Nad ranem ból nie dawał mi spokoju. Nie byłam już w stanie zasnąć. Wzięłam dwie tabletki przeciwbólowe i położyłam się z powrotem, kładąc na oku zimny okład. Włączyłam przednią kamerę w telefonie, żeby sprawdzić jak wygląda moje oko. Ślad przecięcia był dość mocno widoczny, oko przekrwione a powieka napuchnięta i zaróżowiona. Pojawienie się innych kolorów było tylko kwestią czasu.
Usłyszałam rozmowy dochodzące z dołu, a po chwili coraz głośniejsze kroki. Schowałam zmoczoną ścierkę pod kołdrę i udałam że śpię. Ktoś wszedł do pokoju i usiadł na boku mojego łóżka.
—Wiem, że nie śpisz. — usłyszałam zachrypnięty głos.
Odwróciłam głowę i podniosłam się do pozycji siedzącej.
—Co ci się stało w oko? — przechylił głowę nie starając się nawet udawać zaskoczonego.
—Przewróciłam się w łazience. — wysyczałam.
Josh uśmiechnął się lekko.
—Matka kazała zaprosić cię na wspólne śniadanie. Masz 5 minut. — powiedział sucho i wrócił na dół zamykając za sobą drzwi.
Zacisnęłam dłonie na spoczywającej na kolanach kołdrze.
Zaciągnęłam na siebie ciepłą szarą bluzę i dresowe, trochę bardziej przylegające spodnie w czarnym kolorze. Przemyłam jeszcze raz oko i zeszłam na dół. Mama wyjrzała z kuchni i zatrzymała się patrząc na mnie przerażona.
—Dziecko co ci się stało?! — podeszła i położyła obie dłonie na mojej twarzy oglądając mnie z każdej strony.
Nie sądziłam, że będzie to aż tak widoczne.
—Przewróciłam się pod prysznicem. Nic mi nie jest. — pokręciła ze zrezygnowaniem głową.
— Cóż, lepszego momentu nie będzie. Rodzina Josha przyjeżdża na święta więc chociaż wtedy postaraj się to jakoś zakryć. Chyba nie chcesz żeby poznali cię z wielkim fioletowym okiem. — powiedziała i wróciła do kuchni po talerze z przygotowanym śniadaniem.
Stałam jeszcze przez chwilę analizując usłyszane właśnie informacje po czym usiadłam przy stole i bez słowa wmusiłam w siebie posiłek.
Rodzina Josha. Para która stworzyła tego jebanego psychopatę będzie szczęśliwie jeść z nami posiłki z przeświadczeniem, że ich synek ułożył sobie życie i prowadzi normalną, szczęśliwą rodzinę.
Wzięłam kilka kęsów, każdy kolejny przychodził mi z większym trudem. Nie kończąc posiłku odstawiłam talerz do kuchni i bez słowa wróciłam do pokoju. Chwyciłam telefon i włączyłam okno czatu z Charlie na którym widniała już jedna wiadomość.
fuckoff: ej robimy dzisiaj wieczór filmowy? Ostatnia okazja przez przyjazdem reszty mojej rodzinki :/
ja: grhh kurde, nie mogę dzisiaj. Dowiedziałam się, że rodzina jełopa przyjeżdża więc mam kupę obowiązków :<<
fuckoff: o w dupę
fuckoff: mam przyjść?
ja: niee, nie trzeba. Jest oki c:
fuckoff: to widzimy się dopiero na wigilie, dostaniesz wtedy oczywiście małe co nieco :>
ja: ty też, żebyś nie myślała, że nie zdążyłam!
fuckoff: pff, bo ci przypomniałam ciemnoto xD
ja: fuck off
fuckoff: ♥♥

CZYTASZ
Don't touch me, please
Short Story-Nie dotykaj mnie - powiedziała poważnym tonem. -Dlaczego? O co ci chodzi? - Nie odpowiadając ruszyła przed siebie. Bez namysłu złapałem ją za nadgarstek. Poczułem jak cała się spięła. Powoli odwróciła twarz, w jej oczach pojawiły się łzy. -Nie do...