Wydaje mi się dziwny... ale dodaje😅
Piszcie co o nim sądzicie 😉
I jeszcze jedno... zna ktoś osobę która robi świetne okładki ? Jak tak to podajcie mi nazwę w komentarzu 😊
Z góry dziękuję 🤗
***
- Proszę – powiedziała Magdalena podając mi doniczkę, w której znajdował się przepiękny błękitny hiacynt. Siedzieliśmy wszyscy w kółku a po środku stał kwiatek. Po zrozumieniu na czym polega moc ziemi Magdalena postanowiła, że teraz czas zacząć ćwiczyć.
Spojrzałam na Olivię, która patrzyła na to wszystko zachwycona. Uśmiechnęła się do mnie szeroko a ja zamknęłam oczy. Musiałam przyznać, że bardzo ekscytowało mnie to wszystko, dlatego nie przedłużając zamknęłam oczy i wzięłam się do roboty. Na początku widziałam ciemność ale po wzięciu głębokiego oddechu i przywołaniu mocy obraz rozświetliły złote nici, które były mi już dobrze znane. Skoncentrowałam się tylko na jednej z nich. Przypomniało mi się to co mówił Jack. Miałam pełną kontrolę i wszystko zależało tylko i wyłącznie ode mnie.
Wyobraziłam sobie jak wyglądał ten hiacynt. Postanowiłam wypróbować coś nowego i skupiając się zmieniłam jego kolor. Nie przestając zmieniać go na fioletowy pociągnęłam delikaynie nić. Zaczęła się powoli przerywać a światło zaczynało znikać. Zostawiłam nić, która łączyła się ze sobą tylko jedną nitką i otworzyłam oczy.
Zobaczyłam, że wszyscy wpatrują się w kwiatek, który teraz był fioletowy oraz pochylony w dół. Wyciągnęłam ręce i objęłam delikatnie za płatki ponownie zamykając oczy. Skupiając się na nici postanowiłam ją znów połączyć w jedno.
Moje ciało przeszedł dreszcz a moje oczy otworzyły się. To było coś niesamowitego. Widziałam twarze moich znajomych i wszystko inne dookoła ale nici i ich blask nie znikł. Postanowiłam spróbować znowu czegoś innego.
Nie przerywając naprawiania nici łączącej kwiatu osłabiłam moc na tyle, żeby inne nici zniknęły. To było jak wyłącznik światła. Wszystko inne zniknęło oprócz tej jednej złotej nici której blask powrócił. Kwiat na powrót stał się intensywnie fioletowy i nie był już oklapnięty.
Opuściłam ręce i spojrzałam na Willa, który patrzył na mnie z dumą w oczach. Posłałam mu słodki uśmiech.
- Faktycznie szybko się uczysz... - powiedziała Magdalena powoli przez co mój wzrok spoczął na niej. Zaczęła wstawać – Na dziś wystarczy. Idźcie coś zjeść i macie później wolne – uśmiechnęła się do mnie – Dobra robota, Kathie – dodała i wyszła.
- To było ekstra! – krzyknęła Liv i rzuciła się by mnie przytulić. Zaśmiałam się próbując złapać równowagę. Olivia odsunęła się ode mnie tylko po to żeby trzepnąć mnie w ramię – Nie śmiej się, mówię poważnie! Jesteś jak wszystkie dziewczyny z Witch w jednej osobie... no oprócz tej czerwonowłosej – dodała ze śmiechem. A ja zaczęłam się jeszcze głośniej śmiać. Tylko Olivia może mieć takie porównania, stwierdziłam.
- O czym wy gadacie? – spytała Alice marszcząc brwi. Spojrzałyśmy na nich a Liv, która była bardzo zszokowana, wciągnęła głośno powietrze.
- Nie wiecie czym są W.I.T.C.H. ?! – krzyknęła co chwila otwierając i zamykając buzię przez co wyglądała jak ryba. – Przecież...
- Nie oglądali takich seriali dla dzieci, Liv – przerwałam jej i popatrzyłam na nią podnosząc brwi do góry. Ta zrozumiała, że ma więcej nie pytać ale posłała mi spojrzenie mówiące, że będę musiała jej to wszystko wytłumaczyć. Pokiwałam głową. Zapanowała cisza i wtedy musiało zaburczeć mi w brzuchu. Wszyscy zaczęli się śmiać na co zaczerwieniłam się – Magdalena wspomniała coś o jedzeniu... - powiedziałam powoli na co jeszcze głośniej się zaśmiali.
Zaczęliśmy iść w stronę drzwi ale wtedy Will podszedł i zatrzymał mnie, żebyśmy zostali w tyle.
Pochylił się całując mnie w usta na co reszta wydała z siebie głośny jęk obrzydzenia i ruszyła znów przed siebie mówiąc, żebyśmy znaleźli sobie osobny pokój. Z tego co zobaczyłam Liv zaczęła się dogadywać z dziewczynami i Jackiem, choć w tym momencie nie skupiałam się na tym, ponieważ zarzuciłam Willowi ręce na szyję i pogłębiłam pocałunek. Za to on objął mnie w pasie przybliżając do siebie. W tym czasie reszta paczki już wyszła.
- Musimy iść coś zjeść – powiedział chłopak odsuwając się i patrząc się na mnie z szerokim uśmiechem. W jego oczach widziałam zadowolenie i szczęście. Puścił mnie i wziął za rękę ciągnąc w stronę drzwi. Mój brzuch zaczął ponownie burczeć – Widzisz, nawet twój brzuch się ze mną zgadza – dodał chichocząc a czerwień na moich policzkach stała się intensywniejsza.
***
- Czyli jak to działa? – spytała Olivia. Właśnie wchodziliśmy z Willem do jadalni gdzie reszta już siedziała przy stole i nakładała sobie jedzenie. Nigdzie nie widziałam Magdaleny ale z tego co usłyszałam od Willa, ma dość dużo rzeczy do zrobienia. Byłam pewna, że to dotyczyło mamy ale Will nic więcej nie powiedział i po prostu zmienił temat.
- Ale co? – spytałam siadając obok Maddi i nakładając sobie rosołu.
- Olivia chce wiedzieć jak działają nasze umiejętności – odpowiedziała Maddi uśmiechając się do mnie lekko. Odpowiedziałam uśmiechem i zaczęłam jeść. – Chcesz jej wytłumaczyć? – zapytała wskazując łyżką na Liv. Zastanowiłam sie przez chwilę i pokręciłam głową.
Maddi wzruszyła ramionami i zaczęła jej wszystko jak najprościej tłumaczyć.
- Zrozumiałaś? – zapytałam Olivie kiedy dziewczyna skończyła mówić. Liv spojrzała w moją stronę.
- Wydaje mi się, że trochę tak – odpowiedziała i spojrzała przed siebie łapiąc się za głowę – Ja pierdziele... moja przyjaciółka jest pieprzoną matką naturą... – dodała na co zaczęliśmy się śmiać.
CZYTASZ
Znaleziona | ✔
FantasyPisałam tą książkę w wieku 13 lat, wiec nie jest ona dobra, jednak mam do niej lekki sentyment, dlatego jej nie usunęłam 😅 18 - letnia Kathie pomimo tego, że wychowywała się tylko z matką, a ojca nigdy nie poznała, wiodła w miarę normalne życie. Do...
