Weszłam do pomieszczenia, które okazało się pokojem Jiyonga . Weszłam tam bez pukania, bo jakoś nie czułam potrzeby tego robić. Po prostu otworzyłam drzwi i rozejrzałam się szybko po pomieszczeniu by znaleźć chłopaka, który chciał mnie widzieć. Z początku go nie widziałam, ale gdy weszłam głębiej zobaczyłam go przy wielkim łóżku, które było za ścianą z regałami.
-A więc przyszłaś z własnej woli- odezwał się chłopak i zaśmiał się jakby to go bawiło
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-Chyba nie miałam wyjścia- prychnęłam i założyłam ręce na piersi, by pokazać mu, że wcale się go nie boję
-W zasadzie to nie miałaś- przyznał mi rację i zaczął do mnie podchodzić powolnym krokiem
Dopiero wtedy postanowiłam mu się przyjrzeć. Chłopak był znacznie wyższy ode mnie i nawet całkiem dobrze zbudowany miał na sobie stylową białą koszulę i czarne dopasowane spodnie. Jego włosy były czarne i zaczesane do góry co dodawało mu jeszcze więcej elegancji.
-Wyglądasz na niewzruszoną moim wyglądem- odezwał się na mnie, a ja nie wiedziałam co on ma przez to na myśli
-A miałam niby coś poczuć?- zapytałam z kpiną i zobaczyłam jak chłopak się uśmiecha pod nosem jakby moje zachowanie mu się podobało
-Przecież własnie zobaczyłaś swojego rodzonego, starszego brata z tej samej matki- powiedział i spojrzał na mnie z wyższością
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-To chyba jakiś żart- powiedziałam i odeszłam od niego nie mogąc znieść jego bliskości
-To nie żart. Jesteś moją siostrą, którą szukałem od dobrych kilku lat. Spójrz na to- powiedział i usłyszałam jak gdzieś odchodzi.
Odwróciłam się i zaczęłam za nim iść. Jiyong zatrzymał się przy swoim łóżku gdzie leżały jakieś papiery. Zaczęłam je przeglądać wzrokiem i zamarłam gdy zobaczyłam, że wszystkie dotyczą mnie. Był tak akt urodzenia Kwon Sujin wraz z imionami rodziców. Były tam także papiery potwierdzające adopcję Sujin i także pismo w sprawie zmiany imienia i nazwiska, podpisanego przez moich rodziców...Nie wierzyłam w to co widziałam.