– Wiesz co? – Chanyeol spojrzał na swój nowy nabytek, bawiąc się dosyć ostrym nożem. Baekhyun podniósł wzrok znad miski z zupą mleczną, którą powoli sączył. Był głodny, ale ta cała sytuacja była dla niego zbyt stresująca, żeby mógł coś ze spokojem przełknąć. Park uśmiechnął się niewinnie – Naprawdę szkoda byłoby pokiereszować twoją śliczną buźkę, więc bądź grzeczny. Wydaje mi się, że jesteś na tyle inteligentny. Zjedz i pokażę ci dom. Będziesz tu sprzątać i gotować. Ale spokojnie. Nie zostawię cię z ryzykiem, że uciekniesz. I nie próbuj. Nie obiecam ci, że nie stanie ci się krzywda, Baekhyunnie, bo się stanie. Ale wolałbym twoją twarzyczkę zostawić w spokoju.
Byun lekko przestraszony spuścił spuścił wzrok. Skończył jeść.
– Umyj miskę, Baekhyun. Jak grzeczny chłopiec. A ja pójdę do łazienki – uśmiechnął się i wyszedł.
Młodszy umył naczynie, w tym samym czasie bijąc się z myślami. Czy spróbować uciec, czy go zaatakować, czy znaleźć telefon i zadzwonić na policję. W końcu zdecydował się na drugą opcję, jednak ze sporym stresem. Dłoń, w którą wziął nóż, drżała mu tak samo jak i reszta ciała.
Porywacz faktycznie poszedł do łazienki, jednak mentalnie przygotował się na cokolwiek ze strony swojej ofiary. Gdy wszedł do kuchni, delikatnie się uśmiechnął, widząc chłopaka z nożem w dłoni. Tym samym, którym bawił się Park.
– Atakuj, Baekhyun. Proszę bardzo – nóż jednak wypadł z rąk Hyuna, przez zbyt mocne drżenie jego rąk. Schylił się szybko, aby go podnieść. Jednak Park był szybszy. Nadepnął na nóż i przysunął go do siebie, podnosząc narzędzie. Jednym ruchem przyszpilił Baekhyuna do stołu, tak, że ten leżał na nim brzuchem i twarzą. Przejechał nożem od jego kości ogonowej w górę, podnosząc przy tym jego bluzkę – Jesteś taki słaby i żałosny... – westchnął z udawanym smutkiem – Teraz będę musiał cię ukarać, słoneczko... No zobacz... – zaczął zdejmować skórzany pasek ze spodni. Gdy to zrobił, złożył go na pół i jedną ręką podciągnął młodszemu koszulkę najwyżej, jak się dało.
– Pomyślmy – zaczął mężczyzna, delikatnie jeżdżąc metalową końcówką pasa wzdłuż jego kręgosłupa. Ciało ofiary pokryła gęsia skórka – Dziesięć za knucie przeciwko mnie. Kolejne dziesięć za grożenie mi nożem. I jeszcze dziesięć za niedokładne umyvie miski. Wiesz, ile to jest razem, kochanie?
– T-trzydzieści – wydukał z siebie z trudem.
– Ślicznie. Umiesz liczyć. To będziesz liczył każde uderzenie. Jeśli się zgubisz lub pomylisz, zaczynamy od początku. Wszystko jasne? – chłopak potwierdził to cichym "tak".
Chanyeol rozpoczął karę.
Na jego szczęście, nie pomylił się. Jego plecy wyglądały okropnie. Nie były to zwykłe uderzenia pasem. Metalowa końcówka zrobiła kilkanaście niegroźnych rozcięć i mnóstwo czerwonych śladów. Nie zwracał uwagi na płacz ofiary. Zadowolony z siebie dotknął jednej z mocniejszych ran i dosyć brutalnie roztarł wydobującą się z niej krew, po plecach Baekhyuna. Ten leżał zapłakany i przerażony. Był obolały i nie mógł się ruszyć.
– Zaraz pójdziesz się umyć. Nie martw się – uśmiechnął się.
CZYTASZ
TOY [HARD CHANBAEK]
FanficBaekhyun ma 22 lata. Mieszka sam, utrzymuje się z niewielkiej pensji. Ma zwyczajne, nudne życie. Wszystko zmienia się, gdy na ekranie telefonu chłopaka pojawia się wiadomość od niejakiego Chanyeola. Brutalność, płacz, ból i strach. Nic go już nie...
![TOY [HARD CHANBAEK]](https://img.wattpad.com/cover/167828484-64-k46692.jpg)