DESCRIPTIVE CHAPTER

3.4K 119 122
                                        


Atmosferę w salonie Prefektów Naczelnych dało się kroić nożem.

Ośmioro nastolatków nawzajem błądziło spojrzeniami po swoich twarzach, utrzymując napiętą ciszę. Całe pomieszczenie aż buzowało od różnorakich emocji.

Hermiona Granger siedziała na trzyosobowej kanapie, podpierając łokcie na kolanach. Jej klatka piersiowa unosiła się i opadała w nierównym tempie, spowodowanym szybkim biciem serca, a myśli boleśnie obijały i plątały w umyśle. Wciąż przed oczami miała moment pocałunku z Adrianem.

Ron Weasley chrząknął znacząco, zbierając się do kolejnej przemowy. W ciągu ostatniej godziny wygłosił ich trzy.

- Nawet nie próbuj. - warknęła Ginny, posyłając bratu mordercze spojrzenie. - Od sześćdziesięciu minut pieprzysz o jednym i tym samym. Wszyscy zrozumieliśmy, o co ci chodzi, naprawdę. Nie musisz się powtarzać.

Rudzielec prychnął oburzony, jednak jego postawa złagodniała, gdy spojrzał na panią Prefekt. Był zły i zawiedziony całą tą sytuacją i nie próbował tego ukrywać, ale mimo wszystko, Hermiona wciąż pozostawała jego najlepszą przyjaciółką. Wytykał jej błędy, nie szczędził krytyki i nie ograniczał brzydkich słów, ale jednocześnie chciał stanowić dla niej oparcie i nie zamierzał odejść, zwłaszcza teraz, gdy potrzebowała jego wsparcia.

Opadł na kanapę obok szatynki i chwycił jej dłoń.

- Myślę, że wszyscy się zgodzą z tym przedstawieniem, które odstawił Ron.             - zaczęła Lavender, poprawiając się w fotelu. Zignorowała oburzone prychnięcie rudowłosego i kontynuowała, posyłając Granger delikatny uśmiech. - Ale pamiętaj, skarbie, że wciąż możesz na nas liczyć. Nie zamierzamy cię zostawić. Każdy z nas popełniał błędy i robił głupstwa.

- Stoję na szczycie tej piramidy. - stwierdziła Gryfonka, wstając i niespokojnie przeczesując włosy. Zaczęła spacerować po salonie, boleśnie wykręcając palce. Jej wzrok kolejno zatrzymywał się na przyjaciołach. U każdego widziała to samo - smutek, współczucie i wielkie rozczarowanie.

- Nie będę ukrywała, że jestem zawiedziona i poniekąd zła, ale przyjaźnimy się i znamy od lat. Byłabym głupia, gdybym teraz cię zostawiła. - oznajmiła Padma, podchodząc do Gryfonki. Objęła jej spięte ciało ramionami, mocno przytulając. - Ale jesteś cholerną idiotką i kretynką i nic cię nie usprawiedliwia.

- Powiedz jej coś, czego nie wie. - parsknęła Parvati, robią balona z gumy do żucia. Jej podejście do całej sprawy pozostawało luźne i bezstresowe. Oczywiście, również nie szczędziła sobie krytki w kierunku przyjaciółki, ale pozostawała wyluzowana. Nie widziała sensu w panikowaniu czy darciu kotów. W ich paczce już zdarzały się zdrady, nic nadzwyczajnego.

- Nie chcemy cię oceniać, Herm. - zaczął łagodnie Harry, posyłając jej nikły uśmiech. - Jesteśmy tylko ludźmi i, jak już mówiła Lav, robimy głupoty. Nie będziemy cię teraz gnoić, bo też to przeżywasz, czy inne gówna. Kto jak kto, ale ja i Ginny wiemy jakie to uczucie, gdy się kogoś zdradzi, jest chujowe.

Granger odwzajemniła uśmiech, wyplątując się z objęć Padmy. Dziękowała niebiosom za tak wspaniałych i wyrozumiałych przyjaciół. Nie zasługiwała na nich.

Powolnie opadającą, ciężką atmosferę przerwało nagłe wtargnięcie Astorii Greengrass. Dziewczyna wparowała do salonu, robiąc sporo hałasu. Jej ciało emanowało złością.

HOGWART - INSTAGRAM STORY Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz