Wśród ciemności nie mogłam uważać na uderzające we mnie gałęzie. Co parę metrów jedna z nich smagała mnie po twarzy, rękach, nogach, czy klatce piersiowej, zostawiając bolesne ślady. W dodatku piekący i rwący ból w ramieniu jeszcze mocniej utrudniał mi sprawne przedostanie się przez las. Ale zatrzymać się nie mogłam. Nawet jeśli w odległości kilkunastu metrów nie słyszałam, żeby ktoś za mną biegł ani, co gorsza, strzelał, nie miałam pewności, że sytuacja zrobiła się bezpieczna.
Pojedyncze pnie migały mi kątem oka, lecz z każdą chwilą stawały się coraz bardziej niewyraźne. Nie wiedziałam, czy było to spowodowane porą, czy osłabieniem i zmęczeniem, lecz na moje nieszczęście stawało się dokuczliwe. W pewnym momencie nie widziałam już praktycznie nic. Z duszą na ramieniu kierowałam się przed siebie. Nagle poczułam jak coś wyrasta mi pod nogami i skutecznie ścina mi dostęp do gruntu. Z hukiem upadłam na zamarzniętą ziemię, uderzając głową o prawdopodobnie wystający korzeń. Ból bezlitośnie zaatakował moją czaszkę, a mroczki przed oczami zajęły cały widziany obraz. Z jękiem obróciłam się na plecy dodatkowo uciskając krwawiącą ranę ciętą.
- Cholera jasna - wyrwało mi się przez zaciśnięte usta.
Krew wąską strużką zaczęła spływać mi po twarzy, znacząc swój szlak przez całą skórę. Mimowolnie przyłożyłam dłoń do czoła - rozbite. Podobnie jak nos i rozcięty policzek. Jakby tego mało, nogi i płuca ostatecznie odmówiły posłuszeństwa. Paliły żywym ogniem, który podsycał mróz sprawiając, że w tamtej chwili chyba nie potrafiłam znaleźć czynności, która nie powodowała pogorszenia się mojego stanu.
Ostatkiem sił podniosłam się do pozycji siedzącej i przeczołgałam pod drzewo, które parę sekund temu skutecznie mnie zatrzymało. Z ciekawości spojrzałam w górę. Księżyca praktycznie nie było widać. Pojedyncze gwiazdy przebijały się na tle gęstych chmur, stając się tymczasowo jedynymi jasnymi obiektami na tle świata, a ogromny świerk brylował na tle nieboskłonu, jakby chcąc zaznaczyć swoją obecność w bardziej urodziwy sposób, niż rozłożystymi korzeniami.
Oparłam się o jego pień i wyprostowałam nogi, chcąc po części ulżyć skurczom i wyczerpanym mięśniom. Nie byłam w stanie wstać, a tym bardziej biec, więc z przykrością, ale i ulgą stwierdziłam, że przyszło mi tu zostać przynajmniej do rana.
Nie ukrywałam, że targała mną złość na samą siebie. Jak w ogóle mogłam pomyśleć, że w tak ostatecznym dla nas wszystkich okresie, było jeszcze miejsce na zaufanie. Byłam naiwna, co do tych słów nie mogłam zgłosić sprzeciwu. Jedynym, marnym pocieszeniem pozostawał mi fakt, w jak szybkim czasie udało mi się blondynkę obezwładnić.
I zabić - dodałam w myślach.
Z tyłu głowy dalej pozostawały mi myśli o pragnącej mojej śmierci dziewczynie, lecz chwilowo zeszły one na dalszy plan. Definitywnie to ból domagał się teraz całości mojej uwagi, gdyż dochodził chyba z każdej części mojego ciała. Obolałą dłonią sięgnęłam po leżący obok plecak i wyciągnęłam z niego wodę. Z koszulki, którą miałam pod kurtką zerwałam kawałek materiału i nasączyłam go zimnym płynem, chcąc choć trochę obmyć i opatrzyć powstałe tego wieczoru obrażenia. Z niemałą satysfakcją odkryłam, że przynajmniej z nosa i policzka krew przestała już spływać. Zapewne miała na to wpływ niska temperatura, która sama w sobie działała jak wielki kompres chłodzący.
Na tym niestety pozytywy się skończyły. Ramię po ugodzeniu nożem wyglądało co najmniej paskudnie i najbardziej ze wszystkiego dawało o sobie znać. Co prawda zimny okład zminimalizował choć trochę piekące uczucie, ale ograniczenie w ruchomości kończyną pozostało dość widoczne. Nie ułatwiało to w niczym faktu, że siedziałam teraz całkowicie na widoku, a powrót do miejsca, gdzie planowo miałam spędzić noc nie wchodził w grę. Dalsza podróż wydawała mi się zbyt ryzykowna. Szansa, że nie podniosłabym się po następnym upadku była nadzwyczajnie duża.
CZYTASZ
Natasha Romanoff - From Dusk Till Dawn. Historia Czarnej Wdowy
Fiksyen PeminatNie tak miało wyglądać dzieciństwo Natalii Romanovej. Nie na tym miało polegać jej życie, ale nikt pytał, czy się na to godziła. Kiedy odebrana siłą od rodziców, znalazła się w ośrodku szkoleniowym, nawet przez myśl nie przeszło jej, że ten jeden wi...
