#4

12.4K 396 30
                                        

W mediach macie Davida :D

-Co ty sobie wyobrażasz!?- krzyknął na mnie mój mąż.
-O co ci znowu chodzi?- zapytałam spokojnie.
-Wyglądasz jak jakaś... -już chciał dokończyć, ale ugryzł się w język i zamilkł.
-No jak? Dokończ, kochanie -poprosiłam ze zdenerwowaniem.
-Nie ważne, po prostu mogłaś się ubrać mniej wulgarnie -odpowiedział łagodnie i podrapał się po karku.
-Nie podoba ci się?
-Jest ładnie, ale nie powinnaś się tak pokazywać innym facetom.
-Ok, to może założę na siebie worek? Albo zamknij mnie w pokoju na klucz wtedy nikt nie będzie mógł mnie oglądać! -mówiłam sarkastycznie.
-Cami... Wiesz, że nie o to mi chodziło, po prostu... -starał się mnie udobruchać.
-Po prostu co? Nie przemyślałeś swoich słów?
-Po prostu nie chce żeby moja żona wyglądała jak dziwka!- wydarł się na mnie, a w moich oczach automatycznie pojawiły się łzy na jego słowa. Przez jego krzyk do pomieszczenia wbiegli nasi przyjaciele.
-Czyli to właśnie o mnie myślisz -wyszeptałam ze słyszalnym bólem w głosie.Po moim policzku spłynęła łza.
-Camilla... -nie dałam mu dokończyć, gdyż uciekłam do łazienki i się w niej zakluczyłam.
Zsunęłam się po drewnianej powłoce drzwi, usiadłam na zimnych płytkach i zaczęłam cicho szlochać. Po chwili usłyszałam pukanie.
-Zostaw mnie, Michael. Nie chce cię teraz widzieć!
-To ja, Riley -usłyszałam delikatny, melodyjny głos mojej przyjaciółki.
Nie chciałam być sama więc od kluczyłam drzwi i wpuściłam ją do środka, następnie ponownie zamykając je na klucz.
-Nie musisz zakluczyć, nie ma go tu -oznajmiła niepewnie i przytuliła mnie do siebie.
-Ale... Gdzie on?- zapytałam ze słyszalną obawą.
-Nie wiem, wyszedł -zaczęła mnie uspokajająco masować po plecach, a ja wybuchnęłam jeszcze głośniejszym płaczem.

Przez jakiś czas stałam tak wtulona w jej ramiona i płakałam jak małe dziecko, ale za chwile odsunęłam się od niej otarłam mokre policzki i podniosłam wysoko głowę.
-Idziemy na imprezę i będziemy się wyśmienicie bawić bez tego debila, głupka, chuja, dupka, pojebanego pajaca... którego kocham całym sercem -na końcówce złamał mi się głos i prawie znowu się rozpłakałam.
-Nie, nie, nie! Nie myślimy już o nim kochana! Poprawimy twój makijaż i lecimy na podbój klubu -uśmiechnęła się zachęcająco,  na co ja lekko uniosłam kącik ust do góry.

