– Lulu, chciałbyś pojechać ze mną do kina? – Sehun uśmiechnął się delikatnie.
– A na co? – zapytał zwyczajnym, właściwie obojętnym tonem.
– Sam nie wiem. A co byś chciał obejrzeć?
– Zabierzesz mnie na Bumblebee? – spojrzał mu w oczy, a gdy Oh kiwnął głową, chłopak mocno go przytulił.
×××
Seans mieli na godzinę dziewiętnastą trzydzieści. Sehun przy kasie kupił duży popcorn, dwie cole i jakieś słodycze. Gdy weszli na salę, zajęli miejsca na kanapie, na samej górze. W tym rzędzie, oprócz nich, nie było nikogo.
Gdy zgasły światła, reklamy się skończyły, a rozpoczął się film, obaj oglądali, podjadając. Luhan czuł się inaczej, niż przez całe swoje życie. Czuł się świetnie. Czuł się wolny i bezpieczny.
W pewnym momencie, ręka starszego, zamiast wylądować w pudełku ze słodyczami, padła na udo chłopaka. Zarumienił się mocno. Oh był zaskoczony, że trafił w to miejsce, ale nie zabierał ręki. Chłopak także jej nie odrzucił. Delikatnie położył na niej swoją, mniejszą rękę.
– S-Sehun – wyszeptał cicho – C-co robisz?
– Dotykam cię... Przeszkadza ci to? – wyszeptał prosto do jego ucha, delikatnie je przygryzając.
– Nie... – mruknął, jednak zrzucił jego dłoń z siebie i swoją położył na jego udzie, jeszcze bliżej krocza. Hun wciągnął powietrze, zadowolony z obrotu spraw. Nastolatek sam nie wiedział, co się z nim dzieje. Nie czuł miłości do tego faceta, ale miał ochotę go dotknąć. Poczuć go w sobie.
Zaczął niezbyt pewnie masować jego krocze przez spodnie, co dosyć szybko sprawiło, że w jego przylegających, czarnych jeansach, pojawiła się spora erekcja. Zarumieniony chłopak rozejrzał się i delikatnie, jedną ręką, sprawnie rozpiął mu rozporek. Sehun był zadowolony z nagłej śmiałości chłopaka, a właściwie śmiałości w nieśmiałości. Bo to robił, ale wciąż był zawstydzony.
– Nie zmuszam cię, Luhan... Nie chcę cię skrzywdzić – wyszeptał cicho.
– Chcę to zrobić – powiedział tym samym tonem i wyjął jego penisa z bokserek. Był duży. Zaczął poruszać po nim dłonią. Z ust mężczyzny wydobywały się ciche mruknięcia zadowolenia. W końcu zszedł z kanapy i ze spokojem klęknął między jego nogami. Wziął go do ust, co spowodowało głośny jęk starszego.
Zajmował się nim najlepiej jak potrafił. Dbał o każdy kawałek jego skóry w miejscach intymnych. Tamten starał się nie jęczeć, ale chwilami nie mógł się powstrzymać. Odchylił głowę i wplótł palce w jego delikatne włosy, nadając szybsze tempo. W końcu doszedł w jego ustach z dosyć głośnym jękiem, co zwróciło uwagę kilku osób. Nie widział jednak ich reakcji.
Po filmie, wyszli z sali, obaj zadowoleni. Sehun, pewny siebie, obejmował młodszego w pasie.
×××
Rano, Park zjawił się w szpitalu już o ósmej. Miał dla chłopaka kilka rzeczy. Nie spał całą noc i przeklinał się na głos. Wiedział, że to była jego wina.
– Baekhyun? – rozejrzał się po sali, gdzie były cztery łóżka. Tylko dwa zajęte, w tym jedno przez Byuna. Na drugim leżał dosyć młody, pobity chłopak.
Baek spał skulony. Miał opuchnięte oczy, a nadgarstki zabandażowane.
– Śpi. Zasnął dopiero dwie godziny temu – odezwał się dosyć przyjaznym głosem chłopak – Mam na imię Myungsoo, proszę pana. Baekhyun płakał całą noc, wczoraj też. Musieli zapinać go w pasy. Cały czas go kontrolowali. Teraz mi dali to zadanie. Niech się pan nie gniewa, ale... Powiedział mi wszystko.
– Była tu policja? Wezwali? – zapytał od razu, stając nad nastolatkiem.
– Nie. Spokojnie. Baekhyun jej nie wezwie. Powiedział wszystkim, że chciał się zabić, bo go pan zdradził... Okłamał ich, że jest z panem... Niech go pan już nie krzywdzi...
– To moja sprawa, dzieciaku, co z nim zrobię.
CZYTASZ
TOY [HARD CHANBAEK]
FanfictionBaekhyun ma 22 lata. Mieszka sam, utrzymuje się z niewielkiej pensji. Ma zwyczajne, nudne życie. Wszystko zmienia się, gdy na ekranie telefonu chłopaka pojawia się wiadomość od niejakiego Chanyeola. Brutalność, płacz, ból i strach. Nic go już nie...
![TOY [HARD CHANBAEK]](https://img.wattpad.com/cover/167828484-64-k46692.jpg)