Już nie było głośnej muzyki. Słyszałam ją jakby przez mgłę...
Jezu jak mi jest dobrze!! Ciepło, miękko a wokoło przyjemny zapach. Czy ja umarłam? Jestem w niebie? Otworzyłam oczy, ale od razu oślepiło mnie światełko. Gdzie ja jestem? To na pewno nie jest mój pokój. Ani pokój Laury, bo przecież poznałabym go nawet w nocy. Dam sobie rękę uciąć, że nigdy tu nie byłam. Ale co to za miejsce? I jak ja tu dotarłam do cholery?!? Zaraz zaraz...przypomnijmy sobie co działo się wczoraj. Najpierw tańczyłam z Alanem to pamiętam...później zachciało mi się pić więc poszłam się napić...Aaa! No tak ten koleś, który mnie zaatakował. Ale stop. Co było dalej? I co jeśli teraz jestem u niego?!? Przecież on mnie zabije! Nawet gdyby udało mi się wydostać z tego domu to co dalej? Gdzie mam uciec? Nie wiem gdzie jestem, jak daleko mam stąd do domu,gdzie moja torebka i przede wszystkim GDZIE SĄ MOJE CIUCHY? Chciałam wyjść z tego pomieszczenia aby kogoś poszukać...kogokolwiek...Jednak strach był silniejszy.Wygrał. Podkurczyłam kolana pod brodę i siedziałam obolała czekając na jakikolwiek ruch porywacza. Może przyjdzie,a może będę siedziała tutaj sama bez jedzenia i picia aż w końcu umrę z głodu? Tylko jednego nie rozumiem. Dlaczego komuś zależy na mojej śmierci? Przecież jestem nowa,nikt mnie tu praktycznie nie zna. No chyba, że to sprawka Natalki. Może zauważyła, że chcę się zemścić? Już sama nie wiem. Nagle poczułam jak łzy spływają po moich policzkach. Nie chciałam tego. Zaczęłam płakać mimo własnej woli. To nie był cichy płacz. To był przeraźliwy płacz zmieniający się w krzyk. Już mnie nie obchodziło czy ten ktoś przyjdzie i mnie zabije czy będzie mnie głodził. Po prostu płakałam. Nagle drzwi do pokoju zaczęły sie otwierać. Nawet nie próbowałam się uspokoić. Krzyczałam. Po chwili poczułam na sobie czyjąś rękę. I znowu ten cudowny zapach. Spojrzałam za siebie. Zaraz? Czy to mi się śni? Może mam jakieś zwidy? Przetarłam oczy z niedowierzaniem. Na łóżku, obok mnie siedział Alan! Przysunął się bliżej i po prostu mnie przytulił o nic nie pytając. Ja znowu zaczęłam płakać. Tym razem już ciszej. Po chwili niezręcznej ciszy odważyłam się aby zadać to pytanie.
-Jak ja się tu znalazłam? -spytałam patrząc na niego zapłakanymi oczami
-Z racji tego, że nie wiem gdzie mieszkasz przywiozłem cię do siebie.-odpowiedział spokojnie
-Ale dlaczego ty?
-Szczerze mówiąc gdyby nie ja to w tej chwili mogłabyś być już martwa- powiedział smutnym głosem po czym ciągnął dalej -po tym jak powiedziałaś, że idziesz się czegoś napić bardzo długo cię nie było a z racji tego, że zaczęło mnie to trochę niepokoić postanowiłem, że pójdę i sprawdzę gdzie jesteś, co się z tobą dzieje i jaki jest powód tego,że na tak długo zniknęłaś. Odpowiedź dostałem już przed kuchnią kiedy zobaczyłem jak jakiś facet na tobie siedzi i Cię dusi. Od razu rzuciłem się na niego z pięściami,a kiedy dostał już na tyle mocno,że leżał i nie mógł się ruszyć zająłem się tobą. Nie wiedziałem gdzie mieszkasz, Laury nie mogłem znaleźć a na Natalkę to chyba nie miałem co liczyć wiec postanowiłem, że przywiozę Cię do siebie.
-Jezu dziękuję. Uratowałeś mi życie. W sumie trochę sie przestraszyłam.
-Słyszałem. Dlatego przeszedłem. Tak to poczekałbym do rana abyś się wyspała no ale..
-Dziękuję za wszystko. Gdzie są moje ubrania?Chciałabym wrócić do domu.
-O tej porze? Nigdzie Cię nie puszczę.
-A która jest godzina?-zapytałam
-3;47..połóż się a rano odwiozę Cię do domu.
-Watpię,że zasnę.
-Posiedzieć z tobą?
-Nie no co ty. Przecież musisz spać. Ale gdybyś mógł mi powiedzieć gdzie jest moj telefon i toaleta to byłabym wdzięczna.
-Telefon leży w torebce.Torebka jest na fotelu, a łazienka drugie drzwi na lewo.
-Okej dziękuję.
Wzięłam telefon po czym udałam się do toalety aby spokojnie móc napisać do Laury.
Ja:
Jestem u Alana. O nic sie nie martw. Jak wrócę do domu to pogadamy.
Lauri💕:
Ohoho! Czy ja powinnam o czymś wiedzieć?
Ja:
Nie, po prostu mnie uratował.Dobra spadam,pogadamy jak będę w domu. Dobranoc!💕
Lauri💕:
No oki ;x Pa💕
Chyba rozczarowała ją moja odpowiedź. No ale cóż. Wróciłam do pokoju. Na łóżku,na którym miałam spać spał już Alan. No cóż...prześpię się na podłodzę. Od tego jeszcze chyba nikt nie umarł...
Jeeeejku!! Już ponad 100 osób 💕💕 Jak się cieszę! 💕 Łapcie kolejny rozdział 💕 Czekam na gwiazki ❤
CZYTASZ
It's over? [ZAKOŃCZONE]
Nouvelles20.07.2017r - #88 w OPOWIADANIE 22.07.2017r - #76 w OPOWIADANIE -Aleks! Przestań! Ja mam chłopaka! Jego wyraz twarzy od razu się zmienił. Zrobił się jakiś groźniejszy. Nie miałam wyjścia. Musiałam działać. Bezmyślnie chwyciłam nóż i pchnęłam nim w...
![It's over? [ZAKOŃCZONE]](https://img.wattpad.com/cover/89527087-64-k544899.jpg)