****
Byłam już po kolejnej szklance jakiegoś mocnego drinka, w głowie mi niemiłosiernie szumiało, cały świat się kręcił i w tym momencie uznałam, że chyba pora wrócić do domu. Nie wiem ile przesiedziałam przed tym barem, spod którego nawet się nie ruszyłam by potańczyć. Chciałam znaleźć moją przyjaciółkę i jej narzeczonego, ale nie mogłam ich dostrzec w tłumie tańczących. Postanowiłam ich tu zostawić, a ja sama wrócę taksówką. Chwiejnym krokiem wyszłam z klubu, po drodze niemal się zabijając przez ciągłe potykanie się. Gdy wyszłam na świeże powietrze poczułam, że wszystko co raz bardziej zaczyna się kręcić, a mój brzuch również szaleje. Chwile później zwróciłam całą zawartość swojego żołądka w jakieś pobliskie krzaki, ale w tym momencie się tym nie przejmowałam. Czułam się okropnie, było mi słabo i ledwo co chodziłam. Usiadłam na kamiennych schodkach obok klubu i wyjęłam z mojej torebki telefon, który na szczęście zabrałam z domu. Wybrałam numer na taksówkę i czekałam aż ktoś odbierze. Po kilku sygnałach czekania wreszcie usłyszałam po drugiej stronie niewyraźne "Hallo?"
-Wiitammm, dobry wieczorek panie i panowie -wybełkotałam ledwo zrozumiale i zaczęłam chichotać z wypowiedzianego przeze mnie zdania -Chciałam zamó...-czkawka -...wić  taksówkę pod  klub "Hara...cyt"? "Halabum"? "Harmonia"?"Hiacynta"? Eh nie ważne poradzę se... -rozłączyłam się i zaczęłam kierować się w kierunku domu (przynajmniej tak mi się wydawało).
Mój telefon wielokrotnie dzwonił, ale ja to przez cały czas ignorowałam. Po kilku minutach spaceru miałam już dość i usiadłam na jakimś kamieniu. Powoli zaczynałam na nim przysypiać (na siedząco), gdy już moja głowa przechylała się ku ziemi, poczułam kogoś dłonie na ramionach. Delikatnie otworzyłam oczy i zobaczyłam twarz mojego męża.
-Chodź Camilla, jedziemy do domu- powiedział łagodnie.
Podniósł mnie w stylu panny młodej, a ja wtuliłam się w jego tors i zamknęłam oczy, gdyż czułam ogromne zmęczenie. Po chwili odpłynęłam.

****
Obudziłam się z niemiłosiernym bólem głowy i na powitanie z moich ust wydobył się pomruk niezadowolenia.
-Widzę, że moja księżniczka już się obudziła -usłyszałam obok głos Michaela.
Spojrzałam na mężczyznę, który leżał obok mnie. Przyjrzałam się mu i wywnioskowałam, iż musiał dawno wstać, bo miał już na sobie codzienne ubrania, a jego włosy były idealnie ułożone.
-Proszę, przyniosłem ci tabletki i zrobiłem śniadanie -podał mi tackę z jajecznicą, szklanką wody, kubkiem parującej kawy i pudełkiem tabletek przeciwbólowych.
-Dziękuje jesteś kochany -pocałowałam go w polik -Ale nie myśl, że zapomniałam o tamtej akcji z wczoraj -pogroziłam mu palcem.
Mimo, że nie byłam już na niego zła to musiałam dać mu nauczkę. Ja nigdy nie potrafię się na niego długo gniewać, wystarczy, że zobaczę go i już moje serce mięknie.
-W ogóle jak ja wczoraj wróciłam do domu? -zapytałam po przełknięciu tabletki.
-Zadzwoniłaś do mnie z myślą, że dzwonisz na taksówkę -zaśmiał się pod nosem, a ja mu zawtórowałam -Ogólnie jak cię znalazłem to przysypiałaś na jakimś kamieniu -teraz to już oboje zaczęliśmy się śmiać na cały głos.

Kiedy zjadłam śniadanie Michael wziął ode mnie tackę, a wychodząc z sypialni odwrócił się jeszcze do mnie i powiedział:
-Właśnie zadzwoniłem do tego gościa i powiedział, że jak nam pasuje to możesz dzisiaj wieczorem przyjść -uśmiechnął się pocieszająco, a ja zmarszczyłam brwi nie wiedząc o co mu chodzi.
-Co? Do jakiego gościa?
-No do Blacka, tego miliardera. Przecież wczoraj mówiłaś, że mam do niego zadzwonić.
-Niby kiedy?
-Jak wróciliśmy do domu...
-Człowieku! Przecież ja byłam pijana! -wydarłam się na niego.
-Ale... To co nie pójdziesz do niego -zapytał jakby... z zawodem?
-Nie wiem... -mruknęłam.
-To się zastanów, jak nie to do niego zadzwonię i wszystko odwołam.
-Dobrze, zastanowię się -westchnęłam głośno.

*****
Kolejny pojawi się w środę 😁
Proszę napiszcie w komentarzach jak wam się podoba rozdział *-*
Trzymajcie się misiaczki 😘
~Patuś

Niemoralni ✔Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz