Rozdział 20

2.8K 223 68
                                        

Chanyeol westchnął, obserwując, jak mleko podgrzewające się w garnku. Czuł się... źle. Nigdy nie odczuwał czegoś takiego. Nagle cała chęć torturowania chlopaka, jakby wyparowała. Przeszukał wszystkie szafki. Znalazł czekoladę z karmelem, jakieś cukierki karmelowe i karmelowe oreo. Nie wiedział, czy chłopak lubi karmel, ale on sam go uwielbiał.

Wziął kakao i słodycze, które wyłożył na talerzyk i poszedł do salonu. Postawił to przed chłopakiem. Usiadł naprzeciwko niego, w fotelu.

– Baekhyun. Nie wiem jak zacząć. Sam się w tym wszystkim gubię. To dla mnie coś nowego... Nie wiem, jak magiczną istotą jesteś, ale wywołałeś u mnie dziwne uczucia. Chciałbym, żebyś mi pomógł. Ja w zamian za to, już cię nie skrzywdzę.

– Skąd mam wiedzieć, że mówisz prawdę? – zapytał cicho i wziął kubek do rąk. Zjadł jedno ciastko. Nie miał ochoty jeść, ale liczył na to, że słodycze jakoś mu pomogą.

– Zobaczysz to. Pomóż mi nauczyć się czuć coś więcej, niż podniecenie i chęć sprawiania bólu... – podniósł na niego wzrok. Nie mógł uwierzyć, że jego porywacz poprosił go o coś takiego – To moja wina, że próbowałeś odebrać sobie życie. Ale wcale ci się nie dziwię. Zrobiłem ci piekło na ziemi. Na dodatek Jongin... – na samo jego imię, Baekhyun poczuł ukłucie w sercu. Spuścił głowę – Opowiesz mi, jak właściwie było między wami?

Wciągnął powietrze i upił łyka kakao.
– Jongin udawał, że mnie kocha. Ja jak głupi w to wierzyłem... Stał się dla mnie wszystkim... Robiłem, co tylko chciał. Byłem dzieciakiem, a on namówił mnie do zostania dziwką. Brzydziłem się sobą. Teraz też się brzydzę. Mimo, że twój dotyk... – wciągnął powietrze – był inny niż tych wszystkich facetów. Był bardzo bolesny i upokarzający, ale nie brzydził mnie. Dlaczego taki przystojny facet jak ty, tak niszczy sobie życie i ryzykuje więzieniem? – tego żaden z nich się nie spodziewał. Że usiądą razem i będą rozmawiać. Szczerze i otwarcie.

– To mnie po prostu kręci. Ból, cierpienie, łzy... Uwielbiam poniżać ludzi.

– To dlaczego nie znajdziesz sobie kogoś, kogo takie coś podnieca, zamiast porywać obcych chłopaków? – miał ochotę rozpłakać się jeszcze bardziej, zacząć krzyczeć i zrobić sobie większą krzywdę. On był takim chłopakiem. Takie rzeczy podniecały go, ale jednocześnie przerażały. Toczył walkę sam ze sobą. Gdyby nie fakt, że ten facet go porwał, a spotykaliby się na przygodny seks, pokazałby mu, jak bardzo to uwielbia. Jednak bał się. Do tego dochodził fakt, że był źle traktowany i katowany za byle co.

– Nie myślałem o tym nigdy... Kogoś takiego ciężko znaleźć...

– A łatwiej jest ci doprowadzać pokrzywdzone osoby do takiego stanu, że chcą odebrać sobie życie? Jesteś skurwysynem, Park. I zniszczyłeś mnie. Ale nie wiem co do ciebie czuję. Jesteś strasznym gnojem, który sam powinien doświadczyć takiego samego upokorzenia, jakiego doświadczyłem ja i inni, którzy wpadli w twoje sidła. Jesteś chory psychicznie – nie kontrolował się. Miał gdzieś to, czy Yeol to zignoruje, czy zaraz rzuci się na niego z nożem. Musiał mu wygarnąć.
Park słuchał tego, niczym dziecko karcone przez ojca. Nigdy nikt mu nie powiedział tego wszystkiego wprost. A chyba tego właśnie potrzebował.

– Jesteś małym gnojem, Byun. Ale uświadomiłeś mi coś. Nie po... – nie dokończył, bo oberwał dosyć twardą poduszką w głowę. Wciągnął powietrze i spojrzał na młodszego, który z obojętną miną pił kakao i jadł słodycze – Co to miało być, mała cholero?

– Chętnie wepchnąłbym ci w gardło pogrzebacz, a w dupę rurę od odkurzacza, jeszcze do tego dostałbyś w pysk i w jaja. Ale nie warto tracić na ciebie nerwów, Park. Wiesz co ci powiem? Jesteś popierdolonym gnojem, który we łbie ma tak poprzewracane, że szkoda gadać. Ale nie wydam cię i nie chcę, żebyś mnie wypuszczał. To chore, ale nie chcę. To już twój interes, czy dalej będziesz traktował mnie jak śmiecia, czy w końcu przejrzysz na oczy.

– B-Baekhyun... – nie wiedział co powiedzieć. Zachowanie tego chłopaka było dla niego czymś niezwykłym. Cały ten chłopak był dla niego zagadką. Wygarnął swojemu porywaczowi, którego niedawno śmiertelnie się bał. Zrobił to, jedząc słodycze i pijąc kakao. Zrobił to bez większych emocji, nie licząc kilku łez w jego oczach.

TOY [HARD CHANBAEK]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz