53. Haven't seen you in a while

207 18 2
                                        

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.


-Jungwoo?- Lucas zapukał do drzwi pokoju chłopaka- Nie będę wchodził, jeśli nie chcesz... Umm... Choć to wielka szkoda... Widziałem twoją twarz zaledwie kilka razy w ciągu 3 miesięcy... Tęsknię za tobą... Uhhh nie o tym chciałem mówić, wybacz... Dziwnie jest mi rozmawiać nie wiedząc nawet czy słuchasz, ale tak czy inaczej, wyjadę na jakiś czas do rodziców, do Chin.- westchnął opierając się o wciąż zamknięte drzwi- wrócę za tydzień, albo szybciej. Zależy jak zareaguje mój ojciec... Mam zamiar mu o nas powiedzieć, więc życz mi szczęścia.- zaśmiał się w smutnym tonie, a po chwili ciszy kontynuował- Właściwie to strasznie się boję, Jungwoo...Chciałbym cię teraz przytulić... Pewnie śpisz, jest już późno... Też powinienem się położyć. Może jutro uda nam się porozmawiać. Chciałbym pamiętać jak brzmi twój głos.- ostatnie zdanie wypowiedział sam do siebie, ale Jungwoo wszystko słyszał.- Dobranoc, Woo

-Dobranoc, Lucas... Kocham cię- cichutki głos wydobył się zza drzwi, jednak zbyt późno, aby chłopak to usłyszał.

Jungwoo siedział pod drzwiami sam, w ciemności, choć dla niego zapalone światło nie robiło różnicy. Nieustannie widział to samo: kompletną ciemność i pustkę. Cierpiał w samotności przez miłość, której obiecał, że nigdy się nie podejmie. Cierpiał przez uczucie, którego nie da się wyprzeć, mimo że tak bardzo tego pragnął. Nie chciał już niczego czuć wiedząc, że dobre uczucia nie mogą istnieć bez tych złych. A ich miłość była idealnym tego przykładem. 

 Minęły 3 miesiące, a Jungwoo nadal marzył, aby tylko wybudzić się z tego koszmaru i ujrzeć ponownie tą cudowną twarz, która rozświetlała każdy jego dzień. Bez niej świat jest mroczny i przerażający. Ale on sam zadaje sobie cierpienie, nie pozwalając słońcu ponownie zabłysnąć w jego życiu. Nie chce litości, ani przesadnie troskliwych tekstów. Chce, żeby było tak samo jak dawniej. Z całych sił starał się, aby tak było, lecz nie mógł oszukać losu. Tak bardzo starał się to wszystko zaakceptować, że przestał myśleć o tym, jak z tym wszystkim czuje się Lucas. Wiedział przecież, że im obu jest ciężko, a teraz gdy chłopak ma zamiar wyjawić wszystko rodzicom , Woo powinien być tam i go wspierać jednak znów stchórzył. Znów obawiał się litości, bólu i łez. Choć czy można tu mówić o obawie, skoro była to jego codzienność? Płakał codziennie, gdy Lucas przychodził pod drzwi i opowiadał o swoim dniu, z nadzieją, że Jungwoo odpowie. Cierpiał każdego ranka budząc się i nie widząc nic. Litością obdarzała go mama, która tak bardzo pragnęła przejąć wszystko na siebie. Nie można jednak jej za to winić, to w końcu matka, która kocha swoje dziecko najbardziej na świecie i jest gotowa zrobić dla niego wszystko. 

***

Kobieta widząc przygnębionego Lucasa uśmiechnęła się litościwie.

-Spokojnie, na pewno niedługo wszystko wróci do normy- Było jej naprawdę żal chłopaka, a jednocześnie była mu niezmiernie wdzięczna za tak szczerą miłość jaką obdarzył jej syna.

- Pani Kim... Wyjadę na jakiś czas do rodziny. Muszę załatwić pewne sprawy, ale obiecuję, że postaram się wrócić jak najszybciej. 

-Dobrze, ale chyba nic się nie stało... Wszystko w porządku z twoją rodziną?- Kobieta traktowała chłopaka jak syna, więc to oczywiste, że się o niego martwiła.

-Wszystko w porządku, to nic poważnego, ale wolę mieć to już z głowy. Poza tym, dam Jungwoo trochę od siebie odpocząć. Psycholog mówił, że dobrze byłoby dać mu trochę czasu w samotności, więc...

-Rozumiem... No dobrze, więc jakby coś się działo daj znać

-Oczywiście...- Po chwili, niespodziewanie przytulił kobietę- Dziękuję za wszystko... Za to, że nas Pani wspiera i kocha... Jest nam teraz tak ciężko, już nie wiem co mam robić- z tej bezsilności rozpłakał się jak dziecko.

-Oh, Lucas- kobieta troskliwie przytuliła wyższego chłopaka do siebie- Robisz już wystarczająco dużo, nie narzucaj na siebie zbyt wiele... A za miłość się nie dziękuje- zaśmiała się delikatnie, choć doskonale wiedziała przez co teraz przechodzą chłopcy.- Pamiętaj, że jestem tu, aby was wspierać, was obu, dobrze?


***

Musicie wybaczyć mi ten rozdział, kochani!! Przyznaje się, jest on swego rodzaju zapychaczem i przejściem do tego, co wydarzy się później... Mam nadzieję, że się podobało. Miłego wieczoru ❤❤❤

^Spojler do następnego ff

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

^Spojler do następnego ff

𝙳𝚊𝚛𝚔𝚗𝚎𝚜𝚜 «𝙻𝚄𝚆𝙾𝙾»Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz