chapter fourteen

1.4K 86 27
                                        

— Skatowała Cię kobieta stary! Jak tutaj się nie śmiać! — krzyknął Plagg,pękając ze śmiechu kiedy Adrien po raz kolejny posłał mu zirytowane spojrzenie. 

Całą trójką myśleli,gdzie mogła pójść granatowłosa kobieta. A raczej mówiąc "trzy",chodziło o dwie bo trzecia osoba,którą był nikt inny jak Plagg był pogrążony w swoim świecie ciągle się śmiejąc. Tikki,która stała w rogu kręciła głową,przeklinając czarnowłosego w myślach. Jej cierpliwość w sekundzie się skończyła.

— Jeśli w przeciągu pięciu sekund się nie zamkniesz to zobaczysz siebie od środka. — syknęła takim tonem,że aż Adrien wzdrygł się. Plagg od razu się uspokoił przez co w pokoju powstała cisza.

Nikt nie chciał jej psuć. Żadne z nich nadal nie wymyśliło,gdzie mogłaby się podziać. Wreszcie,po paru minutach,Tikki wpadła na pomysł.

— Powinniśmy zrobić ogłoszenie! Cena za nią na pewno zachęci tego,kto trzyma ją pod swoim dachem. — zaproponowała a blondyn razem z Plaggiem wymienili się spojrzeniami.

Adrien wstał zza biurka i uśmiechnął się leniwie. Spojrzał na Tikki a raz na Plagga.

— A więc do dzieła. — orzekł i wyszedł ze swojego biura.

Postanowił,że da wolną rękę Tikki co do tej sprawy. W koncu sama wymyśliła tą całą akcję. A prawa ręka na pewno się jej przyda. Plagg świetnie nadaje się do tej roli. Może się nie pozabijają.

Westchnął dość głośno i przejechał sobie dłonią po zmęczonej już twarzy. Cała ta sytuacja niezłe dała mu w kość. Marinette okazała się cięższym przypadkiem niż sądził wcześniej.
I musiał znaleźć ją nawet dziś,aby zdążyć polecieć z nią do Moskwy już za dwa dni.
Momentalnie dotknął swoich ust,przypominając sobie,jej malinowe usta. Pełne i całe dla niego. Pragnął tej kobiety i pozwoliłby sobie nawet za nią uciąć głowę. Po prostu,żeby była jego.

Kiedy znalazł się w pokoju,od razu do jego nosa dostał się zapach fiołków. Bo waśnie pól chinka tak pachniała. Fiołki pasowały do niej idealnie i gdy tylko poczuł ten zapach,jego zmysły dotarły do granic wytrzymałości. Nie lubił okazywać uczuć. Chyba,że trzeba było je udawać. W tym był mistrzem.
W końcu lata praktyki czynią mistrza...

Kolejny raz powtarzam Ci,że jeśli przekroczysz ten próg nie będziesz już moim synem! Wydziedzicze Cię!

Kolejny krzyk skierowany w jego stronę przez ojca,budziły w nim jeszcze silniejszą złość.

— Nie mam już nic do stracenia! — zacisnął mocno pięści. — Jedynym na kim mi zależało była mama! To dla niej byłem tutaj! W więzieniu,w którym tkwiliśmy razem! W rozpaczy,samotności i bólu!  Nie obchodziliśmy Cię!Nawet gdy umarła miałeś to w dupie!

Po tych słowach,dłoń Gabriela spotkała się z policzkiem młodego blondyna. Jego głowa odchyliła się na bok a ślad stawał sie coraz bardziej widoczny. Ale nie żałował tych słów.
Przez to na jego usta wpłynął uśmiech.

Żegnaj,Ojcze. — rzekł na odchodne cierpkim tonem,po czym opuścił mury rezydencji nawet nie patrząc za siebie.

Poczuł wolność,którą niósł ze sobą orzeźwiający wiatr. Obiecał sobie,że dokona wielkich rzeczy. Stanie się człowiekiem,który nie potrzebuje uczuć,aby rządzić. Stanie się postrachem wszystkiego i wszystkich.
Byleby bez jakich kolwiek uczuć.

— Gotowy na podróż życia? — pierwsze co usłyszał od czarnowłosego,kiedy znalazł się w środku czarnego audi były te słowa. — Ludzie już czekają na nas w Nowym Jorku.

Więc na co czekamy? — zapytał ironicznie,podnosząc kącik ust do góry.

I w taki sposób zaczęli swoją przygodę.
Razem. W czarnym audi przemierzali do miejsca,w którym miało odbyć się lepsze jutro.

Ponownie z jego ust wydobyło się westchnięcie. Nienawidził swojego ojca a sama myśl o nim dawała mu w kość. Nie miał nikogo oprócz Plagga oraz Tikki,którzy byli jego jedyną,bliższą rodziną. Marinette po mału wkroczyła w ten sam etap co oni. Brakowało jej jednak zaufania,które w tej kwestii jest ważnym elementem.

Musiał niestety przerwać swoje przemyślenia,ponieważ do pokoju wparowała zadowolona czerwonowłosa.

— Mamy ją. Poszło szybciej niż myślałam. — oznajmiła po czym nadzwyczajnie odpuściła pokój. 

Adrien szybko również z niego wyszedł i ruszył ku swojego samochodu,w którym czekał nikt inny jak sam Plagg. Ustalili,że kobieta znajdowała się w kamienicy,która była oddalona od tego miejsca pięć kilometrów.

— Ciekaw jestem co powie nasza Julia,kiedy ujrzy swego Romea i jego ludzi. — zaśmiał się Plagg.

Adrien za to na prawdę zastanawiał się jaka będzie mina granatowłosej,gdy tylko go zobaczy. Uśmiechnął się na ułamek sekundy,wyobrażając sobie tą scenę.

Wiedział również,że nie obejdzie się bez karty. A ktoś już mówił mu,że jego kary są gorsze niż w horrorach. Marinette Dupain-Cheng strzeż się więc. A jak już to nie okazuj żadnych uczuć. Bo czasami one potrafią pociągnąć w sam dół.

Sycylia|MiraculousOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz