Tylko w ciemności możesz zobaczyć gwiazdy.
Gdy byłem małym chłopcem, to moja mama dość często czytała mi przed snem bajki. Od eldaryjskich pisarzy po opowieści z Ziemi. Wsłuchując się głos mamy, zmieniającą brzmienie przy każdym bohaterze, aby pobudzić moją wyobraźnię, myślałem, że właśnie tak wygląda życie, że tak wygląda miłość. Liczyłem, że jak znajdę wybrankę swojego serca, to wystarczy zatańczyć z nią na balu tudzież pocałować jej miękkie wargi, gdy jest otulona snem, ewentualnie gdy jest w ramionach śmierci. Niestety z Kirą zaliczyliśmy taniec i jakoś nie jest unoszona przez swoje serce w kierunku moich ramion. Całować jej jak razie, gdy śpi, nie zamierzałem, bo według niej pewnie podchodziłoby to, pod naruszanie jej cielesności. Nasza relacja w ogóle nie przypominała, żadnej z przeczytanych książek, przez co nie wiedziałem do końca jak jej sprostać. I chociaż nigdy nie potrzebowałem regulaminu, jak obchodzić się z czyimś i swoim sercem, to w tamtym momencie domagałem się tego, jak nic innego. Rozmowa z Ezarelem, w ogóle mi nie pomogła, wdał się kłótnie z Greeny, a ja po prostu wyszedłem. Stwierdziłem, że najlepszą decyzją będzie unikanie Kiry, jej spojrzenia, jej głosu i jej zapachu. Może wydawało się to niedojrzałe, ale było w tamtym momencie, najlepszym wyjściem. Moja duma wzięła górę w czasie, kiedy zamknęła mi drzwi przed nosem, oddając mi zarazem swoją własność. Nie chciałem się podawać, ale nie można namówić kogoś do miłości. Kira chciała przyjaźni, nieustannie to okazywała.
Skierowałem się na plażę, żeby pobyć w samotności, chociaż nie byłem jego wiernym wielbicielem. Już z daleka było widać niebieski ocean i słychać szum fal. Lubiłem to miejsce, dość często przychodziłem na plażę, oddając się ciszy i tak zamierzałem zrobić, i tym razem, ale z daleka zobaczyłem znajomą sylwetkę, która skutecznie zniszczyła mi moje plany. Zaakceptowałbym wtedy każdego, ale nie ją, nie Kiry. Niestety w chwili, kiedy zamierzałem się wycofać i po prostu pójść, gdzie indziej, to mnie dostrzegła. Pomachała w moim kierunku, a mi nie pozostało nic innego, jak zmierzyć się z jej obecnością.
- Ty też przechodzisz kryzys egzystencji, że tu jesteś? - spytała, rzucając kamyk wprost do wody.
- Coś w tym guście. Próbujesz walczyć z oceanem? - zapytałem, mając na myśli jej gest sprzed chwili.
- Z emocjami - sprostowała. Skierowała swój wzrok na swoje paznokcie.
- To ty je odczuwasz?
- Bardzo zabawne Nevra. - Jej kąciki ust uniosły się delikatnie w górę, następnie nachyliła głowę dół i bawiła się piaskiem. - Wszystko gra, chcesz o tym porozmawiać? - Kolejny raz chciałem grać przyjaciela, ramię do wypłakania w ciężkich chwilach, bo na nic innego, nie mogłem, u niej liczyć. Byłem tylko przyjacielem, to był dobry etap, żeby się z tym pogodzić. Nastała między nami cisza, Kira nie odpowiedziała na moje pytanie. Mimo że nikt nic nie mówił, to było przyjemnie, nie odczuwałem, ani przez chwile krepującego milczenia, przy którym trzeba łapać się pierwszego, lepszego tematu, zazwyczaj schodzi na pogodę.
Spojrzałem, zdziwiony na Kirę, która ściągnęła buty i podwinęła nogawki swoich czarnych spodni. Skierowała się w stronę morza, patrzyła gdzieś w daleki punkt, w którym słońce wpływało do tafli wody. Uwielbiałem zachody słońca, chociaż nie dorównywało ono widokowi gwiazd, współgrających z księżycem, to było w nim coś równie przyciągającego. Ta gra kolorów od żółci po czerwień, które się wzajemnie dopełniały. Mój wzrok zwrócił się w kierunku Kiry, która stała bosymi stopami w wodzie, zauważyłem, że ma zamknięte oczy, a jej głowa była skierowana do tyłu. Wydawała się taką kruchą dziewczyną, która potrzebuje pomocy, bo właśnie się zgubiła w swoim życiu i nie wie gdzie się udać. I wtedy stało się dla mnie coś kompletnie niespodziewanego, Kira krzyknęła, jej krzyk był przepełniony żalem, dotykało każdego skrawka moje serca, a moją skórę przeszedł dreszcz. Nie wiedziałem, czym był spowodowany krzyk, wyrzuceniem emocji, efekt zobaczenia nowego menu Karuto, ale jedno wiedziałem z Kirą, nie było najlepiej. Przybliżyłem się do niej i położyłem dłoń na jej zimnej skórze, na ramieniu, które nie tak dawno przykrywał materiał, który pozostał na piasku, a Białowłosa stała jedynie w czarnej koszuli bez rękawów.
- Wszystko w porządku? - spytałem, gładząc jej fragment ciała.
- Nic nie jest w porządku. - Popatrzyła mi w oczy, wypowiadając tę słowa.- Kompletnie nic. - Włożyła buty na bose stopy i wycofała się o kilka kroków. Nie czułem już jej delikatnej i zarazem zimnej skóry pod opuszkami palców.
- Chcesz o tym porozmawiać? - Czułem, że tego potrzebowała, chociaż spodziewałem się, że dziewczyna zaprzeczy i tak po prostu odejdzie, rzucając, tylko że poradzi sobie sama. A po jej osobie pozostanie jedynie zapach lawendy. Ona jednak stała, patrząc na mnie pustym wzrokiem.
- Nie mam w zwyczaju, dzielić się swoimi uczuciami.
- To może czas najwyższy stanąć naprzeciw samej sobie. - Dziewczyna, przemknęła ślinę. - Obiecuję, że nikomu, o niczym nie powiem. - Będzie ci lżej. - Pogładziłem ją po ramionach.
- Tęsknię - wyszeptała niemal niesłyszalnie. Zmarszczyłem brwi, patrząc na jej bladą twarz. - Pamiętasz wieczór, w którym spytałeś mnie, czy tęsknię za domem? - przerwała na moment, jakby czekała, aż sobie przypomnę sytuacje. Pamiętałem ją idealnie szczegół, w szczegół. Zamknięte drzwi, przed nosem, zapach jej perfum, które za sobą zostawiła.
- Tak, pamiętam.
- Cholernie tęsknię, wiesz, tuż przed snem, gdy jestem ze sobą sama, to o tym myślę. O tęsknocie. Próbuje zająć się swoimi zajęciami, nie przejmować się tym wszystkim i czasami mi się to udaje, ale wieczorem przychodzi samotność, z którą czasami nie mogę sobie poradzić. W ogóle, po co ci o tym mówię i tak tego nie zrozumiesz. - Nie byłem w jej sytuacji i nie umiałem się postawić w jej pozycji. Dla mnie wyjazd z domu był jedną z najlepszych życiowych decyzji. W końcu nie miałem na sobie nieustannego wzroku ojca, który stale powtarzał mi, że jestem nieudacznikiem i jego stałego ocenia moich wyborów. Próbowałem być jak najlepszym synem, dumą rodziny, ale zamiast tego w oczach mojego ojca byłem tylko jego zakałą. Dążyłem do wykreowanego, przez niego wzoru, ale nigdy nie mogłem mu sprostać. Przekonywałem się o tym, gdy po każdej próbie słyszałem tę same słowa. Próbowałem dalej, ale to nie wystarczało. Niekiedy czułem się jak dziecko, które właśnie zgubiło się we mgle, była tylko jedna mała pomyłka, ja zgubiłem się w labiryncie życia.
Ale mimo że opuściłem już dawno próg domu, to dalej odczuwałem te same uczucia. Przez brak dobrego słowa na moje osiągnięcia, które zdaniem moje ojca, nigdy nie były wystarczające, nabawiłem się zaniżonej wartości. Jego aprobata była na tyle potrzebna, że cały czas odczuwałem potrzebę ukazania swojej roli w świecie. Pokazania, że jestem kimś ważnym. Pragnąłem nieustannie zbierać nagrody, by pewnego razu pokazać je wszystkie ojcu, aby udowodnić mu i sobie, że jestem kimś.
Patrz Ojcze, moja straż jest najlepsza w klasyfikacji, jestem szefem straży Cienia. Jestem kimś, prawda?
- Nevra? Wszystko dobrze? - spytała Kira, patrząc na mnie niepokojąco.
- Tak, wszystko gra, ja tylko, przed chwilą zmierzyłem się z przeszłością. Na czym stanęliśmy?
- Na rodzinie, ale chyba nie jestem gotowa o tym mówić.
- Rozumiem, możemy pomilczeć, cisza jest niekiedy lepsza, niż rozmowa.
- Tak, tylko powiedz mi...- przerwała, jakby szukała słów. - O czym myślałeś, jak się tak wyłączyłeś? - Wyglądała, jakby naprawdę ją to ciekawiło.
- Czyżbyś była ciekawa, co mi siedziało w głowie?
- Tak, dlatego spytałam, ale sądząc po twoim zachowaniu i tonie wypowiedzi, sugeruje, że spełniałeś w swej głowie, jakoś chorą fantazję. - Zaśmiałem się.
- Szkoda, że to tylko fantazję - szepnąłem, nachyliwszy się wprost do jej ucha.
- Istnieje coś takiego jak przestrzeń osobista, więc mi tu nie chuchaj. I proszę cię, jeśli towarzyszę w jakkolwiek twoich wyobrażeniach tejże marnej rzeczywistości, to przestań. - Łatwo było jej powiedzieć, tylko tam mogłem ją mieć całą tylko dla siebie, tylko tam wypowiadała, wymarzone przeze mnie słowa, a ona postanowiła, zabronić mi mieć jej, nawet w snach.
Skończyłam, jej.
Wchodzimy na etap odkrywania sekretów bohaterów. Trochę trudno mi się było wczuć w Nevrę, ale myślę że w miarę temu sprostałam i jest znośnie. Mam nadzieje, ze mimo sytuacji na świecie miło spędziliście święta.
CZYTASZ
Ice Princess |Eldarya|
Fanfiction- Gdy tu przybyłam Nevra, wszyscy ostrzegali mnie, że jesteś z tych chłopaków, dla których dziewczyny to zdobycz. Mówili, że będę tylko kolejnym eksponatem w kolekcji, kolejną głupią gęsią, którą uwiedziesz dla własnej satysfakcji. Mówili, że w chwi...
