im dłużej czekamy pod dachem
na koniec burz zbitych gradem
tym głośniejszy krzyk i wołanie
żab oraz ropuch nienawodnionych.
chcą zdobyć kroplę dla siebie,
by spać spokojnie jak w kojcu.
lecz nie pomogę żadnej w potrzebie,
niech same się zmierzą z setkami mostów.
znów krzyczysz na mnie jakbym nie miał serca
z litości muszę je zabrać na zewnątrz,
lecz żaby się boją, że brak dla nich miejsca
pomogę im zdobyć największą przyjemność.
wypuszczę na wolność, nic więcej nie powiem
niech czerpią z obłoków i się napajają,
lecz kiedy przychodzi najważniejszy moment
to same żaby z nieba spadają.
CZYTASZ
poezja śmiertelna
Poetrymusiałem to wreszcie wstawić, bo by leżało tu przez wieczność. pozdrawiam.
