od nowa

559 18 3
                                        

3 dni później

Obudził mnie budzik o 8. Musiałam wszystko ogarnąć żeby o 18 zdążyć na statek który zabierze mnie do Japonii, a stamtąd już polecę samolotem na Hawaje. Wstałam i zajrzałam do szafy wybierając ubranie. Kiedy miałam już gotowe ciuchy, poszłam do łazienki i po raz ostatni wykąpałam się w domu Bangtanów. Gdy byłam już umyta wysuszyłam się, ubrałam oraz zrobiłam lekki makijaż.

 Gdy byłam już umyta wysuszyłam się, ubrałam oraz zrobiłam lekki makijaż

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Opuściłam łazienkę i zeszłam na dół. Jak się okazało chłopców już nie było. Zostawili karteczkę z napisem " jesteśmy na próbie do 21, w piekarniku masz śniadanie i obiad od Jina". Widać, że szczęście jest po mojej stronie. Wyjęłam śniadanie i uśmiechnęłam się lekko delektując się nim. Kiedy skończyłam jeść ruszyłam do góry. Zabrałam walizkę Taehyunga, ponieważ ja nie mam żadnej, a on ma ich z milion w szafie. Zaczęłam pakować ubrania, które najbardziej mi się podobały. Zabrałam kosmetyki i wszystko pomieściłam w średniej walizeczce z Gucci. Następnie wzięłam mój stary plecak i schowałam najważniejsze rzeczy. Poszłam także po raz ostatni do serwerowni skąd zabrałam mój laptop. Kiedy miałam już wychodzić przypomniał mi się moment gdy pierwszy raz tu byłam i hakowałam im telefony. Zamknęłam drzwi i wróciłam do sypialni. Spakowałam laptop do plecaka po czym posprzątałam cały pokój i wyszłam z niego zabierając walizkę i plecak. Zeszłam na dół i zaczęłam jeść obiad, kiedy pomyślałam, że to ostatni posiłek Jina jaki zjem, posmutniałam. Dokończyłam obiad i pozmywałam po sobie. Ostatni raz przeszłam się po domu. Kiedy stałam gotowa do wyjścia willa wyglądała tak jak kiedyś czyli gdy mieszkała tam tylko 7 chłopaków. Jakby nigdy mnie tam nie było. Westchnęłam i opuściłam dom przed którym czekała już wcześniej zamówiona przeze mnie taksówka. Włożyłam walizkę do bagażnika i wsiadłam do środka.

POV Taehyung

Po piosenkach wspólnych szybko przećwiczyłem swoją solówkę i pojechałem do domu chcąc już zobaczyć [T/I]. Mieliśmy jeszcze być na radzie ale się z tego wywinąłem. Zdziwiłem się widząc taksówkę jadącą do naszej willi. Zatrzymałem auto na poboczu i przypatrzyłem się taksówce. Nagle zobaczyłem [T/I]. - pewnie jedzie tylko po coś do miasta - pomyślałem ale po chwili rzuciła mi się w oczy moja walizka. Zanim oprzytomniałem taksówka odjechała i minęła mnie. Szybko zawróciłem i zacząłem jechać za żółtym pojazdem.

POV [T/I]

Taksówkarz zawiózł mnie pod stary dworzec, który oczywiście był zmyłką dla FBI gdyby śledzili taksówkę. Zapłaciłam i  wyszłam biorąc swoje rzeczy. Minęłam dworzec i sekretną ścieżką doszłam do portu gdzie czekał już na mnie statek. Miałam już wchodzić gdy usłyszałam za mną moje imię.

- [T/I]! - odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego Taehyunga.

- Tae, co tu robisz? - spytałam zdziwiona.

- Nie odchodź, czemu uciekasz? Nie było ci u nas dobrze? - zapytał z żalem.

- Taehyung to wszystko była tylko wymuszona praca.

- A co z tym co było pomiędzy nami? - zapytał z łzami w oczach. 

- Nic nie było pomiędzy nami, to wszystko było udawane. Część planu, nic więcej - powiedziałam sucho i weszłam na statek wraz z walizką. Nie wiem czemu widok Taehyunga w takim stanie sprawiał, że czułam ból w środku.

POV Taehyung

Stałem ze łzami w oczach i patrzyłem na odchodzącą dziewczynę. Kiedy już miała zniknąć odwróciła się ostatni raz, a po jej policzku spłynęła jej zła. Czyli jej zależy, nie odwróciłaby się i nie byłaby smutna gdyby pomiędzy nami " nic nie było". Przyrzekam, że kiedyś cię znajdę  [T/I]. Nigdy nie odpuszczę i będę szukał do skutku.

POV [T/I]

Usiadłam na miejscu i czułam jakiś ból, postanowiłam to zignorować i skupiłam się na swoim nowym telefonie. 

**********

Po 3 godzinach dopłynęłam do Japonii. Za radą przewodnika doszłam na Japońskie lotnisko gdzie spotkałam Jungwoo.

- A jednak ci się udało - powiedział chłopak.

- Nie wierzyłeś we mnie? - uniosłam brew.

- No wiesz, mogłaś się przywiązać. 

- Jasne, jasne. Nie ze mną takie numery. Kiedy mam lot? - chłopak podał mi bilet - za pół godziny. Na miejscu będzie stał taki gość z tabliczką Tokyo. On ci wszystko wyjaśni i cię oprowadzi.

- Dzięki, po raz kolejny mnie ratujesz.

- Pomaganie słynnej Tokyo to aż zaszczyt - zażartował - tu masz lewe dokumenty.

-Jesteś wspaniały.- przytuliłam chłopaka i poszłam na odprawę.

Po 30 minutach siedziałam już w samolocie który zaczął odlatywać. Patrzyłam przez okno, a w głowie miałam jedynie widok Taehyunga z łzami w oczach. Stwierdziłam, że to oleje i pójdę spać. 

*********

Obudził mnie komunikat, że zaraz lądujemy. Opuściłam samolot a moim oczom ukazał się tłum ludzi. Chwilę mi zajęło aż znalazłam ubranego na czarno mężczyznę z tabliczką. Dowiedziałam się że ma na imię Levi. Wziął moją walizkę i zaprowadził do auta. Gdy opuściłam budynek zobaczyłam piękne widoki. Levi wytłumaczył mi wszystko i trochę oprowadził abym wiedziała mniej więcej gdzie są jakieś sklepy po czym zostawił mnie pod domem. To miejsce było jak raj. Zostawiłam bagaże w nowym domu i poszłam na plażę. Czuję, że zacznę tu życie od nowa.

POV Autor

Nie wiedziała jeszcze jak mocno jej los jest powiązany z Kimem Taehyungiem, który będzie dążył do spełnienia obietnicy.


No i takim cudem dzisiejszy maratonik się skończył. Mam nadzieję, że się spodobało i nadrobiłam moje zaległości kiedy nie pisałam. Powiedzcie mi także w komentarzach czy podoba wam się taka forma, żeby zamiast takich nieudolnych, wymuszonych pojedynczych rozdziałów robić takie mniej więcej trzy rozdziałowe maratoniki kiedy będę miała wenę i pomysł. Chętnie też wezmę pod uwagę wasze pomysły na dalszą część historii.


Hakerka[imagine]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz