10

92 5 0
                                        

    Księżyc wisi wysoko nad nami, powietrze wydaje się być gęstsze gdy Shawn idzie przez parking do swojego samochodu. Zastanawiam się czy zawsze wygląda tak idealnie. Włosy opadają mu na czoło gdy wyciąga kluczyki i posyła mi uśmiech. Gdy potykam się o sznurówkę buta wzdycham i schylam się aby ją zawiązać. Podnoszę się i strzepuje kawałki kamyczków z kolana po chwili staję jak wryta. Wszystkie auta zniknęły oprócz samochodu Shawna.Latarnie nie swiecą tak mocno a mnie przechodzi dreszcz gdy zauważam, że nikogo w pobliżu nie ma. Jestem przerażona i zdezorientowana. Zauważam jak kobieta wychodzi z auta a za nią malutki chłopczyk. Wygląda na bardzo smutnego, jego mama łapie go za dłoń i przeciera dłonią policzek. Płacze.

- Mamusiu?- Odzywa się chłopczyk- To znaczy, że nie mogę się już z nią bawić?- Ciągnie mamę za dłoń.

- To nie jest dobry pomysł kochanie- Uśmiecha się przez łzy i klęczy przynim.- Ona... musi być teraz w domku- Głaszcze delikatnie jego policzek. Przyglądam się uważnie całej sytuacji, czy znam tych ludzi? Gdy przypatruję się dziecku, zauważam drobną bliznę na jego policzku. Biorę głeboki wdech i wyciągam przed siebie dłoń. Chę podejść do nich, zapytać co tu robią. Chcę znać odpowiedź na pytanie dlaczego znów widzę tą kobietę. Nagle wszystko wraca do normalności a ja upadam na asfalt. Dyszę głośno i zamyka na chwilę oczy. Moje ciało płonie, czuje każdą komórkę. Słyszę wołanie Shawna jednak nie jestem w stanie się podnieść, moje nogi są zbyt ciężkie. Ktoś chwyta mnie za ramię i gwałtownie podnosi. Czuje znajomy zapach perfum. Chłopak otacza mnie ramionami i przyciąga do siebie. Jego dłoń powoli przesuwa się po moich włosach a do moich oczu napływają łzy.

- Już dobrze- Szepcze wprost do mojego ucha- Jestem przy tobie - Całuje czubek mojej głowy. Dopiero po kilku minutach stania jestem w stanie się poruszyć. Wolno odsuwam się od Shawna i wycieram policzki z łez. - Przepraszam - Mówię cicho. Shawn kręci głową i kładzie dłoń na mój policzek. - Co się dzieje ?- Pyta spokojnie muskając kciukiem moją wargę. - Nie wiem Shawn, naprawdę chciałabym wiedzieć co się dzieje- Zamykam oczy pozwalając kolejnym łzom spłynąć po moich policzkach. Chłopak scałowuje je i podnosi mój podbrudek. - Nie będę pytał do póki sama nie będziesz chciała mi powiedzieć, dobrze? Spoglądam w jego oczy i lekko kiwam głową. W tej chwili jestem mu cholernie wdzięczna za wyrozumiałość. - Zawiozę cię do domu- Całuje moje czoło i otwiera mi drzwi auta. Siadam na miejscu pasażera po czym zapinam pasy. Pocieram ramiona czekając aż Shawn zapali auto.

- Zimno ci ?- Wsadza kluczyki do stacyjki.

-Trochę. - Uśmiecham się smutno i opieram głowę o szybę. Shawn wysiada z auta i słyszę jak otwiera bagażnik i coś z niego wyciąga. Po chwili wraca z kocem w rekach. Przykrywa mnie nim a ja uśmiecham się cicho mu dziękując.

- Rebecco- Czuje jak ktoś szturcha mnie w ramie. Niechętnie otwieram oczy. - Jesteśmy na miejscu- Informuje mnie Shawn śmiejąc się.

- Oh, przepraszam- Ściągam z siebie koc i pocieram oczy palcami. Zdaję sobie sprawę jak okropnie muszę wyglądać. - Naprawdę dziękuje - Chwytam torebkę i wychodzę z auta. Z drugiej strony Shawn również wysiada i obchodzi auto. Opieram się plecami o drzwi i obserwuje go jak podchodzi do mnie. Moje serce zaczyna bić szybciej gdy chwyta moją dłoń. - Proszę, napisz do mnie gdyby coś się działo - Sunie kciukiem po wewnętrznej stronie mojej dłoni.

- Dziękuję, że mnie podwiozłeś- Unoszę głowę uśmiechając się. - Naprawdę przepraszam za to co powiedziałam na stołowce.

- Przestań- Otacza dłońmi moje policzki i całuje mnie w czoło- Wybaczam ci. Zamykam oczy i oddycham z ulgą. Odrywam się od auta i staję na krawężniku. Gdy wsiada do auta czuje ten sam ucisk w sercu co zawsze. Widząc jak odjeżdza mam ochotę zatrzymać go i poprosić aby został jak najdłużej. Jak to możliwe, że zbliżyliśmy się do siebie tak bardzo? Jego czułość i pewność siebie sprawia, że nie potrafię wyrzucić go z głowy. Gdy jego auto znika wchodzę do domu. Zapach jaki wita mnie po przekroczeniu progu salonu sprawia, że robię się głodna.

- Wcześnie wróciłaś - Odwraca się mama nakładając jedzenie na talerz. - Zrobiłam kurczaka, nałóż sobie- Uśmiecha się i wyciąga z szafki drugi talerz. - Jak było?

- Ciekawie- Wzdycham i nakładam sobie małą porcję- Był z nami ten nowy- Zamykam szufladę ze sztuccami biodrem.

Oczy mamy rozjaśniają się i z zaciekawieniem mi się przyglada. Oh nie, wiem co oznacza ten wzrok.

-Puszczali jakąś beznadziejną komedię więc wyszłam. Po chwili dołączył do mnie Shawn- Zatapiam widelec w pusznie wyglądającym kurczaku. - Rozmawialiśmy i jedliśmy popcorn. - Kłamię.

- Tylko?- Dopytuje mama. - W twoim wieku robiłam o wiele gorsze rzeczy z chłopakami.- Kręci widelcem kułeczka śmiejąc się.

- Boże! mamo! - Krzywię się odchylając głowę. - Chyba pojdę zjeść na górę.- Zabieram talerz oraz butelkę wody. - Z tobą nie da się rozmawiać - Chichoczę przechodząc przez salon.

- Nie zapomnij wysłać mu buziaczka na dobranoc!- Krzyczy gdy znajduję się już na schodach. Kręcę głową śmiejąc się i wchodzę do pokoju. Uwielbiam poczucie humoru mojej mamy. Zmęczona opadam na łóżko. Ten dzień był długi, na samą wzmiankę o pocałunku dostaje dreszczy. Uśmiecham się i chowam twarz w dłonie.  To niewiarygodne jak moje ciało na niego reaguje.

StrangersOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz