Moja głowa
Obudziłem się w zupełnie nieznanym mi miejscu. Dookoła białe ściany, ogromne okna i nowoczesne meble. Mieszkanie chyba nie należało do tanich. Chociaż w tym momencie cena tego miejsca była nieistotna. Właśnie, co to w ogóle za miejsce? Starałem się wytężyć mój zaćmiony alkoholem umysł i skupić na szczegółach, które choć trochę mogły mi podpowiedzieć, gdzie jestem.
Zdjęcia.
Przymrużyłem oczy i udało mi się dostrzec znajomą twarz na jednej z fotografii zawieszonej na ścianie. To Lucas.
O nie.
Nim zdążyłem wyciągnąć telefon, aby zadzwonić do Jaehyuna, usłyszałem kroki zmierzające w moją stronę.
- Wstałeś już?- zobaczyłem chłopaka.
Przepadłem. Znowu.
Nie byłem w stanie oderwać od niego wzroku. Pamiętam ten piękny widok, jego rozczochrane włosy, ale również niemiłosierny ból głowy. Światło napływające z odsłanianych przez niego rolet, raziło mnie po oczach. Jęknąłem ciężko, na co on tylko zaśmiał się.
- Mogę prosić o wodę?- wymamrotałem zasłaniając dłonią twarz.
- Jasne, proszę- podał mi szklankę, którą chyba właśnie chciał mi przynieść. Patrzył na mnie jakby oczekiwał aż coś powiem.
-No co?- zapytałem nadal cierpiąc. Ponownie tylko się zaśmiał. Gdy dalej patrzyłem na niego zupełnie nie wiedząc o co mu chodzi, w końcu raczył się odezwać.
-Serio? Nie porozmawiamy o 'tym'?
- O czym?
Doskonale wiedziałem o czym.
-Przepraszam za to co się stało...
-Lucas, poważnie? Teraz chcesz o tym rozmawiać? Teraz, kiedy mam wrażenie, że wybuchnie mi głowa, nie wiem co w ogóle tutaj robię i dlaczego tutaj jestem? Serio?! Akurat teraz?!- Chyba trochę za bardzo sie uniosłem...
-O-okej... Sorry...- był wyraźnie zaskoczony moim nagłym wybuchem. Zazwyczaj jestem raczej spokojny i cichy.
Westchnąłem ciężko.
-Uhh przepraszam... Jestem skołowany...- wziąłem łyka wody- Lucas...to co sie wtedy stało...To moja wina, przepraszam. Poniosły mnie emocje. Ja cię naprawdę lubię, ale... Nie chcę cię skrzywdzić
-Dlaczego niby miałbyś mnie skrzywdzić? Jungwoo... Myślisz, że dlaczego to zrobiłem? Dlaczego chciałem cię pocałować, co?
Spuściłem wzrok. Czułem się fatalnie i to nie tylko przez 'day after'...
-Też cię lubię, nawet bardzo. Nie rozumiem dlaczego tak mnie ostatnio unikasz, przecież już trochę mnie znasz. Wiesz, że w życiu nie byłbym na ciebie zły- usiadł obok mnie. Nadal nie mogłem na niego spojrzeć. Było mi tak strasznie głupio. Nagle poczułem jego dłoń na swojej. Znowu to robił, znowu sprawiał, że moje serce przyspieszyło, znowu byłem rozdarty.
- Jungwoo, chce porozmawiać o tym teraz, bo nie mam pewności czy będzie następna okazja. Proszę cię... Porozmawiajmy...
Spojrzałem na niego i już miałem coś powiedzieć, ale zawahałem się. Jednak czułem, że nie mogę już dłużej go okłamywać. Został mi jedynie tydzień do operacji, która w założeniu całkowicie pozbawi mnie wzroku, choć podobno jest mała szansa na to, że sytuacja będzie wręcz przeciwna. Są to jednak bardzo małe procenty. Zależy mi na Lucasie i chciałbym chociaż spróbować stworzyć z nim coś pięknego. Nie powinienem go dłużej okłamywać.
-Lucas... Ja...
Dlaczego to musi być takie trudne?
-J-jestem chory... - spuściłem wzrok, aby nie zalać się łzami.
Chłopak był wyraźnie zdezorientowany. Złapał moją dłoń w obie ręce, aby jakoś mnie uspokoić i przy okazji uspokoić samego siebie.
-J-jak to? Jak to chory?...
-Spokojnie, nie umieram... Chociaż czasami myślę, że to byłoby lepsze rozwiązanie... - nie dałem rady, rozpłakałem się jak dziecko. Znów napłynęły mnie te wszystkie okropne myśli, które już niedługo miały się przeobrazić w rzeczywistość. Już nigdy go nie zobaczę, nie zobaczę moich przyjaciół, mamy. A co jeśli zupełnie zapomnę jak wygląda świat? Nawet mój umysł ogarnie bezkresna ciemność i pustka.
