Wiersz napisany do Przygód Toma Bombadila.
Dzień to był jak zwykle: słoneczny, wesoły,
świergotały ptaki i bzyczały pszczoły,
i wiła się Wija, pluskając radośnie.
Tylko stary Wierzbin - od dawna nieznośny -
dniem się cieszyć nie chciał, a i nocą sarkał,
choć kiwał palcem Tom: „Przebrała się miarka!".
Na nic się zdały prośby, groźby, zaklęcia...
Wierzbin był w uporze gorszy od oślęcia.
Dawno już temu wesołość mu minęła,
dawno już!, przez szepty upiornego cienia.
Lecz teraz zrzędził, jakby za wszystkie lata,
na tyle głośno, że słyszało pół świata.
Doprawdy, pierwsza to była taka chwila,
by nie chciało drzewo słuchać Bombadila!
„Hola, hej!". - Tom huknął. - „Co za licho psotne
tak się bawi drzewem, zmienia je w markotne?
Co za licho, pytam, bawi się Wierzbinem?".
Wtedy echo odpowiedziało: -inem, -inem,-inem,
wrona zakrakała, zimorodek zadrżał,
królik wyszedł z norki, myśląc, że to Gandalf
przybył do ich lasu i ogniami strzela
bardzo magicznymi. Lubił czarodzieja,
ale to nie on był, to Tom się wydzierał;
toteż królik sapnął i do norki wrócił.
„Sza! Sza! Cisza leśna!". - Na odchodnym rzucił.
Tom tymczasem zdjął kapelusz, włosy zmierzwił,
po czym spojrzał dosyć srogo i rzekł: „Wierz mi,
gościu nieznany, upiorze, ktoś ty tam jest,
Tom ci tu zła zasiać nie pozwoli, o nie!".
„Dobrze mówi nasz Bombadil!". - Mysz pisnęła,
co ledwo z trawy wyszła, a już w nią czmychnęła.
Zagwizdał Tom wesoło, ale też z mocą.
„A idź sobie, idź, myszo, z taką pomocą!".
I roześmiał się, spoglądając ku drzewu,
a w oczach prócz radości miał sporo gniewu.
„Derry dol, merry dol, przebrzydły urwisie!
Hopsa dol, hopsa hej, hej, pokaż no tu się!
Tak ci każe Tom Bombadil, Bombadillo.
Nie złość Toma w Starym Lesie, włóczykillo!
Bim-bom, bim-bom, bim-bom, Tom ma serce złote,
złote jak Jagódka i jak Jagódki włosy,
i jak lilie złote pod słońca promykiem,
lecz bim-bam tobie, bam, jeśliś złym umrzykiem!
Bim-bam, biada, bam, jeśliś zwykłym łotrzykiem!
Dill dillo Bombadillo, serce mam jak złoto,
CZYTASZ
Opowieści znad Belegaeru
FanfictionZbiór tolkienowskich fanfików, który będzie się rozrastał (jeśli wena da :)). Miniaturki, wiersze, pieśni... Mocno osadzone w kanonie i konwencji. Twórczynią okładki jest przemiła Nefertiti z forum Mirriel. Jeszcze raz bardzo dziękuję za ten prezent...