TWITTER: #theprisonerlarryff
__________________________________________Louis' pov
- Jesteś pewien, Hazz? Zawsze możesz odwołać wizytę lub przełożyć ją na inny termin, jeśli nie czujesz się dziś na siłach... - zapytałem zerkając na loczka, widząc jaki spięty jest i jak nerwowo gryzie wargę. Staliśmy przed studiem tatuażu.
- Nie, jestem zdecydowany - odpowiedział starając się brzmieć na pewnego siebie, chociaż wcale tak nie wyglądał.
Zmarszczyłem brwi i złapałem dłonie chłopaka, zmuszając go, by na mnie spojrzał.
- Kochanie, nie chcę żebyś czuł się do tego zmuszony... - westchnąłem. - W końcu to jest tatuaż, to zostaje. Wiesz, w moim przypadku to nie robi żadnej różnicy, bo mam już ich sporo, ale ty ich jeszcze nie masz, więc nadal masz czas, by się zastanowić zanim podejmiesz decyzję - powiedziałem spokojnie, patrząc w jego przestraszone oczy.
- Jestem pewien, że chcę go zrobić, Lou. Tylko... Nie wiem jakie to uczucie... Czy to bardzo boli? - zapytał cicho.
- Z reguły to zależy od miejsca oraz progu bólu, a każdy człowiek ma inny, więc ciężko mi to stwierdzić... - mruknąłem, ale widząc nieprzekonaną minę Harry'ego, dodałem po chwili - Ale to jest przecież malutki tatuaż, Hazz. Może lekarzem nie jestem, ale na dłoni nie masz tak cienkiej skóry jak na palcach, więc co najwyżej poczujesz lekkie mrowienie, a to i tak dosłownie 5 minut roboty - posłałem mu lekki uśmiech i dotknąłem jego policzka, głaszcząc go uspokajająco.
- Okay... Chodźmy już - szepnął, kiwając głową i po chwili wszedł do środka.
Cóż, nie miałem zamiaru go zatrzymywać. Harry jest dorosły i sam podejmuje decyzje. Ja jedynie mogę go wspierać, ewentualnie ostrzec przed zrobieniem czegoś ryzykownego.
Przywitałem się z kumplem Zayna, u którego sam zrobiłem sobie niejeden tatuaż.
- Kogo moje oczy widzą... Tomlinson we własnej osobie! - krzyknął Amir - uśmiechając się tajemniczo na mój widok. Zaraz jednak przeniósł swój wzrok na Harry'ego i zlustrował go uważnie od stóp do głów. - A ten to kto?
- To mój chłopak, Harry - powiedziałem dumnie, obejmując ramieniem loczka i przyciągnąłem go do swojego boku. - Chce sobie zrobić tatuaż.
- Niebywałe - odparł Mulat, patrząc zdumiony to na mnie, to na Harry'ego.
Prawdopodobnie widok mnie z jakimkolwiek partnerem był dla niego szokiem, bo wszyscy wiedzieli, że zawsze wybierałem przygodę na jedną noc, ale w końcu to musiało się stać - jestem w związku. I to nie takim związku, w jakim bywałem dotychczas, polegającym na przyjacielskim seksie i korzyściach - ten związek był szczery i przepełniony miłością.
- Harry, miło mi - loczek uśmiechnął się, wyciągając dłoń w stronę mężczyzny, który po chwili ją uścisnął, przez cały czas bacznie go obserwując.
- Amir Haddad - mruknął tylko i oparł się o blat biurka. - To jak? Masz już wybrany jakiś wzór?
- Tak... To znaczy nie - przygryzł wargę zakłopotany - Wiem tylko, że to ma być litera "W", ale nie mam pomysłu na czcionkę - wydukał.
- "W"? - mężczyzna uniósł brew zaciekawiony. - Ma dla ciebie jakieś znaczenie, czy po prostu... taki kaprys?
- Ma dla mnie duże znaczenie - mówiąc to Harry zerknął na mnie, a ja uśmiechnąłem się rozczulony.
Amir popatrzył uważnie na naszą dwójkę i uśmiechnął się pod nosem.
- Wszystko jasne - mruknął. - Widzę, że to sprawa między wami, więc skoro nie możesz wybrać czcionki, to może chcesz, żeby ta litera była napisana pismem Louisa?
CZYTASZ
The Prisoner |Larry 2/3 ✓ POPRAWIONE
Fiksi PenggemarCzy ucieczka z więzienia oznacza koniec kłopotów, czy dopiero ich początek? [Kontynuacja The Prisoner] !BOTTOM HARRY! UWAGA: *Postaci w tym opowiadaniu są problematyczne, więc jeśli liczysz, że będzie cały czas wesoło, kolorowo, to lepiej tego nie c...