Rozdział 17

2.9K 209 60
                                        

Chanyeol nerwowo krążył po szpitalnym korytarzu, czekając na wiadomość od lekarza. Martwił się o tego chłopaka. Mimo wszystko. Oczywiście, bał się też, że Byun wyda go i ten będzie miał problemy. Bo napewno by miał.

– Kim pan jest? – zapytał lekarz, stając przed mężczyzną.

– Jego chłopakiem – odpowiedział bez zawahania i spojrzał mu w oczy z oczekiwaniem. Podszedł do nich Jongin, trzymając w ręku kubek kawy.

– No dobrze. Z panem Baekhyunem jest już dobrze, jednak mało brakowało. Będzie musiał odpoczywać, to napewno. Zalecałbym załatwienie psychiatry, aby coś takiego się nie powtórzyło. Zajmie się nim pan odpowiednio?

– Oczywiście, tak. A kiedy będzie mógł wyjść? – zapytał już spokojniej, wiedząc, że chłopakowi nic nie jest.

– Myślę, że jutro, o ile nic się przez ten czas nie wydarzy. Ma pan jeszcze jakieś pytania?

– Mógłbym do niego wejść?

– Nie. Dzisiaj nie. Jutro rano, tak – jedynie pokiwał głową. Stresował się, że Baekhyun go wyda. Wciągnął powietrze i odwrócił się do Jongina. Gdy lekarz odszedł, mężczyzna uderzył przyjaciela z pięści w twarz tak mocno, że ten upadł na ziemię, wylewając na siebie gorącą kawę. Krzyknął z bólu. Park posłał mu spojrzenie pełne nienawiści i wyszedł ze szpitala.

×××

– Maluszku – Sehun wszedł do salonu, gdzie Luhan oglądał telewizję. Otulony kocem, pił kakao.

– Czemu tak do mnie mówisz? – chłopak nie ukrywał zdziwienia. Nie czuł się z tym źle, zwyczajnie było to dla niego coś nowego.

– Bo jestem maluszkiem. Przeuroczym i kochanym. Chciałbym się tobą zaopiekować. Zgodzisz się na to? Skoro nie chcesz wracać do domu...

– Sehun... Ale... Ja... – odłożył kubek. Był zszokowany.

– Mhm? – był przygotowany na odmowę, choć nie ukrywałby, że byłoby mu przykro.

– Nie czuję nic do ciebie...

– To nic, Lulu. Ja cię nie kocham, to nie o to chodzi. Chcę się tobą zająć, nie wiem, jak starszy brat? Może tak być? Chciałbyś?

–Oh... Tak... – powiedział cicho, po czym wtulił się w ramię mężczyzny, który usiadł obok.

– Teraz to też twój dom. Zapomnij o przeszłości, braciszku – na jego słowa, nastolatek przymknął oczy i szczerze, delikatnie się uśmiechnął. Dawno tego nie robił.

×××

Chanyeol wszedł do domu, zamykając drzwi z trzaskiem. Nie wiedział, co bardziej go przeraża. Wizja więzienia czy fakt, że doprowadził niewinnego chłopaka do próby samobójczej. Niewinnego... No tak, właściwie, to niewinnego. W końcu to on był krzywdzony, odkąd w wieku trzynastu lat poznał Jongina.

Sehun znał życie Baekhyuna z perspektywy Jongina. Wiedział, że chłopak dał się wciągnąć w bycie dziwką zarabiającą dla swojego chłopaka. Kai, gdy poznał chłopaka, miał dziewiętnaście lat. Udawał przed naiwnym dzieciakiem, że go kocha, aby ten wysyłał mu swoje nagie zdjęcia. Gdy miał czternaście, Kim namówił go do seksu. Później zmuszał go do tego częściej, ciągle mu powtarzając, że musi być grzeczny i, że taki jest jego obowiązek, żeby zadowolić swojego partnera. Chłopak dał się omotać. Tak oto, wciąż czternastoletni Byun, stał się największą, najmłodszą dziwką w okolicy. Umawiał się z facetami za pieniądze, które później oddawał Jonginowi. Myślał, że to sposób, aby okazywać Kaiowi miłość. On mu tak wmawiał. Gdy już się zabawił i zebrał wystarczającą ilość pieniędzy, rzucił go poprzez jednego smsa, który brzmiał "Zrywam z tobą, szmato. Ale teraz już umiesz rozkładać nogi, więc z tego korzystaj. Nic dla mnie nie znaczysz, masz fajny tyłek, ale nic poza tym. Jestem zwykłym naiwnym śmieciem, który da się wyruchać za kilka groszy. Żałosna z ciebie dziwka, Baekhyun".

Skrzywdził go tak po trzech latach "wielkiej miłości".

TOY [HARD CHANBAEK]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz