Jongin: Park
Jak tam suka?
Chanyeol: Właśnie sprząta. Kiedy przyjedziesz?
Jongin: Za pół godziny
Chanyeol: Okej, ale nie przesadź. Nie bądź dla niego brutalny
Jongin: Wiem, jak zadbać o jego kurewski tyłek, spokojnie
– Baekkie, mógłbyś trochę przyspieszyć? Za pół godziny będziemy mieli gościa.
Byun w tym czasie sprzątał salon. Był obolały i zapłakany. Miał tego wszystkiego dosyć.
– Jesteś głuchy?! – krzyknął zdenerwowany, nie widząc jego reakcji.
– N-nie... Przepraszam... Z-zamyśliłem s-się – wydukał z lekkim trudem, na co Yeol jedynie prychnął.
Chłopak lekko przyspieszył sprzątanie. Skończył dokładnie pięć minut przed przyjściem mężczyzny. Siedział na kanapie, ubrany w zwykłe spodenki i koszulkę. Nie wiedział kto przyjdzie, ale spodziewał się, że nikt, kto go uwolni, a raczej ktoś, kto będzie chciał go przelecieć.
– Cześć, kurewko – słysząc znajomy głos, jego serce zaczęło bić jak szalone. W oczach pojawiły się łzy. Chanyeol z uśmiechem przywitał się z Jonginem, ubranym w przylegające jeansy i obcisły sweter. Wyglądał seksownie. Podszedł do Byuna i usiadł obok niego, po czym położył mu dłoń na udzie, blisko krocza. Wszystkie mięśnie chłopaka spięły się dosyć szybko. Mimo lat, pamiętał jego głos. Pamiętał jego dotyk. Pamiętał dokładnie jego twarz, jednak w tamtej chwili, nie chciał na niego patrzeć – Stęskniłeś się, co? Ale zapewne tylko za moim kutasem – wyszeptał do jego ucha.
– Z-zostaw mnie... Ch-Chan... Yeol... – czuł, jak robi mu się słabo. Dotyk mężczyzny obrzydzał go i to bardzo – B-błagam... Ja nie m-mogę – jego ciało drżało. Park przyjrzał mu się, jednak postanowił nie interweniować. Gdy jednak zobaczył przerażenie swojej zabawki, oraz ogromną ilość łez na jego policzkach, gdy Jongin wsunął mu rękę w spodenki, westchnął cicho i odezwał się dosyć suchym tonem.
– Dość. Zostaw go, Jongin. Baekhyun, idź do sypialni. Później porozmawiamy – posłusznie poszedł.
Rzucił się na łóżko z potwornym szlochem. Praktycznie dusił się łzami. Nadal roztrzęsiony, z biurka Parka wygrzebał jakąś starą temperówkę, z której z trudem odłamał pół ostrza. Skulił się na łóżku, a decyzja zajęła mu kilkanaście minut.
Pierwsze, płytkie.
Drugie, płytkie.
Trzecie, głębsze.
Czwarte, jeszcze głębsze.
Piąte, szóste, siódme... Wszystkie chaotyczne, głębokie, wzdłuż rąk.
Chciał umrzeć. Powrót Jongina, oraz to piekło, które urządzał mu Chanyeol każdego dnia, było dla niego za bardzo przytłaczające.
– Czekaj, przyniosę ci jeszcze te papiery – powiedzial Yeol, ruszając do sypialni. Rozmawiał trochę z Jonginem i zdecydowali się przełożyć krzywdzenie Byuna na kiedy indziej.
Gdy wszedł do sypialni i zobaczył swoją ofiarę z podciętymi żyłami, był wręcz przerażony.
– Jongin! Szybko! – wrzasnął na cały dom. Kim zjawił się tam najszybciej jak potrafił – Dzwoń po karetkę! – nerwowo wyjął z szafy pierwszą lepszą koszulkę i rozdarł ją. Zrobił mu niedbały opatrunek na nadgarstkach, nerwowo czekając na karetkę.
CZYTASZ
TOY [HARD CHANBAEK]
FanfictionBaekhyun ma 22 lata. Mieszka sam, utrzymuje się z niewielkiej pensji. Ma zwyczajne, nudne życie. Wszystko zmienia się, gdy na ekranie telefonu chłopaka pojawia się wiadomość od niejakiego Chanyeola. Brutalność, płacz, ból i strach. Nic go już nie...
![TOY [HARD CHANBAEK]](https://img.wattpad.com/cover/167828484-64-k46692.jpg)