Aaron
Patrzyłem na swoich rodziców rozszarpywanych przez inne wilki. „Nie posiadaj uczuć, to pomoże Ci zdobyć władzę”- Słowa ojca odbijały się w moim umyśle. Zastosowałem się do tego, dlatego nie reagowałem, gdy błagali o pomoc. Doskonale pamiętam, jak uśmiercali moje rodzeństwo, musiałem wtedy na to wszystko patrzeć.
Przed oczami miałem obraz swojego najstarszego brata, rozrywanego przez kilka dziesiąt koni. Ojciec mnie przytrzymymywał, chociaż ja nie dawałem za wygraną. Szarpałem się, chcąc pomóc Tom'owi. Nic złego nie zrobił, pokochał swoją ludzką mate i chciał założyć z nią rodzinę, jednakowoż ojcu się to nie spodobało...
Nasz przywódca pragnął,by jego najstarszy syn wziął sobie za Lunę silną wilczycę,a gdy zorientował się, że on jest oddany innej wydał rozkaz śmierci... Najpierw ludzka mate Tom'a została odarta z ubrań, a następnie masowo zgwałcona przez męską część stada. Ja nie chciałem jej, było mi żal mojego brata, który również musiał na to patrzeć.
Starałem się uciec, jednak to ja dostałem rozkaz jej rozdziewiczenia. Widziałem ból w oczach swojego brata, dlatego zwlekałem, nie chciałem ranić Niny-Mate mojego brata, z którą zdążyłem się zaprzyjaźnić. Była miłą i pomocą osobą, a w dodatku silną. Doskonale nadawała się na Lunę, jednak prawo tego zakazywało.
Żaden człowiek nie mógł zostać Luną, co najwyżej pomocą domową.
Nadal czułem jej ból, gdy kończyłem to co zacząłem. Za każdym pchnięciem ją przepraszałem, w dodatku starałem się być delikatnym. Gdy wreszcie z niej wyszedłem odeszłem krzycząc głośno jedno słowo, jedno słowo, za które mogłem zginąć... „Przepraszam” za czasów panowania mojego ojca było zakazane. Był potworem, który również spłodził potwora–Mnie.
Wróciłem do rzeczywistości, starając się oddać masażu jednej z wliczyć. Była dobrze wykształcona w swoim zawodzie, dlatego jej dłonie były „magiczne”. Moje spięte mięśnie ulegały jej urokowi, przez co powoli się rozluźnieniałem.
Ta drobna wilczyca przypominała mi moją starszą siostrę, z charakteru i wyglądu. Annabeth również została zamordowana przez mojego ojca. Tylko dlatego, że chciała wyjechać do innego stada, by mieszkać ze swoim Mate. W mojej pamięci znajdowała się scena jej okrutnej śmierci. Przeznaczony siostry został ścięty na jej oczach,a ona rozszarpana przez swojego najlepszego przyjaciela.
Przerwałem przywracanie tych okropnych wspomnień, gdy na swoim kręgosłupie poczułem skurcz. Na szczęście został szybko zniwelowany przez dłonie blondynki. To kobieta wyraźnie się mnie bała, przez co staranniej wykonywała swoją pracę.
Gdy skończyła mój masaż dałem jej zapłatę. Wilczyca była zdziwiona tym faktem, ponieważ nigdy nie płaciłem, ale dziś... Wykonała dobrą robotę. Następnie kazałem jej iść do pokoju Luny,aby ją również uspokoić. Nakazałem jej nie ścierać olejku z rąk, a wetrzeć go w plecy Blue, pachniał mną, dlatego moja przeznaczona powinna się rozluźnić.
Wilczyca grzecznie opuściła salę, uprzednio wyrażając szacunek do mojej osoby. Ja natomiast ubrałem swoją koszulkę, którą musiałem zdjąć przed masażem. Szybko wezwałem Davos'a, po czym znów usiadłem ze szklanką whisky. Zawsze lubiłem ten rodzaj trunku, czułem energię, której mi dodawał.
– Wiem, że każdy ma swoje fetysze,ale żeby z olejkiem?- Usłyszałem za sobą. Na mojej twarzy pojawił się mały uśmieszek, który chciał się dłużej utrzymać. Niestety, ale muszę utrzymywać maskę obojętności.
– Trzymam się zasad, nie zdradziłem Blue. Abigail jest masażystką, dobrą masażystką.- Uśmiech z twarzy mojego przyjaciela zniknął, a zastąpiło go zdziwienie.
– Rozumiem, więc w jakim celu mnie wezwałeś? Jeśli chodzi o Blue, to dalej siedzi w pokoju Luny.
– Stwierdziłem, że pora uczcić przodków, wybierzemy się w miejsca, gdzie zamordowano moje rodzeństwo.- Tylko Davos wiedział, co się wtedy stało, zdawał sobie sprawę, że to moja wewnętrzna rana, która nie chce się zagoić.
W odpowiedzi tylko pokiwał głową, a następnie zabrał szklankę whisky z moich rąk. Warknąłem w odpowiedzi, ale go nie uderzyłem. Nie czułem takowej potrzeby, wiedziałem, że mój przyjaciel chce o mnie tylko dbać. Davos'a poznałem podczas podboju jednej z podległych watah.
W miarę upływu czasu zaczęliśmy bardziej się poznawać, a gdy straciłem swoją poprzednią Betę górującą oddałem to stanowisko Davos'owi. Tylko jemu ufałem, dlatego polegałem na nim jak na bracie.
– Na który grób najpierw?- Usłyszałem pytanie. W odpowiedzi umiałem ramiona do góry, pokazując charakterystyczny znak niewiedzy przyjacielowi.
– To pójdziemy najpierw na grób Annabeth i jej przeznaczonego. Zabierzemy ze sobą Lunę?- Zignorowałem to pytanie, po czym ruszyłem do drzwi, chciałem mieć to wszystko już z głowy.
Tak jak mówiłam rozdział jest ^^ Prawie każdy myślał, że Aaron zdradzi Blue, a tu takie zaskoczenie xD Dowiedzieliśmy się tutaj kilku faktów na temat przeszłości Aaron'a, Jak wrażenia?
Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnimi rozdziałami i mam nadzieję, że tutaj będzie ich więcej ^^
Uprzedzam, że ten rozdział miał być opublikowany w poniedziałek lub wtorek, dlatego nie będzie go w te dni :/
Do następnego!
CZYTASZ
Brutal Mate
مستذئبBlue-Młoda osóbka, która nie potrafi odnaleźć się w swoim własnym życiu. Próbuje uciec, ale jeszcze nie wie, że on jej nie wypuści. Aaron-Groźny brutalny alfa, który zawsze dostaje to, czego chce, a teraz chce jej... ~~~ -Czy ty...nie umiesz prosić...
