– Nie wiem – powiedział dosyć cicho, wgapiony w swój talerz, z którego powoli znikało jedzenie.
– Jak możesz nie wiedzieć? Nie wiesz, co czujesz, Baekhyun? – zapytał spokojnym, ale jednocześnie zdziwionym tonem.
– Nie wiem – wydusił z siebie z trudem. Sam nie wiedział dlaczego, ale bał się cokolwiek przy nim mówić. Park podniósł się z krzesła i stanął za nim, po czym delikatnie przeczesał jego włosy.
– Musisz to wiedzieć, kochanie. Ja wiem, co czujesz. Boisz się – wyszeptał, pochylając się nad jego uchem – Boisz się mnie, ale jednocześnie bardzo mnie pragniesz.
– To nie prawda – powiedział przez zaciśnięte zęby. Chanyeol był dla niego potworem, kimś zupełnie nienormalnym. Mimo to, sam nie wiedział, co czuje wobec niego. Nie była to nawet nienawiść. Miłość także nie wchodziła w grę.
– Nie prawda? – przejechał palcem po jego policzku, po czym wrócił na miejsce. Kontynuował jedzenie. Baekhyun nie odpowiedział, bo nie czuł takiej potrzeby. Gdy skończył jeść, wstał od stołu z talerzem. Stanął przed zlewem i bez słowa zaczął zmywać. Po chwili, dostał w ręce talerz porywacza, który także umył. Czując silne ręce na biodrach, zadrżał, ale nie protestował. Bał się tego. Nie chciał, żeby znowu go bolało. Starszy delikatnie pochylił się i pocałował go w kark. Byun poczuł dziwne ciepło ogarniające jego ciało. Oddech przyspieszył, a serce zdawało się jakby zaraz wypaść z piersi. To było dla niego niepojęte. To dziwne uczucie – Jesteś taki słodki... Mój... Tak, skarbie? Pamiętaj... Bardzo mi na tobie zależy... Nie rób głupstw – poczuł w sercu ukłucie. Poczuł się... Kochany. A raczej zwyczajnie chciany. Szybko jednak odgonił od siebie te myśli, czując, jak wrząca woda zaczyna oblewać jego ręce. Jak się okazało, Park już trzymał za kurek od kranu, zmieniając jej temperaturę. Chłopak wycofał ręce, a starszy wyłączył wodę i odsunął się o kilka kroków. Oparł się o wyspę kuchenną – Jutro muszę wyjść na cały dzień. Zamknę cię w pokoju, żebyś czasem nie uciekł. Nie ufam ci jeszcze, słoneczko, ale mam nadzieję, że to się zmieni. Chociaż, jeszcze zobaczymy. Może zaryzykuję.
– Dobrze... – to jedyne, co zdołał z siebie wydusić. Czuł, jak stres go pożera. Stres, strach i dziwne uczucie, którego nie był w stanie wytłumaczyć.
×××
– Baekhyun, gdzie położyłem telefon? – zapytał lekko zirytowanym, ale niegroźnym tonem, wchodząc do salonu, gdzie akurat jego własność sprzątała. Ubrany w bardzo krótkie, czarne spodenki, białe podkolanówki oraz pudrowo różowy sweter, ścierał kurze na stoliku.
– Chyba w kuchni – odpowiedział donośnym, przesiąkniętym strachem, głosem. Drugi opuścił pomieszczenie i udał się po swój telefon, z którym po chwili wrócił. Usiadł na dużej kanapie i wyłożył nogi na stolik, na co Baekhyun wciągnął powietrze do płuc z wyraźną irytacją, gdyż jego praca została zaburzona. Park gdzieś zadzwonił. Nie zwracał na to uwagi, dopóki nie usłyszał swojego imienia.
– Baekhyun – powiedział spokojnie, bawiąc się kluczami, które miał przypięte do spodni – Tak. Chętnie na to popatrzę.
CZYTASZ
TOY [HARD CHANBAEK]
FanfictionBaekhyun ma 22 lata. Mieszka sam, utrzymuje się z niewielkiej pensji. Ma zwyczajne, nudne życie. Wszystko zmienia się, gdy na ekranie telefonu chłopaka pojawia się wiadomość od niejakiego Chanyeola. Brutalność, płacz, ból i strach. Nic go już nie...
![TOY [HARD CHANBAEK]](https://img.wattpad.com/cover/167828484-64-k46692.jpg)