4

2.6K 151 58
                                        



-Panicz chce się z panienką spotkać- ukłoniwszy się oznajmił dziewczynę.- Oczekuje panienki w bawialni.

-Dobrze- odpowiedziała wstając.- Zaprowadzisz mnie do niego?

-Naturalnie- odrzekł podając jej swój łokieć, aby się podniosła.

Droga do bawialni minęła w ciszy. Dziewczyna nie ośmieliła się zacząć rozmowy, nadal się go bała. Chciała zamaskować jakoś swój strach, lecz trzęsące się ciało nie pomogło. Sebastian zignorował jej zachowanie. Wiedział, że z czasem się oswoi. Gdy przybyli pod umówione miejsce spotkania, lokaj puścił dziewczynę i kazał jej oprzeć się o ścianę, a on sam otworzył drzwi. Do środka weszła już o własnych siłach, lekko się chwiejąc, ale to nie ważne.

-Dzień Dobry paniczu- przywitała się lekko dygając na nodze.- Oczekiwał mnie panicz.

-Owszem, proszę usiądź- wskazał na fotel naprzeciwko niego.- Czy już lepiej się czujesz?- zapytał wyzutym z emocji głosem.

-T-tak, czuję się już dużo lepiej.

-Wciąż jesteś ranna- stwierdził po widocznych ranach na obojczykach.- Przecież jadłaś, powinnaś być już zregenerowana kompletnie- kontynuował popijając herbatę.- Przynajmniej Sebastian tak mi powiedział- dziewczyna trochę się speszyła.

-Jadłam, ale... Musiałabym zjeść takich jeszcze tuzin- Odpowiedziała lekko drapiąc się w prawy policzek. Ciel zadławił się swoją herbatą oraz spojrzał na nią jak na kosmitę. Niebieskooka odwróciła wzrok.

-Rozumiem. Jeśli to konieczne mogę rozkazać Sebastianowi przynieść ci te dziewczęta- spoglądając na nią oczekiwał odpowiedzi.

-N-nie trzeba, poza tym to nie byłoby dziwne jakby na raz zniknęło aż 12 dziewczyn?

-Masz rację.. No cóż, jeśli tego nie potrzebujesz nie będę naciskał- Veruca tylko odetchnęła z lekką ulgą. Reszta się zregeneruje sama.- Chciałbym wiedzieć jeszcze jedną rzecz, mianowicie Co oni ci tam robili? Jestem ciekaw- dziewczynę przeszły dreszcze na samo wspomnienie co jej tam robiono. Nie chciała do tego wracać, lecz jeśli panicz chciał wiedzieć, nie mogła się sprzeciwić.

-Nie wiem co chcieli dokładnie uczynić ale... Nacinali mnie, zrywali skórę- tu chwilę się zatrzymała nie wiedząc czy ma kontynuować. Po wyrazie twarzy Ciela była w kropce. Chłopiec wskazał dłonią aby kontynuowała- ...Odcinali mi palce, wydłubywali oczy. Nawet raz odcięli mi całą rękę.

-A tą bliznę na brzuchu.. Skąd to masz?- blady już hrabia zapytał szeptem.

-Ten lokaj w okularach przyniósł Levateina- tu nagle Sebastian zadrżał. Nigdy nie miał z nim do czynienia, ale również nie miał pojęcia, że tam ten miecz się znajduje.- Ugodził mnie nim dwa razy. Nie zmarłam od tego przez to- dotknęła swojego dusika.- Jak wcześniej mówiłam, dopóki Trancy nie zginie, zdjęcie go nie będzie możliwe.

Nastała cisza niezręczna cisza. Hrabia słabo wyglądał od samego słuchania, co ona musiała przeżywać. Współczuł jej trochę. Sam doświadczył okropnych przeżyć, więc po części rozumiał Ru. Odkładając pusztą już filiżankę na stół wygodniej oparł się na fotelu.

-A twój ojciec? Pamiętasz może jak wyglądał? Choć trochę?

-Nie pamiętam jego twarzy. Tak długo tam przebywałam, że przez zadawany ból i upływ czasu zapomniałam jak wygląda. Pamiętam tylko pojedyncze momenty z mojego dzieciństwa- posmutniała. Widziała twarz zrezygnowanego hrabi, który najwidoczniej nad czymś intensywnie myślał.

Hybryda || Kuroshitsuji ||Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz