Blue
Jego czarne oczy błądziły po wszystkich zebranych. Był nieziemsko przystojny, ale też okrutny. Przed chwilą widziałam jak "karze " Davos'a. Na wspomnienie jego krzyków bólu, uśmiechnęłam się. Mimo, że nie lubię przemocy, cieszyło mnie to.
Czarne gałki oczne mężczyzny zatrzymały się na mnie. Z dużej odległości mogłam dostrzec jak się rozszerzają. Zdziwiona dalej patrzyłam na tego człowieka. Po chwili dwóch strażników podnosiło mnie z kolan, odziwo zrobili to delikatnie.
Uniosłam wystraszona głowę. Moje oczy napotkały jego, które były kilka centymetrów odemnie. Speszona spuściłam wzrok. Pewnie znów chcą mnie torturować.
Z gardła mężczyzny wyrwał się warkot, który ani odrobinę nie przypominał czegoś człowieczego. Gdzie ja trafiłam?
Strażnicy puścili mnie, przez co straciłam równowagę. Odruchowo zamknęłam oczy czekając na ból, spowodowany upadkiem.
Trafiłam na coś równie twardego, lecz nie była to trawa. Otworzyłam oczy, gdy to zrobiłam, silnie dłonie mężczyzny wylądowały na moich plecach, przyciągając mnie jeszcze bliżej jego twardej klatki piersiowej.
Byłam zbyt przerażona, by chociażby się wyrwać. Cała się trzęsłam, co nie umknęło uwadze czarnowłosemu. Jego dłoń uniosła się nad moją głowę, odruchowo skuliłam się w sobie, czekając na cios.
Zamknęłam również oczy, ale kiedy to zrobiłam poczułam jego dłoń na brodzie. Próbował podnieść moją głowę. Stanowczo ale delikatnie. Wykonałam jego polecenie, jednak nie otwierałam oczu.
-Otwórz oczy. -Usłyszałam jego twardy ton. Natychmiastowo wykonałam rozkaz. Jego gałki oczne zamiast czarnych, były blado niebieskie. On nosi soczewki?
Nic nie robił, tylko bardziej się do mnie wtulał. Wszyscy już opuścili podwórko, więc zostaliśmy sami. Byłam przerażona. Co on chce mi zrobić? Zabić, zgwałcić, czy pobić? A może wszystko na raz?
Na myśl o tym, co mógłby mi zrobić zaczęłam się wyrywać. Mężczyzna znów warknął, jednak ja się nie podawałam. Jeśli mam zginąć, to będę walczyć o jak najlepszą śmierć. Szybką i bezbolesną.
-Cholera jasna! -Krzyknął zły. -Nigdy nie pozwolę ci zginąć! Tym bardziej cię nie uderzę i nie zgwałcę! -Przestraszona jego tonem, znów skuliłam się w sobie. Twarz zakryłam swoimi czarnymi włosami. Ciemnoszare oczy spuściłam na dół, podobnie jak głowę.
-Księżniczko, nic ci nie zrobię... - Szepnął mi do ucha, jednak ja jeszcze bardziej się wystraszyłam. Jego bipolarność mnie odrzucała.
Po kilku sekundach poczułam jego prawą dłoń pod swoimi kolanami, zaś lewą usadowił na moich łopatkach. Nim zdążyłam zareagować podniósł mnie, po czym kierował się w stronę domu. Przerażona spojrzałam mu w oczy.
-Proszę, będę grzeczna tylko nie chcę, by Davos mnie dotykał. -Powiedziałam chowając głowę w zagłębieniu jego szyi.
Mężczyzna się zatrzymał, po czym znów wznowił szybszy krok. Zachowywał się, jak by z czymś walczył, czyżby z samym sobą?
Jego mimika twarzy nie wskazała na nic dobrego, wręcz przeciwnie... Wyglądał jakby chciał wszystkich zabić.
Nie skupiałam się zbytnio na drodze. Byłam wtulona w niego. Kiedy weszliśmy do jakiegoś dużego pokoju oderwałam głowę od mężczyzny. Położył mnie na łóżku, po czym wyszedł za drzwi. Najpierw nie wiedziałam o co chodzi i gdzie poszedł.
Dopiero, gdy zobaczyłam czarnowłosego w drzwich, który trzymał w dłoni dużą, czarną koszulkę przeraziłam się. On rzeczywiście Chciał mnie zgwałcić.
Odruchowo zaczęłam się szybko rozglądać, szukając jakiejś drogi ucieczki.
-Przestań. -Znów usłyszałam jego twardy ton. Czy on nie potrafi prosić?-Jak już mówiłem nic nie zrobię wbrew twojej woli, jednakże masz się przebrać. -Podszedł do mnie dając mi koszulkę. Wystraszona wzięłam ją.
-G-dzie? -Zapytałam jakając się. Mężczyzna wyraźnie był zdziwiony, że się odezwałam. Później na jego twarzy zagościł uśmiech.
-Masz ładny głos. Powiedź coś. -Znów rozkazał. Zmarszczyłam brwi, nigdy nie słyszał wystraszonego kobiecego głosu?
-Coś. -Wypaliłam bezmyślnie.-Przepraszam.- Powiedziałam zasłaniając usta dłonią.
Mężczyzna zaśmiał się, po czym wskazał dłonią jakieś drzwi.
Od razu ruszyłam w ich stronę z koszulką. Nieśmiało przekręciłam klamkę, po czym zaglądnęłam do środka. Zobaczyłam tam luksusową łazienkę.
Weszłam do pomieszczenia,po czym zamknęłam drewnianą powłokę i zaczęłam ściągać z siebie swoje ubrania sprzed kilku dni, przynajmniej coś, co z nich zostało.
Ubrałam czarną koszulkę, po czym podeszłam do ogromnego lustra. Wyglądałam okropnie. Moje czarne włosy były poszarpane, a ciało i twarz posiniaczone. Moje oczy, tak jak zwykle miały smutny wyraz, przynajmniej mi się tak wydawało, przecież szary to nie jest zbyt optymistyczny kolor.
Szybko przeczesałam włosy palcami swojej dłoni, po czym chwyciłam klamkę od drzwi, naciskając ją. Swoje poprzednie obrania zostawiłam w łazience, a koszulka od nieznajomego zakrywała moje ciało do większej części mojego uda.
Chciałam wrócić, jednak powstrzymał mnie czarnowłosy blokując drogę do łazienki. Jak to możliwe, że nie zauważyłam go wcześniej?
-Połóż się na łóżku i idź spać jutro ci wszystko wytłumaczę. -Powiedział, po czym zaczął się rozbierać.
-Co ty robisz? -Zapytałam przestraszona.
-Śpię z tobą,ponieważ jesteś moją partnerką. - Spojrzałam na niego. On jest nienormalny.
-Powiedziałeś, że nic nie zrobisz wbrew mojej woli. - Kontynuowałam, przypominając sobie jego słowa.
-Pewne obietnice można naginać...
I oto kolejny! 😂 Do następnego!
CZYTASZ
Brutal Mate
Lupi mannariBlue-Młoda osóbka, która nie potrafi odnaleźć się w swoim własnym życiu. Próbuje uciec, ale jeszcze nie wie, że on jej nie wypuści. Aaron-Groźny brutalny alfa, który zawsze dostaje to, czego chce, a teraz chce jej... ~~~ -Czy ty...nie umiesz prosić...
