Baekhyun po zjedzeniu kolacji, położył się spać. Chanyeol jeszcze nie. Chciał załatwić kilka spraw przez telefon, ponad to się umyć.
Gdy stanął przed lustrem, bez ubrań, delikatnie się uśmiechnął. Był z siebie dumny. Dumny z tego, jak szybko stał się katem dla uroczego chłopaka.
×××
– Tutaj mieszkam – powiedział jak zawsze z obojętnością, stając przez drzwiami mieszkania w apartamentowcu, w centrum Seulu. Luhan jedynie zerknął przed siebie, po czym znowu spuścił wzrok.
Otworzył przed nim drzwi, a oczom chłopaka, gdy znowu uniósł głowę, ukazał się nowoczesny, jednak niezbyt bogato urządzony salon. Był przytulny i właściwie, nic w nim nie zachwycało. Meble były w kolorach czarno białych, podłogi były szare. Ściany szaro białe.
– Usiądź. Zrobię ci coś do picia. Uspokoisz się – skierował się do niewielkiej kuchni, gdzie wstawił mleko.
Lu w tym czasie jednak nie usiadł, a zaczął oglądać zdjęcia w ramkach, postawionych na meblach. Na zdjęciach był ten mężczyzna, wraz z jakimś małym chłopcem, oraz mężczyzną. Całkiem przystojnym mężczyzną. Byli szczęśliwi. Nastolatek jedynie poczuł nagły napływ smutku. Usiadł na kanapę. Zamierzał zapytać o to, jednak później.
Dostał w ręce kubek gorącej czekolady na mleku.
– Powiedz mi – usiadł w fotelu naprzeciwko – Dlaczego próbowałeś popełnić samobójstwo?
Każda pojedyncza kropla deszczu, uderzała w jego ciało z jakby to coraz większą siłą. Każdy ten mały cios zdawał się być jak wbijanie sztyletu. Zdawało mu się, że te krople uderzają z hukiem o małe, wątłe ciało, leżące pod jego nogami. Jego łzy, mieszające się z deszczem, zdawały się wypalać na niewinnym ciele dziury, tak duże, jakie w sobie miał ten chłopak, skrzywdzony przez życie. Wiedział, że nie jest niewinny. Że zasłużył na swój marny, żałosny los.
Sceny z przeszłości przeskakiwały w głowie Luhana tak szybko, że nawet nie zdążył omieść ich myślami.
– Młody, odpowiesz? – z zamyślenia wytrącił go głęboki głos.
– Nazywam się Lu Han. Lub... Po prostu Luhan – powiedział cicho. Wbił wzrok w oczy mężczyzny, jakby chciał w nich znaleźć coś, co byłoby odpowiedzią na wszystkie zagadki świata – Chciałem wszystko skończyć. W końcu każdy ma swój limit, prawda?
– Prawda, Luhan. Jednak pamiętaj, że nie można się szybko poddawać. Wcale nie można się poddawać. Mam na imię Sehun. I pomogę ci. Gdzie mieszkasz?
– W Seulu, na obrzeżach...
– Z kim?
– Z... – zawahał się. Sam nie wiedział, jak to wszystko ująć – Z kimś, kto na papierku jest moim ojcem i z jego dziwką. Do tego z ich bachorem, któremu poświęcają wszystko – powiedział to za jednym tchem, chcąc to z siebie wyrzucić jak najszybciej.
– Rozumiem. Czyli... Problemy w domu i brak wsparcia popchnęły cię do próby samobójstwa? – chciał go rozgryźć. Cieszył się, że chłopak mówi mu to, a nie płacze i milczy.
– Popchnęło mnie życie. Czuł się pan kiedyś jak zwykły śmieć, niepotrzebny, zbędny i obojętny wszystkim? – powiedział to bez emocji. Czuł się właściwie... Pusto.
Mężczyzna zerknął na zdjęcia, zdobiące pokój. Na jego twarz wkradł się smutny uśmiech.
– Przykro mi, ale nie.
CZYTASZ
TOY [HARD CHANBAEK]
FanfictionBaekhyun ma 22 lata. Mieszka sam, utrzymuje się z niewielkiej pensji. Ma zwyczajne, nudne życie. Wszystko zmienia się, gdy na ekranie telefonu chłopaka pojawia się wiadomość od niejakiego Chanyeola. Brutalność, płacz, ból i strach. Nic go już nie...
![TOY [HARD CHANBAEK]](https://img.wattpad.com/cover/167828484-64-k46692.jpg)