Ten dzień zaczął się dla mnie dość fatalnie. Czułam się odrzucona przez wszystkich. Nikt się do mnie nie odzywał i nawet nie patrzył. Wszyscy zaczynali mnie traktować jak powietrze i tak się właśnie czułam. W porze obiady nawet nie szłam w stronę stolika przy którym zawszę siadałam. Tylko do takiego dla tak zwanych samotników. To trochę przypominało mi pierwsze dni w nowej szkole.
-Mogę usiąść?- usłyszałam obok siebie głos Taemina
-Tak, siadaj- odpowiedziałam wzruszając rękami
-Chciałem się ciebie o coś zapytać- zaczął i spojrzał w stronę pozostałych drużynowych
-Chodzi o Minho?- zapytałam nawet na niego nie patrząc
-Poniekąd tak. Słyszałem, że chciałaś odejść- powiedział dość smutnym tonem
-I co z tego?- zapytałam lekceważąco- Miałam do tego powody
-Zmieniłaś się. Czemu jesteś taka wredna?- zapytał patrząc na mnie z wyrzutem
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-Bo mam swoje powody. Patrz jak wszyscy mnie traktują...a to wszystko przez to, że zaczęłam się z wami kolegować- powiedziałam
-To na pewno nie przez to
-Tak, Taemin wmawiaj sobie. To właśnie przez to! Jakbym traktowała was jak drużynowych to wszystko było by inne.
-Ale jesteś przecież w podobnym do nas wieku- powiedział jakby nie rozumiał o czym mówię
-Inni też. Sorry , ale nie mam apetytu- warknęłam i szybko odeszłam od stołu zabierając ze sobą tace z nietkniętym jedzeniem
-ZuRi!- krzyknął za mną, ale ja się nie odwróciłam
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Wyszłam ze stołówki i ruszyłam w stronę pokoju. Tam zaczęłam myśleć o sobie i o tym czy mogę to wszystko naprawić. Przez dłuższy czas myślałam o tym by znowu uciec. Ale z moim szczęściem skończyło by się to tak samo jak wczoraj .
***
Nastał wieczór. Z okna słyszałam jak obozowicze bawią się podczas ogniska. Przez całe popołudnie nie wychodziłam z pokoju i nie byłam przez nikogo odwiedzana. Zrobiłam się głodna, więc postanowiłam zejść i iść zrobić sobie kiełbaskę z ogniska. Liczyłam na to, że zrobię to szybko i, że nikt mnie nie zauważy. Niestety przy palenisku zaczepił mnie Kai.