Davanti a tutti stavo zitto

354 26 13
                                        


Następnego dnia gdy się obudziłam przez budzik przetarłam oczy i nie mogłam się podnieść. Na moich policzkach cały czas były zaschnięte łzy. W nocy praktycznie nie spałam. Miałam pełno koszmarów na temat ostatniej nocy. Gdy w końcu niechętnie wstałam poszłam od razu do łazienki. Spojrzałam od razu na swoją twarz. Miałam pod oczami ogromne cienie, a na lewym policzku fioletowego siniaka. Zamknęłam oczy i pozwoliłam łzom polecieć swobodnie po policzku.

Załatwiłam się i zaczęłam nakładać na policzek tony podkładu i korektora. Co prawda nie zakryłam całego siniaka, ale było lepiej.

Kiedy wyszłam z łazienki od razu spojrzałam na telefon, który wskazywał na dziewiątą trzydzieści. Wiedziałam, że na dwunastą mamy samolot, a do lotniska mamy około pół godziny drogi. Podeszłam więc do walizki i wyjęłam z niej jedyną książkę jaką miałam. Była to ,,Osiem białych nocy", którą dostałam od Damiano bez okazji. Szybko się w nią wciągnęłam i dość szybkim tempem przeczytałam trzydzieści stron. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.

-Hej kochanie - już wiedziałam, że to Damiano - chodź coś z nami zjeść. - Nic mu nie odpowiedziałam. Nie byłam w stanie nic przełknąć. Ledwo co piłam wodę, a co dopiero zjeść coś. - W takim razie będziemy za piętnaście minut. Bądź gotowa bo za godzinę wyjeżdżamy na lotnisko.

Słyszałam już potem tylko trzask drzwi. Podeszłam do moich drzwi i zjechałam po nich na ziemię. Schowałam twarz w dłoniach i podwinęłam nogi pod brodę. Zaczęłam ponownie płakać. Nie wiem ile tak siedziałam, ale było mi wszystko jedno. Po kilku chwilach wstałam i zapięłam swoją walizkę. W tym samym czasi drzwi główne się otworzyły. Wzięłam głęboki oddech i wzięłam swoją walizkę do ręki. Założyłam jeszcze kaptur na głowę i usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je niepewnie. Pierwsze kogo zobaczyłam to moja siostra. Wzięła mnie w swoje objęcia, a ja się z nich szybko wyślizgnęłam przez co mój kaptur spadł z mojej głowy.

-Co to jest? - Zapytała i zbliżyła się do mnie. Ja założyłam spowrotem kaptur i bez słowa wyszłam z pomieszczenia.

-Blanc? - Usłyszałam głos Thomasa lecz się do niego nie odwróciłam. Chłopak szybko mnie minął i stanął przede mną. - Opowiesz mi co się stało? Jesteś jakaś niemrawa od wczorajszego spacer. - Poczułam, że po moim policzku znowu leci łza. Gitarzysta chciał mnie przytulić, ale ja się odsunęłam.

-Nie dotykaj mnie, proszę. - Powiedziałam i odsunęłam się na bezpieczną odległość.

-Zrobiłem coś nie tak? - Zapytał jakby to on był wszystkiemu winien.

-Nic nie zrobiłeś - minęłam go i weszłam do windy, która już jest czynna

Z jednej strony nawet chciałam z nim porozmawiać, ale uczynię to w tedy gdy będę na to gotowa.

Zobaczyłam, że pod hotelem jest pełno ludzi. Jeszcze bardziej odechciało mi się wszystkiego. Poczekałam na resztę ekipy i razem wsiedliśmy do auta. Nie była w stanie na nikogo spojrzeć chociaż czułam na sobie wzrok każdego z osobna.

Gdy byliśmy już przed lotniskiem czekało na nas pełno ludzi. Vic nagle wyjęła z torebki brylant i wyszła z auta. Podeszła do tłumu ludzi i zaczęła rozmowę.

-Hej chcesz to? - Zapytała, a ja nie wiedziałam czy jest pewna tego co robi. - Jest to prezent z wczoraj.

-Nie... - Zaczęła nie wierząc w słowa basistki.

-To prezent - dodał Damiano i wręczył brylant dziewczynie po czym zrobił sobie z nią zdjęcie.

Totalnie nie wiedziałam o co chodziło z tym brylantem, ale może to przez to, że ominęła mnie wczoraj większość imprezy. Poczułam znowu łzy, które otarłam rękawem bluzy.

La PauraOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz