✏17✏

1.1K 38 9
                                        

Kiedy akurat podchodziłam do swojej klasy zawołała mnie baba od matematyki. Westchnełam i ruszyłam za kobietą.
No dobra w szkole jest Liam no i Pan Harry. Dobra on jest w pracy. Okej jakoś ten dzień przeżyje.
Po chwili z nauczycielką weszłam do jej klasy. Ona usiadła za biurkiem a ja stanęłam na środku sali.
-Masz same jedynki-patrzyła w monitor laptopa. Znowu się zaczyna. -poproszę tutaj zaraz starszego ucznia i on będzie-spojrzała na mnie-Ciebie uczył. On jest bardzo dobry.-wstała-poczekaj tu.-i wyszła z klasy.
Nie no fajnie. Nie uczę się bo jestem za głupia na naukę. Jak ja zadania domowego nie zrobię bo nie wiem jak. Westchnełam. Mam nadzieje że to będzie jakaś dziewczyna niż chłopak. Już sami wiecie dlaczego wole płeć piękną.
Kiedyś było inaczej i lepiej. Jak ja bym dała wszystko żeby tamte czasy wróciły.
Po moich rozmyśleniach weszła nauczycielka z...nie!! Kurwa!! Wszystko tylko nie on!! Liam spojrzał na mnie i się uśmiechnął cwaniako.
Boże czemu? Za jakie grzechy? Ja zawsze byłam grzeczna i słuchałam się rodziców. Już chciałam płakać na samą myśl że on robi mi krzywdę. Ale nie mogę tu.
W głębi siebie krzyczę a na zewnątrz nic.
-Liam będzie Cię uczył. Dobrze?
-A jak powiem...-nie było dane mi dokończyć.
-Nie ma mowy!! Raz w tygodniu masz iść do jego domu i się uczyć. Liam już dawno wie, tylko nie wiedział kogo będzie uczył. Ale teraz wie.-powiedziała pewnie. Chłopak stał i słuchał nauczycielki się uśmiechając. I tak nie pójdę!! O nie. Ja nie będę wchodziła do jego domu. On może mnie pobić lub..lub ahh nawet nie dam rady o tym myśleć.-aa i twoi rodzice zaraz będą wiedzieć więc i tak nie uciekniesz od tego. Dowidzenia-wyszłam pierwsza. Szłam do swojej klasy. Czemu on?! No czemu. Ja dam radę sama. Jestem mądra. Pff kogo próbuje oszukać. Siebie czy innych?
Nagle poczułam jak ktoś łapie za moją rękę. Spojrzałam na Liama. Gula podeszła mi do gardła.
-Puść mnie-chciałam wyrwać ale zrobił większy uścisk.
-Nie. Widzimy się jutro-spojrzał mi w oczy i oblizał usta. Teraz w głębi siebie krzyczę o pomoc. Patrzył jeszcze chwilę tak i sobie poszedł.
W dupie mam reszty lekcji.
Szybko zaczęłam biec do wyjścia.
Łzy powoli leciały po moich policzkach. Czemu płaczę? Jestem słaba.
Przez łzy nie widziałam nic. Biegłam na opak.
Przez to wpadłam na kogoś. Odbiłam się od osobnika jal piłeczka i wylądowałam na podłodze. Szybko rekawem otarłam łzy i spojrzałam w górę. Dzisiaj mam pecha. Pan Harry.
-Co się stało? Czemu płaczesz?-spytał troskliwie. Podał mi rękę ale ja wstałam sama.
-Przepraszam i wybiegłam





Hej hej. Jak są błędy to przepraszam.


⭐cenię
💬kocham

~Wi~

Mój PsychologOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz