Kiedy głos Malakai'a rozbrzmiał po rodzinnym grobie Salvatore'ów niosąc ze sobą echo wszyscy skupili uwagę tylko na nim. Momentalnie zapomnieli o sprzeczce, która miała miejsce chwile temu. Nikt się nie odezwał, bo nie wiedział też co powiedzieć. Bonnie jak i Enzo byli najbardziej zaskoczeni pojawieniem się czarownika, a jednak to Damon zabrał głos, gdy tylko się otrząsnął:
- Jeszcze tylko ciebie tu brakowało.
- Jak miło- odparł grzecznie z uśmiechem.- Też za tobą tęskniłem.- Zamrugał kilkukrotnie.
- To dobrze, bo ja za tobą nie.- Powiedział mrużąc oczy.- Co tu robisz? Z tego co wiem to...
- Wpakowałam cię spowrotem do Więziennego Świata.- Przerwała mu Bonnie. Była zła i jednocześnie zaskoczona tym, że Kai zdołał wydostać się z fikcyjnej rzeczywistości. Jednocześnie miała tyle pytań do niego, ale postanowiła utrzymać czujność na wypadek gdyby któreś z jej przyjaciół dało upust emocjom i przez to nie byliby w stanie trafnie osądzić swojego położenia.
- Dzięki Bonnie...- Mruknął pod nosem niezadowolony Damon.
- Bonnie! Miło cię widzieć!- Zaśmiał się sztucznie choć musiał przyznać, że coś ją ruszyło na jej widok aczkolwiek zaraz ten odruch przysłonił obraz Hope, która z niecierpliwością wyczekiwała powrotu matki.
- Powiedziałabym to samo, ale bym skłamała.- Odparła dumnie unosząc podbródek.
- Ach, Bonnie, Bonnie, Bonnie.- Pokręcił głową. Skrzyżował ręce na piersi. Podszedł bliżej czarownicy, nachylił się nad nią tak, aby jego oddech muskał jej uszy i szyję.- Zachowałbym się gorzej, ale niestety czas mnie goni, a ja muszę was stąd wydostać.- Uśmiechnął się zwycięsko a jego uśmiech się poszerzył widząc miny wszystkich. Szczególnie Bonnie.- Niestety WSZYSTKICH- przekręcił głowę na bok. Spoglądając na Katherine, która siedziała na schodach grobowca zmrużył oczy.- O tobie nie było mowy, więc nie wszystkich.
- O czym ty mówisz? Stąd nie da się uciec. Wydostać nas stąd może jedynie żywa osoba. ŻYWA. A ty jesteś martwy.- Założyła ręce pod piersi.
- Nie byłbym taki pewien zwłaszcza, że pewna blondynka i piękna dziewczyna o niebieskich oczach, podobna do ciebie- spojrzał na Hayley.- Zmusiły mnie do tego zaraz po tym jak ta druga wydostała mnie z twojego świata.- Tu spojrzał na Bonnie, która nadal miała delikatnie zszokowaną minę.
Błękit oczu czarownika objął ją całym swym urokiem, ale szybko się otrząsnęła kiedy Lorenzo położył na jej ramieniu swą dłoń. Odetchnęła z ulgą spoglądając to na czarownika to na Katherine przez którą tak naprawdę zaczęły się ich wszystkie kłopoty w świecie nadprzyrodzonym.
- Mówisz o Caroline?- Odezwała się Elena na co Petrova przewróciła oczyma. Nigdy nie lubiała, nie lubi i raczej nie polubi młodszego sobowtóra, bowiem Elena jest gorszą i brzydszą wersją jej. Aczkolwiek i tak zazdrości jej tego co miała za życia i tego co ma nawet po śmierci. Czyli miłości i wsparcia przyjaciół.- O naszej Caroline?
- Jeśli mówimy o tej samej blondynce, która ma bzika na punkcie Klausa to tak. O żadnej innej.- Uśmiechnął się po raz kolejny.
- Zamieniam się w słuch.- Damon wyszczerzył zęby w chytrym uśmieszku zwiastującym ewentualne dokuczanie blondynce.
CZYTASZ
|| Last Love ||
VampirosMinęło ponad 100 lat od makabrycznych wydarzeń w Mystic Falls. Wszyscy znajomi blond wampirzycy już dawno nie żyją, ponieważ zgineli w wojnie, która z góry była przegrana i pochłonęła wiele istnień. Piękna wampirzyca- jako jedyny wampir, który przeż...
