Mallory:
Stałam w niewielkiej altanie w ogrodzie przy domu głównym i obserwowałam wschód słońca. Chłodny wiatr delikatnie mnie owiewał i sprawiał, że czułam się dziwnie oczyszczona i spokojna. Raz za razem wdychałam świeże poranne powietrze, które koiło moje niespokojne myśli.
W głowie wciąż huczały mi słowa Willa. Kusił mnie, ta wizja życia przyciągała do siebie. Wolność, niezależność, rodzina. Trzy rzeczy, których tak mi brakowało I trzy których mieć nie mogłam.
Mimo, że ufałam Willowi to wiedziałam, że Moulton nie spocznie póki mnie nie dorwie. On znów spróbuje zrujnować moje życie. Dopóki nie znajdę się w jego władaniu, będzie podążał moim śladem aż po kres naszych dni.
Przez cały czas, jaki spędziłam w domu Ericka przeżyłam wiele bólu, ale i spokoju. Mimo, że nie czułam się tu dobrze, bo byłam zmuszona okłamywać wszystkich na każdym kroku to namiastka bezpieczeństwa, jaką zapewniało mi stado dawała mi w pewien sposób ukojenie. W końcu mogłam być Mallory, nareszcie mogłam zaprzyjaźnić się z kimś, miałam Cynthię, Emily i o dziwo Sashę. Moje życie w końcu zaczęło się układać, lecz nie na długo.
Victor Moulton odnalazł mnie, i ostrzegł, że moja sielanka dobiega końca, mój czas się kończy.
-O czym tak myślisz?- Zapytał Erick, na dźwięk jego głosu drgnęłam przestraszona:.
-Nie strasz mnie tak!- Obruszyłam się.- O niczym ważnym.
-Ja sądzę, że jednak o czymś myślisz skoro się tu ukryłaś. Znam to miejsce, też często tu przychodzę, gdy mam natłok myśli. Co z Elliotem?
-Dalej milczy.- Odparłam smutno.- Zostawiłam go w domu z Cynthią i Avą.
-Czy to nie jest źle zostawiać go tak z obcymi osobami?
-A daj spokój.- Machnęłam ręką.
-Co jest?
-Nie słyszałeś jeszcze?
-O czym?
-Elliot jest przeznaczonym Avy.- Odparłam, na co alfa zmarszczył brwi, po czym parsknął śmiechem.
-Serio? Nie, no nie wierzę. Żartujesz sobie ze mnie.
-Nie.-Pokręciłam głową.- Wpadła jak burza do naszego pokoju i stwierdziła, że Elliot jest jej i mamy się wynosić z sypialni, rozumiesz to? Pięciolatka wyrzuciła mnie z własnego pokoju.
-O boże, nie mogę.- Powiedział Erick dusząc się ze śmiechu.
-Hej! Nie nabijaj się ze mnie.- Odgryzłam się, po czym uderzyłam go pięścią w ramie.
-Auć. To bolało!
-Miało boleć!
-Nie dość, że okupujesz moje miejsce rozmyślań to jeszcze mnie bijesz, nie ładnie.
-To zdradź, o czym ty chciałeś tu rozmyślać.
-Nie.
-Dlaczego? Co ci szkodzi?
-Po prostu nie ma o czym mówić.
-Jak możesz? Jestem twoją przeznaczoną, a ty coś przede mną ukrywasz! – Odpowiedziałam z uśmiechem a Erick wyłapując ironię rozchmurzył się i przybliżył się do mnie:
-Jesteś pewna?
-Czego?
-Że chcesz wiedzieć?
-Tak, powiedz mi.
-Ty mi siedzisz w głowie. Z dnia na dzień jestem, co raz bardziej niepewny wcześniejszych decyzji, nie wiem czy dobrze postąpiłem. Mam taki mętlik w głowie. Wszystko mi się sypie. Widzisz Mallory, nigdy nie chciałem mieć przeznaczonej, ale gdy ją już mam to widzę, że zmieniam się. Mimo, że cię nie kocham to chcę cię chronić, martwię się, moje wilcze ja zaczyna odczuwać przyciąganie, a ja nie wiem czy tego chcę.- Wyznał Erick patrząc mi w oczy, a mnie zamurowało.
CZYTASZ
Uratuj mnie
WerewolfMallory Stadfort jest uciekinierką. Zostawiła daleko w tyle rodzinę i najbliższych. Ukrywa się, posługuje fałszywymi tożsamościami, nigdzie nie zostaje dłużej niż tydzień. Drży na myśl, że ktoś odkryje jej tajemnice bo wie, że jej dar jest jej przek...