- Hej, spokojnie... - przytulił mnie do siebie. Czułem jak mocno bije mu serce z przerażenia. Tego właśnie chciałem uniknąć.
Wtuliłem się w jego klatkę piersiową, jakby to było najbezpieczniejsze miejsce na świecie. Dla mnie właśnie takim było. Gdy byłem z nim, czułem, że niczego mi nie brakuje.
On musi wiedzieć.
Gdy już się trochę uspokiłem, odsunąłem się nieco i spojrzałem mu w oczy. Były tak czyste, nieskazitelne, głębokie. Wiedziałem, że on nigdy nie będzie w stanie poczuć choć w części tego co ja.
-za tydzień mam operację... Która najprawdopodobniej całkowicie pozbawi mnie wzroku... Lucas... Ja naprawdę nie chciałem cię w to wciągać, bo wiem, że za tydzień nie będę w stanie zrobić niczego sam, stanę się tylko ciężarem i problemem dla moich przyjaciół, rodziny... Nie chce, żebyś musiał przechodzić przez to co oni... Dlatego wtedy uciekłem, dlatego cię unikałam. Nie chciałem zrujnować ci życia... - puścił moją dłoń i odsunął się, patrząc na mnie zaskoczony. Wiedziałem, że to nie ma sensu. - jeśli teraz będziesz chciał się kompletnie ode mnie odciąć, zrozumiem. Nie zasługujesz na to, żeby być z taką kaleką, jaką się stanę.
Zapadła cisza. Powiedziałem wszystko to, co miałem do powiedzenia. On nie wiedział co powiedzieć.
Spuścił wzrok.
Zdecydowanie nie wiedział co powiedzieć.
- Lucas, nie musisz czuć się zobowi- Nie byłem w stanie dokończyć zdania, gdy poczułem jego miękkie usta na swoich wargach. Nic nie rozumiałem, jednak ten dotyk ukoił wszystkie złe uczucia i myśli. Tym jednym gestem Lucas powiedział mi wszystko. Jak bardzo mu zależy, aby mnie wspierać, nie zostawi mnie, jestem dla niego ważny, najważniejszy. To właśnie poczułem, dlatego odwzajemniłem pieszczotę, chcąc wyrazić to samo.
Nie jestem w stanie opisać uczucia, które mi towarzyszyło. Jestem w stanie tylko porównać to do pewnego rodzaju ulgi. Koniec kłamstw, zupełna szczerość. Zrozumiałem, że właśnie moje kłamstwa mogły ranić go bardziej od najstraszniejszej prawdy, którą właśnie poznał.
Nie wiem ile czasu zajmie mi, aby się z nią pogodzić, ale wiem, że z nim będzie mi dużo łatwiej.
To właśnie czułem.
***
To chyba jeden z tych najdłuższych rozdziałów. Mam nadzieję, że wam się spodobał i nie był jakoś mega nudny.
Jeśli starczy mi czasu postaram się jeszcze coś wrzucić w ten weekend.
Cóż, niby wszystko pięknie, w końcu im się układa, ale nie zapominajmy, że Lucas nie jest do końca szczery 👀 kto wie o co chodzi ten wie 😉
Pozdrawiam ❤ do następnego 🥰

CZYTASZ
𝙳𝚊𝚛𝚔𝚗𝚎𝚜𝚜 «𝙻𝚄𝚆𝙾𝙾»
Hayran KurguC𝚒𝚎𝚖𝚗𝚘ść. 𝙽𝚒𝚎𝚖𝚘𝚌. 𝙱𝚎𝚣𝚛𝚊𝚍𝚗𝚘ść. 𝚆𝚒𝚎𝚌𝚣𝚗𝚊 𝚗𝚘𝚌. 𝙲𝚘ś 𝚌𝚣𝚎𝚐𝚘 𝚠𝚒ę𝚔𝚜𝚣𝚘ść 𝚕𝚞𝚍𝚣𝚒 𝚋𝚘𝚒 𝚜𝚒ę, 𝚙𝚘𝚠𝚘𝚕𝚒 𝚜𝚝𝚊𝚠𝚊ł𝚘 𝚜𝚒ę 𝚛𝚣𝚎𝚌𝚣𝚢𝚠𝚒𝚜𝚝𝚘ś𝚌𝚒ą 𝚍𝚕𝚊 𝙹𝚞𝚗𝚐𝚠𝚘𝚘. 𝙺𝚊ż𝚍𝚢 𝚍𝚣𝚒𝚎ń 𝚜𝚙ę𝚍𝚣𝚘𝚗�...
