Założył mu opaskę na oczy, a do uszu włożył zatyczki. Chciał, żeby Baekhyun był pozbawiony nawet słuchu, aby kara była ostrzejsza. Żeby niczego ze strony Parka się nie spodziewał.
Gdy Baekhyun był już nagi, mężczyzna przywiązał jego ręce do ram łóżka, na brzuchu, z podniesionymi biodrami. Uderzył z ogromną siłą, pierwszy raz pejczem w jego pośladki, na których został mocny, czerwony ślad. Młodszy krzyknął z bólem i poruszył się, zaskoczony nagłym ciosem.
Uderzył go jeszcze dziewięć razy, po czym odłożył pejcz i wziął żel. Niezbyt delikatnie nawilżył go i rozciągnął. Klępnął go w pośladek, przez co Byun jęknął z bólu. Z jego policzków już wcześniej poleciało kilka łez. Sam się rozebrał i wyjął prezerwatywę. Nałożył ją na swojego już sztywnego członka i przystawił go do wejścia chłopaka, na co ten drgnął. Nie chciał tego. Nie chciał czuć potwornego bólu. Wszedł powoli, zaciskając bardzo brutalnie palce na jego biodrach. Każdy jego ruch sprawiał, że z ust ofiary wydobywały się jęki, posapywania, lub krzyki. Gdy przyspieszył, ten rozpłakał się, czując ból i upokorzenie. Nie było mowy, aby się podniecił. Został kolejne kilkanaście razy, mocno klepnięty w nagie, obolałe i czerwone pośladki. Po dłuższej chwili, Park wyjął z niego członka, który nadal był sztywny. Odwrócił go tak, że ręce miał skrzyżowane. Ciągle nie do końca wiedział, co się dzieje. Nie mógł wyczuć ruchów swojego oprawcy, ani nic usłyszeć. Porywacz zdjął prerwatywę i rzucił ją na podłogę, po czym łapiąc chłopaka za włosy, wepchnął mu go do gardła.
Baekhyun zaczął się krztusić. Kiedy dostęp powietrza wrócił, bo mężczyzna z litości wyjął członka, łapczywie łapał powietrze. Ten jednak włożył mu go trochę delikatniej, po czym uderzył z liścia w twarz. Chłopak, roztrzęsiony, wystraszony i obolały, zaczął robić mu dobrze ustami.
Chanyeol doszedł, a drugi, nie mają zbyt wyboru, bo członek znajdował się w jego gardle, posłusznie połknął dużą ilość gorzko słonej spermy.
Zadowolony poklepał go po policzku i odkuł jego ręce, zdejmując mu opaskę i wyjmując zatyczki. Dwudziestodwu latek był przestraszony, poniżony i cały czerwony.
×××
Zimny wiatr, owiał delikatne, ubrane w zwykłe rurki i bluzę ciało, stojące na torach. Popielate włosy, rozwiane na każdą stronę i ciemne oczy, patrzące pusto przed siebie. W stronę, z której lada moment powinien nadjechać pociąg. W zimnej, brudnej od krwi dłoni, ściśnięta tkwiła mała laleczka, zrobiona ze sznurków. Po bladych policzkach spływały łzy, a źródłem ich były przemęczone, podkrążone oczy, wyrażające ból, pustkę i strach.
Mrok, który zapadł nad miastem, jedynie utwierdzał go w tym, że niczego już nie zniesie. Wokół niego, oprócz torów i roślin, nie było nic. Czuł się jak ten pociąg, który samotnie sunie po szynach, coraz dalej i dalej. A wokół niego tylko to, co nie może mu pomóc. Zatrzymuje się jednak na stacjach, które być może dają mu chwilę ulgi. Potem jednak jedzie dalej, aż dociera do ostatniej stacji.
Ludzkie życie można porównywać do wielu rzeczy i sytuacji. Jedne do bajki, drugie do horroru, inne do zwykłych, codziennych przedmiotów. Wszystko jednak ma swój koniec.
Życie Lu Hana, właśnie także miało mieć swój koniec. Słysząc już ten specyficzny dźwięk pociągu, jedynie zacisnął pięści tak, czekając, aż poczuje ulgę, aż uwolni się od podłego świata.
CZYTASZ
TOY [HARD CHANBAEK]
Fiksi PenggemarBaekhyun ma 22 lata. Mieszka sam, utrzymuje się z niewielkiej pensji. Ma zwyczajne, nudne życie. Wszystko zmienia się, gdy na ekranie telefonu chłopaka pojawia się wiadomość od niejakiego Chanyeola. Brutalność, płacz, ból i strach. Nic go już nie...
![TOY [HARD CHANBAEK]](https://img.wattpad.com/cover/167828484-64-k46692.jpg)