Epilog

2.8K 203 43
                                        

– Kiedy cię zamkną? – zapytał Baekhyun, wieczorem wchodząc do sypialni w samych bokserkach.

– Jutro... – powiedział cicho – Baekhyunee... Dasz mi? Proszę...

Dopiero po chwili dotarło do niego, o co prosi mężczyzna. Prychnął pod nosem i podszedł do niego, siadając mu na kolanach okrakiem. Przejechał palcem po jego dolnej wardze. Mężczyzna złapał go za pośladki i mocno ścisnął. Dostał za to z liścia.

– Jeden warunek. Ja rządze, gnoju – pchnął go na łóżko i lekko poruszył biodrami, drażniąc przy tym jego krocze. Chanyeol był w szoku, ale poddał mu się. Obserwował chłopaka z wyraźnym pożądaniem. Ten, czując, jak coś wbija mu się w pośladki, przesunął się niżej i prychnął, zaciskając dłoń, przez bokserki, na dużej erekcji Parka. Nie chciał tego z nim robić, ale jednocześnie jakaś niewidzialna siła namawiała go do tego. Mężczyzna sapnął cicho – Tylko się ruszysz bez mojej zgody, a zabawa się skończy. Jeśli mnie zgwałcisz, nigdy nie wyjdziesz z paki. Jasne?

– Tak, Baekhyun – odpowiedział, przełykając ślinę. Wziął czubek jego penisa do ust. Zassał się na nim. Mężczyzna chwycił go za włosy i jęknął głośno. Za pociągnięcie go, został lekko ugryziony, przez co sapnął z bólu. Zrozumiał, o co chodzi i szybko zabrał rękę. Po chwili chłopak odsunął się. Porywacz, niezadowolony tym, że jego członek został sam, przymknął oczy. Byun, mniej więcej wiedząc, gdzie co jest, wyjął prezerwatywę i lubrykant. Nałożył mężczyźnie gumkę.

– Teraz grzecznie. Jeden ruch, a się skończy – warknął i zdjął bokserki. Wziął na dwa palce lubrykant i pochylił się tyłem do niego, wypinając się. Zaczął powoli wkładać w siebie palce, co wywołało wręcz jęki u drugiego. Chanyeol powstrzymywał się, przed wzięciem swojego penisa w dłoń. Baekhyun jęczał cicho, sprawiając sobie przyjemność i rozciągając się. Po chwili, podszedł bliżej i wspiął się na jego kolana. Powoli się opuścił, nabijając się na jego dużego penisa. Jemu też już stał. Sam był zdziwiony, że tak się podniecił palcami w sobie i wizją ujeżdżania porywacza. Gdy wszedł cały, z ust młodszego wydobył się głośny jęk. Starszy także cicho sapnął, zadowolony z tego, że Byun zaciskał się na nim. Zaczął powoli podnosić się i opuszczać. Był przodem do Yeola, który złapał w dłoń jego nabrzmiałego członka i zaczął poruszać po nim dłonią energicznie. Później już tylko ją trzymał, a młodszy sam, nabijając się na niego, tym samym "posuwał" rękę Chana.

Ruchy chłopaka były coraz ostrzejsze. Na koniec trochę zwolnił. Najpierw poczuł, jak prezerwatywa robi się cieplejsza, co znaczyło, że tamten doszedł. Świadczył o tym także głośny jęk i ruch biodrami. Nie przestał jednak zadowalać tego drugiego. W końcu jednak młodszy doszedł w jego rękę. Oparł czoło o ramię Parka, uspokajając oddech. Nie wysunął go z siebie.



×××

Około dwunastej, Baekhyun pożegnał się już mniej namiętnie z mężczyzną, a dokładnie, robiąc mu loda przy śniadaniu. Nie wiedział, dlaczego zgadza się na zadowalanie swojego porywacza. Byłego porywacza.

Stał w drzwiach, patrząc, jak odjeżdża. Park zostawił mu mieszkanie i wyjaśnił wszystko. Napisał także do Sehuna, aby w razie co, pomógł chłopakowi.


×××


– Luhan, pamiętasz Baekhyuna, tak? – na to pytanie, kiwnął głową.

– Musimy się nim trochę zaopiekować, Chanyeol... Musi wyjechać.

– Dobrze. Będzie tu mieszkał?

– Nie. Zostanie w domu Parka, ale czasem musimy do niego wpaść. Chyba będzie teraz zdołowany, że go nie ma.

– Nie są razem – mruknął Lu – I wątpię, żeby Baekhyun go kochał.

– Ja to wiem.







Tak oto, dobrnęliśmy do końca tej, właściwie krótkiej i szybkiej opowieści. Jednak spokojnie! Druga część pojawi się jeszcze dziś!

TOY [HARD CHANBAEK]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz