo teraz to już się boje co chcesz mi powiedzieć.
-Eh... No bo chodzi o te nasze problemy finansowe -wziął głęboki wdech i podrapał się po karku, a ja pokiwałam głową na znak by kontynuował -Może jeszcze raz spotkasz się z tym milionerem? -powiedział niepewnie i bardzo cicho, tak że ledwo usłyszałam.
-Co? Ale...
-Nie, wiem że to głupie, ale moglibyśmy wyjść na prostą.
-Ugh... Nie wiem -przygryzłam wargę -Nawet nie wiemy czy on będzie chciał się ze mną znowu spotkać.
-Chce -odpowiedział pewnie i uniósł jeden kącik ust  do góry.
-Skąd ta pewność? -zapytałam podejrzliwie, a on spuścił głowę i ponownie podrapał się po karku -Nie! Ty już z nim rozmawiałeś! -gwałtownie wstałam z kanapy i spojrzałam na niego groźnie.
-Przepraszam -odpowiedział jak małe dziecko, na które krzyczy matka.
-No to czego ciekawego się dowiedziałeś? -zapytałam z rosnącą irytacją.
-Chciałby żebyś z nim została na tydzień -oznajmił niepewnie.
-Co?! -wykrzyknęłam chaotycznie wyrzucając ręce na boki -Ty się na to zgadzasz?!
-W naszej sytuacji to nie mam wyboru...
-Nie masz wyboru?! Nie rozśmieszaj mnie -prychnęłam.
-Co niby chcesz zrobić?! Na nowo zamieszkać w tamtym mieszkaniu?!
-Oczywiście, że nie, ale...
-Ale co? Ty też nie widzisz żadnej innej opcji, więc się ze mną nie kłoć i wypieprzaj do tego zasranego milionera!
-Dobrze! Już mnie tu nie ma! -wrzasnęłam i nie wiele myśląc po prostu wyszłam z mieszkania.
Nie miałam zamiaru iść do Jamesa, ale nie chciałam także siedzieć z Michaelem. Raczej wyjście z domu nie było najlepszym pomysłem, gdyż było już po 23, a na dodatek ubrana byłam jedynie w dresowe krótkie spodenki, skarpetki (bez butów) i bluzkę na ramiączkach, już nawet nie wspomnę o tym, że nie miałam na sobie stanika. Nie przejmowałam się niczym, po prostu szlam przed siebie, opatulona własnymi ramionami, a po moich policzkach nieustannie spływały łzy.
Czuję się jak dziwka, rzecz, którą ludzie poniewierają, rzucają z rąk do rąk. Nikogo nie obchodzi to co czuję, nawet mojego męża.
Nagle poczułam duże ramiona, obejmujące mnie w pasie. Przestraszyłam się. Starałam się uwolnić od osoby, która stała przytulona do moich pleców. Z mojego gardła wydarł się krzyk zmieszany ze szlochem.
-Ciii... To ja, spokojnie -powiedział jak się okazało James.
Przestawał się wyrywać i spuściłam głowę w dół, dalej cicho popłakując. Mężczyzna odwrócił mnie do siebie przodem i uniósł mój podbródek do góry. Nie spojrzałam na niego, nie byłam w stanie... Nie chciałam by widział mnie w takim stanie, było mi wstyd.

Hejo!
Rozdziały pojawiać się będą w poniedziałki, środy i piątki, czasami może się też zdarzyć że dodam w weekend 😘

Chciałabym żebyście napisali w komentarzach jakie wasze odczucia do naszych bohaterów, kogo lubicie, a kogo nie? Jestem tego bardzo ciekawa 😁

Trzymajcie się misiaki 😍
~Patuś💕

Niemoralni ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz