chapter twenty dwo

1.2K 85 57
                                        


Mulatka dniami i nocami ochodziła od zmysłów. I nie tylko  ona odczuwała widoczne znaki nieobecności Marinette, ale Nino miał podobne objawy. Mało spał i był nie obecny.

Dużo jednak ze sobą rozmawiali, co nieco ich ożeźwiało umysłowo.

— Mijają kolejne tygodnie, Nino. — powiedziała mulatka, opierając się o framugę drzwi i patrząc jak okularnik  zakłada swoje czarne trampki. — Nadal się do nas nie odezwała.

Nino westchnął.

— Myślę, że ona ma jakiś plan. Przecież ją znasz. — spojrzał na nią. — Marinette nie odda się jakiemuś gościowi, który na dodatek ją porwał. Tutaj, w Paryżu, ma nas, rodziców i Lukę. To tylko kwestia czasu, kiedy się do nas odezwie.

Mulatka kiwnęła nie przekonana, głową.

— Będę po ósmej, nie czekaj na mnie. — powiedział, podchodząc do niej. — Idź normalnie spać i nie martw się. Ona da sobie radę.

Uśmiechnął się i pochylił się nad nią, składając na jej czole czuły pocałunek. Alya kochała takie momenty. Nienawidziła jednak, gdy jej mąż wychodził z domu. Czuła się samotna jeszcze bardziej niż wcześniej, będąc z nim.

Gdy wyszedł, wróciła do salonu, w którym oglądała jakiś nudny serial. Usiadła na kanapie i pustym wzorkiem wpatrywała się w telefon, który leżał na czarnym stoliku. Każdego dnia miała cichą nadzieję, że jej przyjaciółka zadzwoni i da jakiś znak, że wszystko z nią w całkowitym porządku. Tylko tyle by jej wystarczyło. Usłyszeć jej głos.

Nagle telefon zaczął wibrować, dając przy tym znak, że ktoś się chce z nią skontaktować. Podskoczyła, siedząc, kiedy na ekranie telefonu ukazał się nieznany dla niej numer.

Drżącymi rękoma wzięła urządzenie i odbierając połączenie, przystawiła sobie je do ucha.

Zanim zabrała głos, przełknęła nerwowo ślinę.

— Halo?

— Alya! Jak dobrze Cię słyszeć! — ten głos sprawił, że w oczach mulatki zebrały się łzy.

— Marinette... — pociągnęła nosem. — Nawet nie wiesz jak się martwiłam! Twoi rodzice odchodzą od zmysłów, chodź powiedziałam im, że nadal jesteś z Luką...

— Przeproś ich ode mnie. — poprosiła. — I może uda mi się do nich jutro dodzwonić.

— Jak się w ogóle czujesz? Ten zbok nic Ci nie zrobił?

— Jak narazie jest w porządku. — powiedziała od razu. — Właśnie przygotowywuję się na kolację, na którą mnie zaprosił.

Alya pomrugała parę razy powiekami, aby upewnić się, że dobrze usłyszała.

— Co proszę? — zapytała głupio.

— Zaprosił mnie na kolację. — powtórzyła granatowłosa.  — Do tego dał mi 365 dni na pokochanie go.

— On naoglądał się za dużo filmów romantycznych, Marinette. Uciekaj stamtąd. — stwierdziła poważnie na co westchnęła. — To w stu procentach nie jest normalne.

— Jest jednen problem...

— Nawet mi nie mów... — rzekła, wstając gwałtownie, wiedząc co się święci. 

— Mhm.

— Japierdole. — przeklnęła mulatka, łapiąc się za głowę. — Spierdoliłaś sprawę. Spierdoliłaś.

— Ja spierdoliłam?! — powiedziała z wyrzutem. — To on robił wszystko, abym się w nim zadłużyła! Do tego nadal nie jestem pewna swoich uczuć. W planach mam ucieczkę, lecz po woli zdobywam jego zaufanie i wszystko idzie w dobrym kierunku.

Sycylia|MiraculousOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz