Rozdział 16

1.9K 122 9
                                        

Dzisiaj nawiążemy do mamy. (Pomysł podsunęła mi MintWidoow.)Christy czyli do Taylor Swift (to nie jest prawdziwa Taylor tylko tak poprostu wyszło takie imię😂) zaczynamy!

***************

Christy
Moja mama czyli Taylor Merlia Swift, urodziła się w San Diego. Ma aktualnie 38 lat ( stara wiem xd- od aut.). Kiedy była mała, chciała być aktorką. Kiedy zaczęła chodzić do podstawówki, chciała być piosenkarką. Kiedy była w gimnazjum chciała być malarką. W liceum zakochała się w tańcu. Zapisała się do szkoły baletowej i chodziła do niej przez rok. Potem poszła raz na imprezę, na którą namówiła ją jej przyjaciółka. Kiedy się tam znalazły, zakochała się z odzajemnieniem w pewnym chłopaku, który też tańczył, ale hip-hop. Przez rok ze sobą chodzili. Potem zerwali poprzez częste wyjazdy. Potem był mój ojciec. Spotkali się w ulewie, kiedy mój tato wracał z pracy. Moja mama stała pod drzewem, bo nie miała parasola. Mój tata ją zauważył i oddał jej parasol. I tak zaczęła się ich znajomość i rozrastała miedzy nimi miłość. Po pewnym czasie powstałam ja   ( każdy chyba wie w jaki sposób i nie muszę tego opisywać- od aut.). Moja mama do dziesiątego roku życia "zarażała" mnie tańcem. W wieku 11 lat poszłam pierwszy raz do szkoły baletowej. Moja mama była ze mnie dumna. Potem chciałam jeszcze uczyć się akrobatyki sportowej. Moja mama mi na to pozwoliła. Mój tata nie za bardzo był tym zachwycony. Nie raz były kłótnie, na temat w jakim kierunku powinnam iść. I nie raz moja mama płakała. Pewnego dnia mój tata tak wkurzył moją mamę, że ona wyszła z domu wprost na ulicę, kiedy auto jechało wprost na nią. Zachamowało za blisko i mojej mamie zjechało nogę. Po wezwaniu karetki mój tata pojechał z nią. Wrócił sam. Ja myślałam że ona tego nie przeżyła. Jednak okazało się, że noga została złamana. Ulżyło mi. Kiedy pojechałam odwiedzić moją mamę w szpitalu, dowiedziałam się, że po między nią a moim tatą skończone. Zabolało mnie to, bo będę musiała mieszkać pewnie z ojcem, bo moja mama siedzi na razie w szpitalu, a musi jeszcze znaleść dom, w którym będzie mieszkać. Zrozumiałam to. Teraz to już prawie rok, od wypadku i od kiedy nie widziałam się z moją mamą. Mój ojciec się na to nie zgadza. Ona także przestała tańczyć, bo przed tym urazem, tańczyła w każdej wolnej chwili. Teraz pewnie gdzieś mieszka i nie tańczy, Bo kości przecież muszą się dobrze zrosnąć. Bardzo za nią tęsknię. Mój tata od rozwodu, wdrąża mnie w świat papierkowej roboty. Nie zgadza się nawet na na moje zajęcia z akrobatyki ani baletu! Woli, żebym po odejściu matki, zapomniała o jej durnej pasji, bo ta pasja nigdzie mnie nie zaprowadzi i w życiu nic nie osiągnę. Ja w to nie wierzę. Przez taniec zdobędzie się wszystko. Od sławy do miłości. Nie wyobrażam sobie bez tańca życia! Gdyby nie moja mama, moje życie byłoby bez sensu. Siedziałabym pewnie teraz w biurzę i pracowała z ojcem. Dlatego moja mama jest wyjątkowa!
***********
To chyba tyle na temat mamy Christy. Nie mam więcej pomysłów, co o niej jeszcze napisać. A i jeszcze książka ma 1,330 Wyswietleń jak się nie mylę. 140 gwiazdek! Koffam was!
Do następnego rozdziału!
misia_12

Tylko taniec...? (KOREKTA)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz