16. Jedność.

13K 852 112
                                        

Czy się bałam? Oczywiście, byłam przerażona tym co miało nastąpić, chociaż wiedziałam, że muszę to zrobić. Chcę ocalić ludzkość i watahę,która słabnie. Czarnowłosy czekał, aż przygotuję się mentalnie, jednak ten moment nie nadchodził, nie potrafiłam zdecydować...

Dopiero pocałunki mojego partnera wyrwały mnie z przemyśleń. Całował moją szyję schodząc coraz niżej. Gdy dotarł do mojego odkrytego obojczyka rozpiął moją bluzę, która zsunęła się ze mnie, odsłaniając mój biustonosz. Szybko się zakryłam,jednak Aaron miał inne plany-delikatnie opuścił moje ręce,a sam lekko spuścił ramiączka wspomnianej garderoby.

Pierwsze łzy opuściły moje ciało,jednak czarnowłosy szybko je starł. Widziałam jego oczy, była w nich troska, która podpowiadała mojemu sercu,abym się nie bała. Wilkołak odpiął guzik od moich spodni, które zsunęły się do moich kostek. Przeklnęłam samą siebie, za wybranie luźnych dużych jeansów.

Stałam nieruchomo, nie potrafiłam wykonać żadnego ruchu. Wilkołak delikatnie podniósł moje ciało zrzucając z niego spodnie. Byłam w samej bieliźnie przed czarnowłosym mężczyzną.

Skierował się w stronę łóżka,po czym ułożył mnie na nim. Zawisnął nade mną, odgarniając moje czarne włosy na bok. Znów zaczął całować moje ciało, które deszczem reagowało na jego dotyk. Później przestałam funkcjonować...

*****

Na początku był delikatny, a potem władzę przejął jego wilk... Bolało, cholernie mocno bolało... Płakałam, prosiłam,błagałam, jednak wilkołak nie reagował...

Moje obolałe ciało okryte było cienkim kocem, który wydawał się bardzo miękki. Obok mnie leżał śpiący mężczyzna, którego nie potrafiłam nienawidzić,pomimo tego co mi zrobił moje serce wierzyło,że nie chciał tego... To jego wilk, nie on...

Alfa poruszył się niespokojnie, przyciągając mnie do swojego nagiego ciała. Czułam jego podniecenie, które uwierało moje plecy. Nie ruszałam się, zbyt mocno się bałam, by obudzić Alfę. Nie chciałam, aby jego wilk znów przejął nad nim kontrolę...

Aaron

~Jesteś ci*ą.-W mojej głowie znów rozniósł się warkot, obrażający moją osobę. Nawet podczas snu...

~Jestem ci*ą,bo chciałem zrobić to delikatnie?! Bo nie chciałem,aby cierpiała?-Odkrzyknąłem w głowie swojemu futrzakowi, powodując jego gniew, na który szczerze mówiąc miałem wyje*ane.

~Tak! Powinieneś jej pokazać kto tu rządzi! Ona musi być nam posłuszna!- Wył coraz głośniej, nie pozwalając dojść mi do słowa. Zdenerwowałem się, przez co zacząłem szybciej oddychać.

Odruchowo przyciągnąłem swoją partnerkę do swojego ciała. Żałowałem, że dałem się pokonać temu futrzakowi, przez niego moja ukochana cierpiała. Chciałem być delikatny...

~Ci*a.-Zignorowałem jego określenie, po czym mocniej wtuliłem się w ciało swojej partnerki. Jej serce przyspieszyło,co oznaczało, że bała się... Jej lękiem byłem ja...

Otworzyłem oczy,a następnie wstałem z wielkiego machoniowego łóżka. Ubrałem czarne dresy, które leżały na ziemi. Wyraźnie czułem jej strach, który nie pozwalał się jej ruszyć. Była przerażona.

Powolnym krokiem podszedłem do swojej przeznaczonej, patrząc w jej ciemne oczy. Kucnąłem obok niej, chcąc wyrównać nasz poziom.

—Wybacz mi, chciałem być delikatniejszy...-Zacząłem spoglądając na jej nagie ciało. Szybko poprawiłem koc,zasłaniając ją dokładnej. Chciałem zachować trzeźwość umysłu.—wiem, że pewnie mnie nienawidzisz,jednak chciałem ci to powiedzieć.- Skończyłem zrezygnowany. Czy to możliwe,aby wielki zły Alfa stał się potulnym barankiem?

—To był twój wilk? Kiedy on przejmuję kontrolę twoje oczy robią się bordowe.- Szepnęła cicho. Poddała mi się, widziałem to w jej oczach...

Wreszcie...

Szczęśliwych walentynek! Jak tam dzień mija? Mam nadzieję, że rozdział się spodobał (wybaczcie, że taki krótki,ale nie mam zbytnio czasu) do następnego!

Brutal MateOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz