Luhana wcale nie zdziwiła odpowiedź mężczyzny. Właściwie, nawet cieszyło go to, że nie każdy coś takiego odczuwa.
– Ale pomogę ci – odezwał się po chwili niezręcznej ciszy, patrząc na zamyślonego chińczyka. Ten tylko lekko kiwnął głową.
Nie czuł zbyt wiele. Jednak nienawiść do wszystkiego była tak wielka, że nie mógł się powstrzymać przed kolejnym ciosem w kierunku potwora. Zamykał oczy, oddychał. Dusił się, próbując się opanować. Był słaby, był silny. Był zagubiony. Zaciskał pięści i uderzał na oślep. To on stawał się potworem. Oddawał ból, za każdy do...
– Luhan, słyszysz? – myśli przerwał mu Oh. Nastolatek skierował na niego wzrok i napił się czekolady. Kiwnął głową, chcąc potwierdzić, że słyszy – Pomogę ci. Chcesz wrócić do domu?
– Nie – odpowiedź dostał natychmiastowo. Westchnął cicho, chcąc to przemyśleć. Chciał pomóc temu chłopakowi, jednak... Musiałby dać mu ze sobą zamieszkać.
– Ile masz lat? – no tak, o to wcześniej nie zapytał. Właściwie, dziwił go fakt, że ten nastolatek tak spokojnie się zachowuje, chociaż niewiele wcześniej stał na torach, chcąc się zabić.
– Dziewiętnaście – mruknął i upił kolejnego, większego łyka. Sehun zamyślił się, by po chwili wbić w niego intensywny wzrok.
– Zostaniesz tu ze mną, przynajmniej narazie. Obiecuję, że ci pomogę, Luhan.
Właściwie, na tym ich rozmowa się zakończyła. Starszy widząc, że chłopak jest zmęczony, przygotował mu miejsce na wygodnej kanapie. Dał mu się umyć i pójść spać.
×××
P
łacz.
Krew.
Upadek.
Płacz.
Ciemność.
Duszności.
Każdy ruch sprawiał, że zimno kłuło go, jak najostrzejsze sztylety. Śnieg skrzypiał pod jego prawie nagim ciałem, a łańcuch, zawieszony na szyi, zdawał się co chwilę kurczyć, ciągnąc go gdzieś na samo dno. Słyszał tylko złe słowa, a pomiędzy nimi, szum zimnego wiatru.
Podniósł się gwałtownie. Przez otaczający go mrok, poczuł się osaczony, jak dzikie zwierzę. Zlany potem, roztrzęsiony i przerażony, zaczął zwyczajnie krzyczeć. Był jak sparaliżowany.
Krzyk, który przerwał spokojny sen Sehuna, skłonił go do pójścia do salonu, gdzie był chłopak. Zapalił światło i widząc jego stan, usiadł obok i... mocno go przytulił. Nie wiedział kompletnie co ma zrobić. Szeptał jedynie do jego ucha, aby się uspokoił. Lekko się z nim kołysał. To faktycznie pomogło, bo już chwilę później, chłopak z opanowaniem siedział wtulony w niego. Nie myślał o tym, że ten facet jest obcy. Potrzebował wsparcia.
Oh wziął go na ręce, po czym zaniósł go do sypialni. Położył na połowie, potem przynosząc także jego poduszkę i kołdrę. Otulił go i zostawił włączoną niewielką lampkę po jego stronie. Nalał mu wody do szklanki, której sam używał do picia. Nastolatek napił się i zwyczajnie poszedł spać. A przynajmniej miał zamiar. Gdy Oh odwrócił się plecami, nagle poczuł gorąco z tyłu i niezbyt duże dłonie, obejmujące go.
CZYTASZ
TOY [HARD CHANBAEK]
Fiksi PenggemarBaekhyun ma 22 lata. Mieszka sam, utrzymuje się z niewielkiej pensji. Ma zwyczajne, nudne życie. Wszystko zmienia się, gdy na ekranie telefonu chłopaka pojawia się wiadomość od niejakiego Chanyeola. Brutalność, płacz, ból i strach. Nic go już nie...
![TOY [HARD CHANBAEK]](https://img.wattpad.com/cover/167828484-64-k46692.jpg)