Deszcz. Monsun. Wiatr. Szmer. Caroline słyszała wszystko dokładnie: każdą kroplę uderzającą o wszystkie okna w jej mieszkaniu oraz i tak głośne świsty szalejącego wiatru. Miała ochotę wyrwać sobie uszy. W tej chwili przeklinała swoją wampirzą naturę. Tak bardzo pragnęła zasnąć po całej nocy picia z Kolem, z którym o dziwo dobrze się bawiła. Był to dopiero drugi raz od czasu bycia wampirem, gdy spiła się tak mocno, że głowa pulsowała jej tak mocno jakby miała zaraz wybuchnąć. Pierwszy raz miał miejsce trzy lata temu kiedy poznała Julię.
Zdenerwowana brakiem nadchodzącego snu wzięła do rąk poduszkę leżącą obok i zakryła nią całą twarz przewracając się na drugi bok. A gdy to nie pomagało wściekła do granic możliwości, krzywiąc się wstała z łóżka i wyszła z sypialni używając przy tym oczywiście wampirzej szybkości. Skoro nie mogła zasnąć to może chociaż wypić uwielbianą przez siebie krew. A żeby dotrzeć do kuchni musiała przejść przez salon. Z początku nie zauważyła leżącego na kanapie Kola, ale po chwili, gdy zrozumiała, że jest coś nie tak z kapą narzuconą na mebel, zawróciła. Widząc śpiącego pierwotnego jej gniew zelżał, by móc stwierdzić jak słodko wampir wygląda kiedy śpi, aby znów po chwili wzrosnąć do granic możliwości.
- Poważnie?!- Krzyknęła na cały dom. Tym samym wybudziła Kola z lekkiego snu.
- Cześć, piękna.- Mrugnął uśmiechając się słodko tak, że na spokojnie można to nazwać zbyt wysoką dawką cukru.- Już wstałaś? Jak się spało?
- Co tu robisz?!- Krzyknęła jeszcze głośniej ignorując pytania wampira.
- Śpię?- Teatralnie spojrzał na siebie owiniętego w kapę.
- Przecież widzę!
- To po co krzyczysz?- Przekręcił się na drugi bok tak, aby nie widzieć twarzy blond wampirzycy. To tylko rozjuszyło Caroline.
- Wstawaj!- Wzięła pierwszą lepszą poduszkę i zaczęła bić nią Kola.- Wstawaj! I wyjdź stąd!
- Spokojnie! Spokojnie!- Kol nie wytrzymał, zaczął się śmiać, co tylko bardziej zdenerwowało blond wampirzycę. Z uniesionymi rękoma nad głową wstał z kanapy. Przybrał poważną minę, a zdezorientowana Caroline upuściła poduszkę na podłogę.- Musimy pogadać. Poważnie.
- Co się dzieje?- Spytała.
- Chodzi o Julię.
- Co się jej stało?- Podeszła bliżej pierwotnego.
- Podczas zdejmowania uroku została zraniona i zemdlała. Ale nie martw się nic jej nie jest. Żyje.
- Skąd możesz to wiedzieć?- Pokręciła głową nie dowierzając słowom Mikaelsona.
- Hayley do mnie dzwoniła zaraz po tym jak przyszliśmy do domu i prosiła żebym przekazał ci co się stało z Julią. Powiedziała także, że lepiej będzie jak przyjdziesz nim się obudzi. Wiesz jaka jest. Petrova z krwi i kości. Ma ten ogień.- Wypowiadając ostatnie słowo można było dostrzec błysk w ciemnych tęczówkach pierwotnego.
- W takim razie na co czekamy? Musimy tam iść!- Wyrzuciła ręce w górę jakby powiedziała coś oczywistego czego Kol nie mógł się domyślić.
- Chcesz iść w piżamie?- Na twarz Kola wkradł się uśmiech. Nie był wcale irytujący, wręcz przeciwnie.
Caroline spojrzała na siebie i w to co jest ubrana. Sama z siebie zaczęła się śmiać klepiąc się przy tym w czoło.
- Racja. Zaraz wracam.- Odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę pokoju.
- Tylko ubierz się seksownie! Nik już jest na nogach!- Krzyknął za nią. W odpowiedzi ujrzał wystawiony zgrabny środkowy palec panny Forbes.
***
CZYTASZ
|| Last Love ||
VampirosMinęło ponad 100 lat od makabrycznych wydarzeń w Mystic Falls. Wszyscy znajomi blond wampirzycy już dawno nie żyją, ponieważ zgineli w wojnie, która z góry była przegrana i pochłonęła wiele istnień. Piękna wampirzyca- jako jedyny wampir, który przeż...
