Ha l'ansia e piange

397 24 71
                                        

Minął tydzień od tego całego chaosu. Co jakiś czas wychodziłam z pokoju i zaczęłam w miarę jeść. Każdy kogo mijałam w naszym domu mówił mi, że bardzo schudłam, i że mam zacząć jeść. Miałam tego dość. Czasami chciałam się zabić i mieć już to wszystko za sobą, ale wtedy pojawiał się Damiano, który codziennie przychodził pod moje drzwi i zaczynał śpiewać różne piosenki. To mnie zawsze podtrzymywało przy życiu.

Siedzę właśnie w swoim pokoju, a moje rolety są szczelnie zasłonięte. Czytam kolejną książkę, którą miałam w pomieszczeniu. Gdy skończyłam czytać ósmy rozdział lektury spojrzałam na zegar i zobaczyłam, że jest dziewiętnasta. Westchnęłam ciężko i odłożyłam książkę na stolik nocny i ułożyłam się w wygodnej pozycji na boku. Nie chciałam jeszcze iść spać, ale położenie się na chwilę nikomu nie zaszkodzi. Gdy moje powieki stawały się coraz cięższe usłyszałam głos Damiano.

-Hej... - zaczął, a ja podeszłam do drzwi i usiadłam przed nimi - pamiętam jak mi kiedyś opowiadałaś, że lubisz piosenkę Dave'a Matthews'a ,,Sweet" więc dzisiaj ją zagram. - Powiedział, a po chwili usłyszałam odgłosy ukulele.

Try to swim, keep your head up

Kick your legs, never give up, boy

If I could I'd turn it around

Let me out, I wanna get out now

You know it gets so deep

You know it...

Nie ukryję wzruszyłam się, bo to piosenka, którą uwielbiam po prostu. Gdy skończył grać otarłam swoje policzki i zaczęłam nasłuchiwać czy dalej tam siedzi. Nagle usłyszałam, że opiera się o moje drzwi. Oparłam się o nie również i czekałam aż coś powie, zrobi. Czekałam na jego ruch.

-Wiesz, nie pamiętam kiedy Cię ostatnio widziałem, dotknąłem, przytuliłem - usłyszałam jego gorzki śmiech - chcę żebyś pamiętała, że Cię kocham. - W tedy obróciłam się szybko i nacisnęłam klamkę. Od razu rzuciłam się na niego i przytuliłam, on po chwili również objął mnie mocno w pasie. Zaczęłam jeszcze głośniej płakać. Poczułam jak gładzi moje plecy i sam się wzruszył.

-Też Cię kocham... - Wyszeptałam i popatrzyłam w jego oczy. On wyprostował nogi, a ja usiadłam na nim okrakiem. Widziałam jak jego policzki są mokre od łez więc wytarłam je rękawem mojej bluzy.

-Tęskniłem. - Wyszeptał i złożył moje włosy za ucho. - Nie masz już czerwonych włosów. Muszę zmienić tekst ,,Coraline". - Zaśmialiśmy się razem.

-Dziękuję, że przychodziłeś tutaj codziennie i śpiewałeś. Dzięki Tobie tutaj siedzę. - Powiedziałam nieśmiało.

-Co jak to? - Zapytał, a jego mina od razu spowarzniała. - Chciałaś się zabić?! - Wydarł się strasznie przez co ja się lekko przestraszyłam i zeszłam z jego kolan. - Blanc, przepraszam nie chciałam krzyczeć. - Wtedy wstałam, a on razem ze mną. Minęłam go i zeszłam na dół. - Poczekaj, porozmawiajmy.

-Nie mamy o czym.

-Tak, a ma Ci przypomnieć kto został zgwałcony?! - Obróciłam się do niego, a z ogrodu wyszła Vic.

-Dzięki, że musisz mi to wypominać gdy poczułam się lepiej. - Powiedziałam i poczułam jak po moich policzkach zaczęły znowu spływać łzy. Minęłam go ponownie i pobiegłam do swojego pokoju, trzasnęłam drzwiami i usiadłam na ziemi.

-Jesteś idiotą! Debilem i jeszcze raz idiotą! - Usłyszałam krzyk mojej siostry, która biegła również na górę.

Czemu, wszystko musi obracać się przeciwko mnie. Wstałam i podeszłam do toaletki, na której leżały nożyczki. Popatrzyłam na siebie w lustrze i zaczęłam jeszcze głośniej płakać. Zbliżyłam ostrze do moich żył i zrobiłam na ręce cztery dość głębokie cięcia. Popatrzyłam na rany i oglądałam jak krew wypływa z mojej ręki dość szybko. Usiadłam na ziemi obok mojego łóżka i poczułam jak moje powieki robią się coraz cięższe. Gdy położyłam już się na podłodze usłyszałam jeszcze otwieranie się drzwi i krzyk mojej siostry, a potem była już tylko ciemność...

La PauraOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz