Rozdział 4

4.2K 300 29
                                        

– Nie – powiedział cicho, lekko marszcząc brwi – Nie jestem... – podniósł się do siadu i cicho ziewnął. Przetarł oczy, spuszczając głowę.

– A słyszałeś co powiedziałem, Baekhyun? – zapytał ze spokojem, po czym pogłaskał chłopaka po włosach. Ten lekko zadrżał na jego dotyk. Plecy bolały go mniej, ale nadal bolały.

– Nie... – Park westchnął jakby zrezygnowany.

– Zrób śniadanie. Nam oboje. Tylko nic tłustego. Nie chcę, żebyś wyglądał jak świnia. No już, wstawaj. Na fotelu leżą ubrania dla ciebie – gdy ten podszedł do owego mebla, ujrzał tam bardzo krótkie, jeansowe spodenki, ledwo zakrywające pośladki, do tego białą, prześwitującą koszulkę, oraz czarne trampki. Miał ochotę odwrócić się do porywacza i wygarnąć mu w twarz, co uważa na jego temat, ale myśląc o tym, poczuł ból, jakiego już doświadczył. Odetchnął i bez słowa przebrał się. Jednak gdy zakładał już spodenki, odezwał się Chanyeol – Co ty robisz? Ściągaj gacie – prychnął wyraźnie zirytowany. Byun przygryzł wargę i wykonał polecenie. Szybko jednak zastąpił je spodenkami. Mężczyzna lekko się uśmiechnął i wstał, siadając do biurka. Włączył laptopa.

– Co mam zrobić? – jego zaspany ton był dla Parka czymś uroczym, jednak nie okazywał tego. Cały Baekhyun był dla niego cholernie uroczą istotą.

– Nie wiem. Zdam się na ciebie. Ale pamiętaj, żeby nic nie kombinować, bo szkoda znowu robić ci krzywdę. A jeśli mnie otrujesz, moi znajomi cię znajdą. I uwierz mi, że nie wyjdziesz z tego żywy – jego grobowy wyraz twarzy zmienił się na niewinny uśmiech. Młodszy jedynie uciekł wzrokiem. W ciszy udał się do kuchni.


Chciał uciec, zabić go, albo zrobić cokolwiek, byle nie musieć zgnić w potrzasku tego psychola. Jednak... Bał się. Po tym, jak oberwał, jego strach narósł.

×××


– Dobre – mruknął ze spokojem, jedząc tosty z papryką, kurczakiem i jajkiem, zapiekane z serem. Popijał to gorącym kakao. Baekhyun nie odzywał się, tylko w ciszy jadł powoli swojego tosta. Chanyeolowi zrobił cztery, a sobie jedną. Nie był zbyt głodny, a raczej po prostu nie miał ochoty jeść – Jak bardzo się mnie boisz?




TOY [HARD CHANBAEK]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz