CAMILLA POV.
-Co ty tu robisz? -zapytałam z lekkim zdenerwowanie.
-Martwiłem się -przygryzł wargę, a ja automatycznie spojrzałam na jego usta i zapragnęłam ponownie ich zasmakować. Skarciłam się w myślach i powróciłam wzrokiem do jego oczu.
-Mogłeś zadzwo... -nagle przypomniało mi się, że miałam włączony telefon -Nie, nie mogłeś -pokiwałam przecząco głową i tym razem to ja przygryzłam wargę.
Mężczyzna podszedł do mnie bliże, a ja instynktownie zrobiłam krok w tył, przez co on się cicho zaśmiał. Powtórzył swoją czynność, a ja już chciałam się cofnąć, bo był naprawdę blisko mnie, ale on był szybszy i położył na moich biodrach swoje dłonie lekko je zaciskając, nie sprawiając mi tym bólu, ale uniemożliwiając odsunięcie się. James uśmiechnął się pod nosem, przyciągnął moje ciało jeszcze bliżej swojego, nasze usta dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Przez jego bliskość mój oddech przyspieszył, a na ciele pojawiła się gęsia skórka. Serce jeszcze bardziej przyspieszyło swoje bicie, gdyż i tak od zobaczenia go zaczęło bić nierównym rytmem.
-Musiałem tu przyjechać, zobaczyć cię, porozmawiać, bo bym oszalał. Chciałem poczuć, że cały mój świat jest w moich ramionach. No i stęskniłem się za twoimi słodkimi ustami -uśmiechnął się i zaczął mnie powoli całować, lecz po chwili przerodziło się to w namiętny, zachłanny pocałunek. Oderwaliśmy się od siebie dopiero gdy zabrakło nam powietrza. Przez chwile musieliśmy unormować nasze oddechy. Mężczyzna przez cały czas obejmował mnie w pasie, a ja miałam zaplecione dłonie na jego karku. Dotknęłam opuszkami palców jego policzek i przejechałam po delikatnym zaroście, a na jego skórze pojawiła się gęsią skórka.
-Nie wiem co mam robić, co mam myśleć. Pogubiłam się w tym wszystkim -wyznałam.
-Nie myśl, posłuchaj swojego serca.
-Ono szaleje na twój widok -zaśmiałam się, a on razem ze mną.
-Moje na twój także -musnął delikatnie moje wargi.
Nagle się od niego odsunęłam, przybrałam poważną minę i przez chwile stałam w milczeniu, a on patrzył na mnie nie wiedząc o co chodzi.
-Wyjdź -powiedziałam po dłuższej chwili opanowanym głosem.
-Co? -jego oczy się rozszerzyły, jego wyraz twarz ukazywał zdezorientowanie, smutek i przerażenie.
-Nie usłyszałeś? Masz wyjść -powtórzyłam bardziej stanowczym głosem.
-Cami... -pokręcił głową -Nie rób mi tego, błagam.
-James, powiedziałam... -nie dał mi dokończyć.
-Camilla, błagam daj mi szanse. Kocham cię, jesteś całym moi światem -złapał mnie za dłoń, a ja odwrociłam od niego głowę powstrzymując przy tym uśmiech, który cisnął się mi na usta -Cami, kocham cię, te wszystkie lata bez ciebie były najgorszymi w moim życiu, nie daje sobie rady bez ciebie -jego głos się złamał, a w moich oczach pojawiły się łzy.
Mężczyzna czekał na moja reakcje, ale gdy nic nie zrobiłam puścił moją dłoń i zaczął kierować się do wyjścia. Jak już chciał chwycić za klamkę zatrzymałam go.
-James! -zawołałam, a ten odwrócił się w moją stronę. Pobiegłam w jego stronę i wskoczyłam na niego oplatając go nogami w pasie, a on od razu złapał mnie za uda. Nie czekając na nic po prostu gwałtownie wpiłam się w jego usta namiętnie go całując. Mężczyzna aż oparł się o drzwi za nim.
-Ale... -chciał coś powiedzieć jak się od siebie oderwaliśmy, ale chyba nie wiedział co, bo się zacioł.
-Musiałam cie sprawdzić -uśmiechnęłam się cwaniacko.
-Nienawidzę cie -zaśmiał się.
-Kochasz mnie -musnęłam jego wargi.
-Niestety nie da się ukryć -tym razem to on złączył nasze usta.
CZYTASZ
Niemoralni ✔
RomanceDwudziestosześcioletni miliarder daje niemoralną propozycje mężowi przepięknej kobiety. Czy mężczyzna zgodzi się na spędzenie jednej nocy jego ukochanej z nieznanym mężczyzną?Jak potoczy się ich dalszy los? Czy ich małżeństwo przetrwa tą próbę...
